____________________________________________________________________________________________________________________________________________________
¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 stycznia 2017

Che cosa bolle in pentola… – styczeń 2017

Comiesięczny przegląd włoskich internetów


Styczeń był wyjątkowo tragicznym miesiącem dla mieszkańców Bel Paese. Nie będę w dzisiejszej edycji Che cosa bolle in pentola… rozpisywał się o kolejnych wstrząsach w centralnych Włoszech, ani o lawinie, która pochowała żywcem ponad 20 osób w ruinach hotelu Rigopiano w miejscowości Farindola. Nawet jeśli bardzo skutecznie unikacie jakichkolwiek doniesień medialnych, prawdopodobnie nie byliście w stanie nie usłyszeć o powyższych katastrofach. Nie znaczy to jednak, że dzisiejszy wpis będzie, jak to mawiają Włosi, tutto rose e fiori

źródło: www.pbs.twimg.com

Na początku miesiąca w wieku 84 lat zmarł jeden z najwybitniejszych językoznawców włoskich, Tullio de Mauro. Jego wkład w lingwistykę jest niezaprzeczalny, również tę wykraczającą poza granice Italii. De Mauro był członkiem Accademia della Crusca, autorem tak ważnych dla języka włoskiego dzieł jak Grande dizionario italiano dell’uso czy Storia linguistica dell’Italia unita. Dzięki jego tłumaczeniu Cours de linguistique générale Ferdinanda de Saussura stał się powszechnie znany wśród włoskich kręgów humanistycznych. De Mauro był również osobą, która niezwykle sprawnie łączyła naukowe zaangażowanie z życiem codziennym, dzięki czemu wyniki jego badań mogły znajdować zastosowanie chociażby we współczesnym systemie edukacji. Przez rok pełnił również funkcję Ministra Edukacji, a za swoje zasługi został odznaczony w 2001 roku Orderem Gran Croce al Merito della Repubblica Italiana. Dla mnie zaś był on jedną z tych osób, która nauczyła mnie miłości do języka (nie tylko włoskiego), dzięki której poznałem potęgę każdego wypowiadanego słowa, dzięki której w końcu mogłem ukończyć z powodzeniem studia wyższe. Śmierć Tullio de Mauro to dla narodu włoskiego strata porównywalna do odejścia Umberta Eco.
Smutnych doniesień ciąg dalszy. W pierwszych dniach nowego roku na włoskich portalach społecznościowych rozpętała się prawdziwa burza wokół wypowiedzi przewodniczącego Parco Cinque Terre. Vittorio Alessandro po wizycie w niemieckim obozie zagłady Auschwitz napisał na swoim profilu na portalu Facebook: „Dobra, zagłada… ale przyniosła mnóstwo turystów.”. W odpowiedzi na ostrą krytykę Alessandro tłumaczył się, że nie miał zamiaru nikogo obrazić, a chciał jedynie zwrócić uwagę na problem masowej turystyki w miejscach kultu. Tłumaczenie to wydaje się o tyle dziwne, że jego post zawierał jedynie wspomniane wyżej zdanie, beż żadnych dodatkowych wyjaśnień. Pomimo licznych wniosków o dymisję przewodniczącego Parco Cinque Stelle, osoby zasiadające w radzie regionu Liguria nie biorą pod uwagę odwołania z funkcji Alessandro.
Poniekąd zahaczyliśmy już o politykę, pójdę więc dalej w tym kierunku. W lutym Parlament Europejski wybrał nowego przewodniczącego. Funkcję tę obejmie Antonio Tajani zasiadający we frakcji Europejskiej Partii Ludowej, we Włoszech należący natomiast do Forza Italia (do samego przewodniczącego tego ugrupowania, słynnego Ex-Cavaliere, jeszcze w dzisiejszym wpisie powrócę). Tajani urodził się w Rzymie, początkowo jego kariera nie miała nic wspólnego z polityką, był on bowiem dziennikarzem pracującym najpierw dla czasopisma Il Settimanale, a później prowadzącym program informacyjny w Radio 1 oraz zarządzającym gazetą Il Giornale. Od 1994 roku związał się z Silviem Berlusconim i od tego też roku pojawił się w Parlamencie Europejskim. Konkurentem Tajaniego do fotela przewodniczącego Parlamentu Europejskiego był inny Włoch, członek Partito Democratico i europejskiego Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów, Gianni Pitella.

źródło: www.blog.matteorenzi.it

Nie tak dawno rozpisywałem się o przegranym przez Mattea Renziego referendum w sprawie reformy konstytucyjnej oraz jego dymisji, a ten już wrócił do sfery publicznej w odnowionej formie. Idąc za przykładem swojego oponenta, przewodniczącego Movimento 5 Stelle, szef PD założył bloga. Strona ma stać się platformą, dzięki której były premier pozostanie w kontakcie ze swoimi zwolennikami. Sam Renzi inaugurował bloga słowami „Prędzej czy później, przyszłość powróci”. Większość obserwatorów komentuje jednak to nowe otwarcie z pewnym sceptycyzmem. Trudno będzie powtórzyć sukces bloga Beppe Grillo, który sam okrzyknął go już dawno temu jako „pierwszy magazyn wyłącznie on-line”, zaznaczając tym samym, że jest to platforma o określonej linii politycznej, a nie witryna służąca jedynie publikowaniu szerszemu gronu swoich przemyśleń.
Tak, drodzy Czytelnicy, tak, dochodzimy do jednego z głównych bohaterów dzisiejszej Pentoli. Silvio Berlusconi skończył 80 lat. Ex-Cavaliere po wielu zawirowaniach wydaje się wychodzić na prostą. Pomimo, że skandale nie opuszczają go ani na chwilę (pojawiły się kolejne oskarżenia w sprawie Ruby), Berlusconi kontynuuje swoją działalność polityczną. O byłym premierze zrobiło się głośniej tuż po przegranym przez PD referendum konstytucyjnym. Został on wtedy zaproszony do stołu negocjacyjnego przez prezydenta Mattarellę na równi z przewodniczącymi innymi stronnictw. Były właściciel Milanu wciąż odgrywa niemałą rolę we włoskiej polityce i ma za sobą potężny elektorat. Pomimo procesów sądowych, wielu polemik i krytyk, a także sędziwego wieku, wydaje się, że Berlusconi jest na fali wznoszącej i może jeszcze sporo namieszać w Palazzo Montecitorio.

źródło: www.ilasmagazine.com



Styczeń we Włoszech to na szczęście nie tylko smutne wieści i zawirowania polityczne. Poniżej przytaczam kilka ciekawych informacji, na które się natknąłem w mijającym miesiącu, a które nie wymagają szczegółowego komentarza:
Juve ma nowe logo! Drużyna z Turynu odeszła od historycznej tarczy w biało-czarne pasy. Zwolenników nowego logo jest nie mniej niż przeciwników. Nigdy nie sposób zadowolić wszystkich, ale trzeba przyznać, że zmiana jest znacząca i nieco… zaskakująca.
Włoski krajobraz to dla większości z nas łagodne wzgórza, pola skąpane w słońcu, stary dom z kamienia i wysokie ciemnozielone cyprysy. Pamiętajcie jednak, że zima w Bel Paese jest równie piękna! Przekonacie się o tym oglądając zdjęcia z Piemontu.
Dom we Włoszech za 1 euro? Temat powraca niczym bumerang, kolejne gminy decydują się na sprzedaż opuszczonych nieruchomości za symboliczną kwotę osobom, które zagwarantują, że w najbliższych latach podejmą się ich renowacji. Sprawdźcie gdzie we Włoszech możecie kupić dom za nieco ponad 4 złote.
Rzym w swojej historii już raz musiał stawić opór barbarzyńcom. W styczniu wandale najechali raz jeszcze stolicę Włoch niszcząc mury Koloseum. Na zewnętrznych ścianach areny czarnym sprayem namalowano obraźliwe hasła, sprawcy do dziś nie są znani służbom porządkowym.
Włoskie społeczeństwo na wszystkie możliwe sposoby próbuje zachęcić imigrantów do integracji. W jednej z zaniedbanych winnic w Ligurii do pomocy zaproszono przybyszów z Afryki. Ramię w ramię z Włochami uprawiają oni pod Genuą szczep bianchetta.

źródło: www.scramblerducatifoodfactory.it

Wina biologiczne, naturalne i wegańskie zdobywają coraz większe grono zwolenników. Nic dziwnego, że rynek wychodzi im naprzeciw. Nie dziwią też artykuły w prasie fachowej na ten temat. Jeśli chcecie się dowiedzieć jak rozpoznać na półce wino wegańskie, rzućcie okiem tutaj.
Stało się! Marka Ducati otworzyła pierwszy lokal typu cibo&motori. Włoskiej marce udało się zgrabnie połączyć włoską miłość do designu i jedzenia. Restauracja Ducati Scrambler powstała nie gdzie indziej, jak w… Bolonii.
I na zakończenie, drodzy Czytelnicy, informacja szczególna. Przez najbliższy miesiąc na Italianizzato nie ukaże się prawdopodobnie żaden wpis… A to dlatego, że wyruszam na poszukiwanie materiałów do kolejnych artykułów. E dai che comincia ‘sta villeggiatura!

źródło: www.sinemahzen.com

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Che cosa bolle in pentola… – grudzień 2016

Comiesięczny przegląd włoskich internetów


Sylwestrowe emocje za nami, nowy rok powitany, a teraz czas wrócić do szarej rzeczywistości. Chociaż ulice polskich miast nie są jeszcze totalnie zakorkowane, to jedynie poczekać do następnego poniedziałku, a tak będzie. Zapowiadane opady śniegu i nagły spadek temperatury (dziś usłyszałem, że nawet do -25˚C) nie napawają optymizmem. Mocno spóźniona zima ma chyba zamiar nadrobić zaległości. Tak samo jak ja, pisząc dzisiejszą edycję rubryki Che cosa bolle in pentola… Sprawdźmy zatem co wrzało we włoskim garze w grudniu.
Datę 4 grudnia Matteo Renzi i jego stronnicy będą pamiętać jeszcze długo. Premier przegrał z kretesem zapowiedziane przez siebie referendum konstytucyjne. Włosi powiedzieli nie dla „majstrowania” przy ustawie zasadniczej i jednocześnie nie dla rządu Partito Democratico. Renzi jako człowiek honorowy podał się do dymisji niemal natychmiast po ogłoszeniu oficjalnych wyników plebiscytu. Jego miejsce zajął Paolo Gentiloni wywodzący się z tej samej partii, co ustępujący Prezes Rady Ministrów. 12 grudnia zaprzysiężeni zostali nowi-starzy ministrowie (wiele twarzy pamiętamy z drużyny kierowanej przez Renziego). Zawiedli się zatem ci, którzy liczyli na rozpisanie wyborów parlamentarnych, przeliczyli się zatem ci, którzy mieli nadzieję na rząd złożony z polityków opozycji.

źródło: www.studiocataldi.it

Pod koniec grudnia światowymi mediami wstrząsnęła wieść o śmierci Georga Michaela. Mnie osobiście o wiele bardziej zasmuciło odejście innej osoby. Podejrzewam, że gdyby posty na Italianizzato czytały dzieci, również one poczułyby się właśnie nieswojo.  Niespełna dwa lata po śmierci wynalazcy Nutelli, Michele Ferrero, świat opuścił jego bliski współpracownik, William Salice. Był on znany przede wszystkim jako osoba, która wymyśliła Kinder Niespodziankę. Ovetto Kinder, jak mawiają Włosi, od ponad czterech dekad stanowi jeden z najbardziej uroczych i najsmaczniejszych prezentów dla pociech na całym świecie. Połączenie przepysznej czekolady produkowanej przez Ferrero i niewielkich zabaweczek okazało się marketingowym strzałem w dziesiątkę. Dziś gadżety, jakie można było znaleźć w Kinder Niespodziance na przestrzeni lat stają się prawdziwymi obiektami kolekcjonerskimi wartymi nierzadko małe fortuny.
 Skoro poniekąd już wkroczyłem na ścieżki kulinarne, pójdę nimi dalej. Bistecca alla Fiorentina, czyli befsztyk po Florencku to jeden z największych przysmaków, jakie możemy znaleźć w Toskanii. Stolica regionu jest z niego znana, a dla jej mieszkańców stanowi prawdziwą dumę gastronomiczną. Na samą myśl o wizji soczystej fiorentiny, której towarzyszy kieliszek Chianti Classico cieknie ślinka. O tym, że dla Florentczyków ich befsztyk ma ogromne znaczenie może świadczyć chociażby utworzone w 1953 roku przez Corrada Tedeschiego Partito Nettista Italiano, które w programie miało tylko jeden punkt: fiorentina dziennie dla każdego mieszkańca stolicy Toskanii. W wyborach, który odbyły się w tym samym roku, Tedeschi otrzymał aż 4305 głosów, co w skali miasta oznaczało niemało. Zapamiętajcie, nigdy nie drwijcie z fiorentiny, zwłaszcza we Florencji! A gdy już tam się udacie, skorzystajcie z tej listy lokali serwujących najlepszą wołowinę w mieście.

źródło: www.monicucci.altrevista.org

Grudzień ubiegłego (już) roku zapisał się jako czarna karta w historii regionu winiarskiego Oltrepò Pavese. W nocy z 8 na 9 grudnia nieznani sprawcy spuścili do ścieków blisko 5300 hektolitrów wina należącego do hrabiny Ottavi Giorgi di Vistarino. Właścicielka dała się poznać jako reformatorka. Swoją dotychczasową działalnością pokazała, że jest w stanie iść pod prąd i tworzyć świetne wina działając na rzecz odnowy Oltrepò. Jak wiadomo rewolucja zazwyczaj prowokuje kontrrewolucję. Wrogów hrabinie nie brakuje, począwszy od lokalnych producentów, którzy mieszkają tu od pokoleń. Podobnego aktu wandalizmu dokonano cztery lata temu w Toskanii, kiedy to w piwnicach należących do Tenuta Case Basse do rur ściekowych spuszczono niespełna 600 hektolitrów wina. Szkody wyniosły wtedy około 2 mln euro, hrabina dziś szacuje swoje straty na „zaledwie” czwartą część tej kwoty.
 Śpieszę na otarcie łez fanom włoskich trunków. O tegorocznej gali rozdania nagród Nobla mówiło się zazwyczaj w kontekście najgłośniejszej nominacji, Boba Dylana. Media donosiły to o przyjęciu przez artystę nagrody, to o jej odrzuceniu, a gdy już stanęło na tym, że piosenkarz (poeta?) przyjmie wyróżnienie, zaczęto debatować na temat przybycia samego laureata na galę. Co dla mnie ważne, nie zabrakło tam włoskiej myśli enologicznej. Jednym z win, którymi wznoszono toast był przedstawiciel Bel Paese. I nie, nie było to wielkie wino z Piemontu czy Toskanii. Nie było to też najlepsze Prosecco Valdobbiadene. W kieliszkach zaproszonych na galę rozdania Nobli znalazło się wino z Marchii, produkowane przez największą kooperatywę w regionie, Verdicchio dei Castelli di Jesi DOC „Tordiruta” od Terre Cortesi Moncaro.

źródło: www.ilgiornale.it

Tuż przed samą wigilią Bożego Narodzenia światowe media obiegły zdjęcia z Mediolanu. Podczas rutynowej kontroli w Sesto San Giovanni doszło do strzelaniny, w wyniku której ranny został jeden z mediolańskich policjantów, a zmarł Anis Amri podejrzany o dokonanie zamachu terrorystycznego w Berlinie kilkadziesiąt godzin wcześniej. Po początkowej fali doniesień dotyczących tego wydarzenia media jakby zamarły. Ani policja włoska, ani niemiecka nie chciały ujawnić więcej szczegółów dotyczących zajść z ulic stolicy Lombardii. Włoscy śledczy wspólnie ze swoimi odpowiednikami we Francji i Niemczech nadal próbują ustalić jak dokładnie przebiegła trasa ucieczki Amriego z Berlina do Mediolanu oraz jak udało mu się dotrzeć do Lyonu.
Koniec i początek roku mają to do siebie, że bardzo lubią podsumowania. Na Italianizzato jako takiego nie uświadczycie, ale chociaż teraz zrobię nieco miejsca dla zestawień. Tutaj możecie zobaczyć jak minione 12 miesięcy widzi Roberto Saviano, tutaj natomiast możecie poszukać inspiracji na kolejne wakacje we Włoszech. I jeszcze jeden tekst, wiem, że Capodanno (#ItalianizzatoLessicale) za nami, ale dobrego musiaka nigdy za wiele!

źródło: www.italytravelandlife.com

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Referendum konstytucyjne. Czy już można rozdzierać szaty?

Włosi wypowiedzieli się w głosowaniu

źródło: www.livesicilia.it

            Od zakończenia głosowania we włoskim referendum konstytucyjnym nie minęła jeszcze doba, a na jego temat już krąży więcej mitów niż faktów. Podobnie sprawy mają się z przewidywanymi skutkami wczorajszego referendum. Daleko mi od popierania którejkolwiek ze stron włoskiego konfliktu politycznego (może dlatego, że równie daleko mi do codziennych problemów mieszkańców Il Bel Paese), ale doniesienia o politycznym trzęsieniu ziemi uważam za mocno przesadzone. Nawet jeśli na zamknięciu parkietu w stolicy Lombardii dominował kolor czerwony, to poranne nagłe spadki wydawały się być o wiele mniej znaczące, niż się tego początkowo obawiano. Zagraniczne media obserwujące sytuację na Półwyspie Apenińskim bardzo chętnie uciekają się do barwnych metafor i porównań, próbując przy tym przedstawić obraz kraju, jak po klęsce żywiołowej (a te przecież nie tak dawno Włochy nawiedziły i właśnie dlatego unikałbym tego typu retoryki). Powiem wprost: w mojej ocenie skutki referendum i jego wynik mogą przynieść więcej korzyści niżby nam się to wydawało (i chociaż piszę w mojej ocenie, to postaram się to udowodnić w miarę możliwości w obiektywny sposób).


Upadek demokracji? Wręcz przeciwnie.

          Internet zawrzał. Na portalach społecznościowych, w artykułach z prasy codziennej, dziennikach telewizyjnych i w licznych komentarzach przewija się wielokrotnie to samo stwierdzenie: upadek demokracji. Media sprzyjające rządom Partito Democratico (a żeby nie zarzucono mi niekonsekwencji w tym, co rzekło się na wstępie, skonsultowałem media i instytucje tak niezależne, jak i zależne od poszczególnych stron konfliktu) nie kryły swojego negatywnego nastawienia wobec wyniku wczorajszego głosowania. Również z Unii Europejskiej popłynęła fala komentarzy utrzymujących ten gorzki, pesymistyczny ton. Chwila, chwila… a czy to właśnie wczoraj Włosi nie pokazali, że demokracja ma się w ich kraju wyśmienicie? Czy do urn nie ruszyło blisko 70% uprawnionych do głosowania? Tak dla ścisłości przypomnę, że w Polsce podczas wyborów parlamentarnych/prezydenckich/samorządowych (niepotrzebne skreślić) nigdy nie udało się osiągnąć takiego wyniku, że o referendach nie wspomnę.
            Sądzę, że liczba Włochów, którzy wczoraj oddali swój głos w sprawie reformy konstytucyjnej dobitnie pokazuje, że w tym kraju drzemie ogromny potencjał demokratyczny. Wbrew obiegowej opinii (której nawiasem czasami sam ulegałem), mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego pokazali wczoraj, że duch odrodzenia wciąż w nich się tli i wystarczy niewiele, aby przejął on ponownie kontrolę. I bez obaw, przegrana zwolenników , czyli reformy,  wcale nie oznacza, że nie chcą oni zmian. Wręcz przeciwnie.


Referendum przeciw konstytucji, rządowi, czy UE?

            Pojawiają się liczne hasła, że No powiedziane przez niespełna 60% głosujących we wczorajszym referendum to przede wszystkim No dla konstytucji, No dla rządu PD oraz No dla Unii Europejskiej. Nic bardziej mylnego. Osoby, które udały się wczoraj do lokali wyborczych zobaczyły na kartach do głosowania jedno proste pytanie:

Approvate il testo della legge costituzionale concernente ’Disposizioni per il superamento del bicameralismo paritario, la riduzione del numero dei parlamentari, il contenimento dei costi di funzionamento delle istituzioni, la soppressione del CNEL e la revisione del titolo V della parte II della Costituzione’?

Co w wolnym tłumaczeniu oznacza:

Popierasz tekst ustawy konstytucyjnej, w której mowa o zniesieniu dwuizbowego systemu parlamentarnego w którym obie izby mają te same prawa, zmniejszeniu liczby parlamentarzystów, ograniczeniu kosztów ponoszonych przez instytucje, zniesieniu CNEL* oraz zmianach w rozdziale V części II Konstytucji?

            No to teraz jeszcze raz na spokojnie. Zniesienie dwuizbowego systemu parlamentarnego, w którym obie izby mają te same prawa. Ani słowa o sprzeciwie wobec konstytucji, rządu czy UE. Zmniejszenie liczby parlamentarzystów. Ani słowa o sprzeciwie wobec konstytucji, rządu czy UE. Ograniczenie kosztów ponoszonych przez instytucje. Ani słowa o… Zniesienie CNEL. Ani słowa o… Zmiany w rozdziale V części II Konstytucji. Ani słowa o…
           A zatem komu lub czemu Włosi powiedzieli No? Przede wszystkim premierowi (który kilka chwil temu złożył swoją dymisję na ręce Prezydenta Republiki Włoskiej). Wielu głosujących nie kryło, że idzie odpowiedzieć negatywnie na wyżej postawione pytanie tylko dlatego, że Matteo Renzi w czasie kampanii referendalnej zapowiedział swoje odejście z urzędu w razie porażki. I nie zmienili oni decyzji nawet wtedy, gdy premier rakiem zaczął się wycofywać ze swoich słów w obliczu sondaży nie pokazujących jednoznacznie kto zwycięży. Na szczęście Renzi zachował się jak prawdziwy mąż stanu i nie dał swoim oponentom powodów do drwin, wierny danej przez siebie obietnicy podał się do dymisji.
            Podsumujmy: wczoraj Włosi nie opowiedzieli się ani przeciwko konstytucji, ani przeciwko rządowi wywodzącemu się z większości parlamentarnej (którą sami przecież wybrali!), ani też przeciwko Unii Europejskiej (nawet jeśli wielu mieszkańców Półwyspu Apenińskiemu otwarcie sprzeciwiało się temu, że Renzi bardzo dobrze dogadywał się z kanclerz Niemiec Angelą Merkel). Wielu osobom skreślającym wczoraj na kartach do głosowania kratkę przy No miało po prostu dość Renziego. Niektórzy zakreślali tę kratkę, bo PD to nie ich bajka. Inni dlatego, że Renzi objął władzę nie w wyniku powszechnych wyborów, a zajął miejsce po swoim poprzedniku, który ustąpił z urzędu z powodu problemów zdrowotnych. I niech akapit ten zamkną słowa samego zainteresowanego, które podobno wypowiedział po zapoznaniu się ze wstępnymi wynikami referendum: Nie sądziłem, że aż tak mnie nienawidzą.

źródło: www.repubblica.it

I co dalej?
            Naturalnie pojawiły się pytania na temat politycznej przyszłości kraju. Portal Corriere della Sera zebrał najbardziej prawdopodobne scenariusze. Pierwszy z nich przewiduje natychmiastowe wybory. Za takim obrotem spraw otwarcie opowiadają się wszystkie partie opozycyjne. Różni je tylko opinia na temat daty ewentualnych wyborów. Movimento 5 Stelle z Beppe Grillo na czele uważa, że są gotowi na próbę wyborczą nawet za kilka dni, inne partie wypowiadają się nieco ostrożniej i oficjalnie popierają spokojne i porządne przygotowanie wyborów.
            Drugi scenariusz to w skrócie Renzi-bis. O czym dokładnie mowa? Niektórzy obserwatorzy twierdzą, że dymisja premiera na ręce Prezydenta Republiki Włoskiej to jedynie zasłona dymna. Ani się nie obejrzymy, a Sergio Mattarella mianuje Renziego ponownie na urząd premiera. Nawet jeśli powrót byłego-nowego szefa rządu wydawałby się dla niektórych środowisk kuszący, wydaje się on mało prawdopodobny. O wiele bardziej racjonalnym scenariuszem jest utworzenie rządu technicznego ze specjalistą na czele. Nieoficjalnie na giełdzie nazwisk pojawia się Mario Draghi, aktualny prezes Europejskiego Banku Centralnego. Ten scenariusz nie podoba się jednak wielu obywatelom (mają oni wciąż w pamięci politykę ostrego zaciskania pasa za czasów poprzedniego rządu technicznego pod kierownictwem Mario Montiego).
           Połączeniem „normalnego” i technicznego rządu wydaje się czwarta propozycja. Niektórzy politolodzy sugerują, że racjonalnym i najbardziej pożytecznym byłoby powołanie premiera z szeregów parlamentarnej większości (Partito Democratico), u boku którego miałaby znaleźć się figura specjalisty. W tym scenariuszu wśród wymienianych nazwisk dość często pojawia się Pier Carlo Padoan, aktualny Minister Ekonomii i Finansów. Ostatnia opcja nawiązuje do tej wymienionej na wstępie akapitu: prezydent miałby mianować premiera, a ten z kolei powołać tzw. governo di scopo, czyli rząd, którego nadrzędnym celem byłoby przygotowanie nowej ustawy wyborczej i doprowadzenie do regularnych wyborów parlamentarnych w późniejszym czasie.




*Consiglio Nazionale dell’economia e del lavoro – Rada Narodowa Ekonomii i Pracy, organ rządowy, o którym mowa w 99. artykule włoskiej konstytucji. Zajmuje się sprawami związanymi przede wszystkim z prawodawstwem dot. ekonomii i spraw społecznych.

czwartek, 1 grudnia 2016

Che cosa bolle in pentola… – listopad 2016

Comiesięczny przegląd włoskich internetów


W mijającym miesiącu włoskie media prawie codziennie donosiły o zbliżającym się referendum konstytucyjnym przewidzianym na 4 grudnia. Włosi zdecydują w nim czy są za wprowadzeniem zmian w konstytucji, czy też popierają zachowanie ustawy zasadniczej w aktualnej formie. Jeszcze kilka tygodni temu zwolennicy zmian wydawali się mieć wygraną w kieszeni, ale w ciągu ostatnich dni sytuacja uległa diametralnie zmianie. Dziś sondaże nie wskazują zdecydowanie kto wygra w konstytucyjnym pojedynku pod postacią referendum. Na szczęście zbliżające się głosowanie nie zdominowało medialnych doniesień na tyle, aby nie pojawiło się w nich nic poza nim.
W ostatnim czasie nie mówiło się u nas za dużo o skutkach październikowego trzęsienia ziemi w centralnych Włoszech (no chyba, że w kontekście pomocy zadeklarowanej przez Ministerstwo Kultury). We Włoszech natomiast nie milkną echa tych tragicznych wydarzeń. W zasadzie zaraz po trzęsieniu ziemi rząd włoski był przekonany co do jednego: bez wsparcia z zewnątrz nie jest w stanie udzielić pomocy finansowej wszystkim potrzebującym. Sytuację pogorszyły lokalne podtopienia w Ligurii i Piemoncie, szkody spowodowane wystąpieniem z brzegów między innymi Padu również znacząco obciążą włoską kasę państwa. Zostawiając finansowe wyliczenia, lokalne gazety donosiły o stratach, których nie da się oszacować. Mowa o dziesiątkach zabytków, które bezpowrotnie zamieniły się w sterty gruzu. Tak los spotkał chociażby Castelluccio di Norcia, jedno z najciekawszych i najpiękniejszych miejsc w Apeninach.

źródło: www.casanorcia.it

            Październikowe trzęsienie ziemi dotknęło w pewnym stopniu właściwie każdego Włocha. Oczywistym jest, że największe straty (tak materialne, jak i moralne) ponieśli mieszkańcy terenów dotkniętych kataklizmem. W trudnej sytuacji znaleźli się również przedsiębiorcy działający w rejonie epicentrum, a do takich należeli chociażby producenci słynnej na całe Włochy szynki Prosciutto di Norcia. Rząd zareagował w tempie ekspresowym i ministerstwo odpowiedzialne za rolnictwo, żywność oraz włoskie lasy państwowe przygotowało dekret, dzięki któremu 60 tyś. szynek z Norci będzie dojrzewało we Friuli, nie tracąc przy tym prawa do posługiwania się apelacją IGP. Jest to na pewno dobry krok, który zapewni ciągłość produkcji i pozwoli producentom zdobyć fundusze na odbudowę zrujnowanych budynków, w tym dojrzewalni.
          Prosciutto di Norcia nie zabrakło na biennale enogastronomicznym w stolicy Toskanii. Tegoroczna edycja trwała ponad dwa tygodnie i w równej mierze poświęcona była sztuce i gastronomii. Wydarzenie otwarła uroczysta kolacja, podczas której gotowali najlepsi włoscy szefowie kuchni. Przez kolejne dni dla zwiedzających przygotowano najróżniejsze wydarzenia (skupiające się zarówno na kuchni tradycyjnej, jak i nowoczesnej). Biennale ma na celu promocję jednego z najmocniejszych punktów włoskiej gospodarki – gastronomii. Obok najlepszych florenckich pizzerii zaprezentowano rzemieślnicze panettone (w końcu już niebawem Święta Bożego Narodzenia), najlepsze wina wyspy Elby, oliwy z całego Półwyspu Apenińskiego czy włoską kuchnię fusion.

źródło: www.darlin.it

            Popyt na kulinarne Made in Italy nie słabnie, co pokazuje chociażby zainteresowanie, jakim ostatnio cieszy się tiramisù. W mijającym miesiącu z jednej strony włoskie media donosiły o amerykańskiej ekipie filmowej, która odwiedziła restaurację Le Beccherie w Treviso, w której narodził się ten słynny na całym świecie deser. Z drugiej strony w sieci niebywałą popularnością cieszyły się zdjęcia włoskiego cukiernika, który ze swojej pracy uczynił istną sztukę i tworzy słodkości zamieniając je w sceny przypominające kadry z filmów.
         Skoro o scenach filmowych mowa… fani serialu (jak zauważył słusznie jeden z czytelników Italianizzato, Salvatore Russo grał rolę w filmie, nie serialu Gomorra) Gomorra musieli przełknąć gorzką pigułkę i pogodzić się z faktem, że seria opiera się na prawdziwych wydarzeniach. Na własnej skórze przekonał się o tym Salvatore Russo, jeden z aktorów filmu zainspirowanym książką Roberta Saviano. Russo został aresztowany przez policję w Neapolu na gorącym uczynku, to znaczy na handlu narkotykami. Wraz z dwoma wspólnikami rozprowadzał zabronione substancje w wielu dzielnicach mieszkaniowych stolicy Kampanii. Nota bene to nie pierwszy aktor Gomorra la Serie, który świetnie zagrał na ekranie, bo… znał kryminalne realia z własnego doświadczenia.

źródło: www.feltrinellieditore.it

            Niemal jak na zawołanie, kilka dni po aresztowaniu Russo, Roberto Saviano ruszył z promocją kolejnej książki. Tematem przewodnim znów neapolitańska mafia. Tym razem jednak dziennikarz skupił się na obecności nieletnich w kryminalnych procederach. Jak zauważył autor, już tytuł jego nowej książki jest znamienny. La paranza dei bambini mówi o tym, jak mafia kusi młodocianych. Oferuje względną stabilność finansową, nierzadko zapewnia również rozgłoś wśród rówieśników. Saviano mówi o tym, że mafia działa na dzieci niczym paranza (rodzaj sieci używanej do połowu ryb) na małe rybki, które płyną ku niej w nadziej na znalezienie pokarmu.
            Zostajemy jeszcze na chwilę w Kampanii. O Reggia di Caserta, osiemnastowiecznej siedzibie królewskiej wybudowanej pod Neapolem przez Burbonów za ich panowania w Królestwie Neapolu, w ostatnich latach nie mówiło się nic pozytywnego. Państwo włoskie wydawać by się mogło nie miało ochoty, ani finansów (to drugie uznawano do niedawna za pewnik) na restaurację tego zabytku. I tak Reggia di Caserta w spokoju niszczała popadając w coraz to większą ruinę. O fatalnym stanie monumentalnej posiadłości krążyły już legendy (również poza granicami Włoch). Od kilkunastu miesięcy trwają jednak prace renowacyjne, których celem jest doprowadzenie Reggi do stanu, w jakim znajdowała się ona podczas najlepszych lat. W Internecie pojawiły się ostatnio zdjęcia ukazujące postępy prac.

źródło: www.2bp.blogspot.com

            Podczas gdy jeden zabytek z niebytu wraca do łask, inny zaczyna mieć poważne problemy. Na ulice Wenecji w listopadzie wyszli mieszkańcy laguny protestując przeciwko… turystom. Miasto ma aktualnie niewiele ponad 50 tysięcy mieszkańców, co jest najniższą liczbą w historii stolicy regionu Veneto. Mieszkańcy narzekają na niekulturalnych turystów, którzy hałasują, śmiecą, opalają się w strojach kąpielowych nad kanałami czy wręcz skaczą do nich. Dodatkowo w ostatnich latach nasilił się proces zastępowania lokali oferujących produkty oraz usługi pierwszej potrzeby niezbędne do normalnego życia przez restauracje i hotele. Jak widać, turyści są drugim obok stale podnoszącego się poziomu wody, największym problemem miasta na lagunie.
           Raz jeszcze o włoskim światku przestępczym, tym razem jednak w pozytywnym świetle. Na półki marketów sieci Conad we Włoszech trafiły niedawno ciastka wypiekane przez więźniów z Palermo. Przy współpracy z jedną z lokalnych piekarni, władze więzienia w stolicy Sycylii uruchomili program, który na celu ma resocjalizację więźniów. Ciastka wytwarzane w Palermo są wyjątkowe z jeszcze jednego powodu: do ich produkcji używa się składników najlepszej jakości, które pochodzą z lokalnych upraw.
            Na sam koniec mała sugestia. Szukacie niecodziennego pomysłu na świąteczny prezent? Rzućcie okiem na stronę winnicy Feudi di San Gregorio, gdzie już od 20-30 euro będziecie mogli zakupić butelkę wina ze spersonalizowaną etykietą.


niedziela, 30 października 2016

Che cosa bolle in pentola… – październik 2016

Comiesięczny przegląd włoskich internetów


Od kilkunastu miesięcy dużo mówi się w Polsce o potrzebie (lub nie) zmiany ustawy zasadniczej. We Włoszech sprawy natomiast mają się zupełnie inaczej i o zmianie konstytucji 4 grudnia sami mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego zadecydują w krajowym referendum czy chcą zmiany ustawy zasadniczej czy też nie. Każdy głosujący będzie musiał odpowiedzieć krótko i zwięźle (tak/nie) na jedno proste pytanie: „Czy jesteś za zmianą konstytucji i wprowadzeniem reformy konstytucyjnej?”. PD, czyli partia posiadająca aktualnie większość we włoskim parlamencie, dopięło swego i przy pomocy posłów z innych ugrupowań przepchnęło przez obydwie izby parlamentu reformę mającą na celu wprowadzenie zmian w ustroju państwa. Podstawowe założenia wspomnianej reformy to m.in. osłabienie władzy senatu lub nawet całkowita likwidacja tej izby, zmniejszenie liczby senatorów z 320 do 100, wprowadzenie zmian w powoływaniu dożywotnich senatorów (byli Prezydenci Republiki nie zostawaliby już nimi „z automatu”), zmiana praw i obowiązków poszczególnych regionów względem państwa i odwrotnie oraz wprowadzenie parytetów przy wyborach do obu izb parlamentu oraz przy wyborach do władz regionów. Referendum jest w tym wypadku sądem ostatecznym nad konstytucją. Niezależnie od tego ilu Włochów pójdzie do urn, jego wynik będzie wiążący dla rządzących.

źródło: www.firstonline-data.teleborsa.it

Dwa miesiące temu donosiłem o tragicznym w skutkach trzęsieniu ziemi, które dotknęło centralne Włochy. Kilka dni temu doszło ponownie do silnych wstrząsów. W strefie zagrożenia znalazła się głównie Marchia, ale włoskie media donoszą o kolejnym epicentrum w stolicy Umbrii, Perugii. Służby ratunkowe na razie nie informują o ofiarach trzęsienia ziemi. Na ulicy jednak znalazły się tysiące mieszkańców regionów dotkniętych przez kataklizm, których to domy obróciły się w sterty gruzów. Naukowcy do teraz zanotowali ponad 500 wstrząsów wtórnych, wśród których kilka znacząco zwiększyło bilans strat.
W październiku odeszła jedna z najważniejszych postaci włoskiej kultury, Dario Fo. Był dramaturgiem, reżyserem, a nawet kandydatem na Prezydenta Republiki. Twórca odszedł w wieku 90 lat po dziesięciodniowym pobycie w szpitalu. W jego życiu zawodowym i prywatnym były zarówno momenty jaśniejsze, jak i te ciemniejsze. Krytycy wytykali mu wiele (między innymi popieranie Republiki Salò), jego wyjątkowość jest mimo to niezaprzeczalna. To właśnie dzięki niezłomności i odwadze w podejmowaniu trudnych tematów w swoich dziełach otrzymał w 1997 roku literacką nagrodę Nobla.

źródło: www.tjeaterkrant.nl

 Po tej serii tematów poważnych, przejdźmy do nieco lżejszych zagadnień. Portal Cosmopolitan (nie żebym regularnie śledził tego typu pisma) opublikował artykuł traktujący nieco z przymrużeniem oka o problemach językowych Sycylijczyków. Wśród siedmiu grzechów głównych mieszkańców wyspy mowa między innymi o niestandardowym używaniu czasów przeszłych i przyszłych, sposobie wypowiadania się, który wszystkim na Półwyspie Apenińskim przypomina komisarza Montalbano czy niestandardowym użyciu czasowników nieprzechodnich. Nie brakuje również odniesień do elementów kulturowych związanych z Sycylią.
„Parma, io ci sto!” to nazwa niedawno powstałego stowarzyszenia, którego głównym celem jest stworzenie w Parmie centrum uniwersyteckiego skupionego na żywieniu. To pierwszy tego typu projekt na świecie. Wspólnie z lokalnymi władzami i uczelnią, różne organizacje oraz firmy (jak choćby Barilla) wyłożyły bagatela 9 milionów euro, aby sen się ziścił. Wszyscy inicjatorzy zgodnie twierdzą, że o świadome żywienie należy walczyć przede wszystkim u podstaw, poprzez edukację. A czy można wyobrazić sobie lepsze miejsce do tego typu zadania niż miejsce, które UNESCO określiło jako „miasto gastronomicznie kreatywne”? Szkoła powstająca w Parmie ma być jednostką międzynarodową, do której dostęp w równym stopniu będą mieli zarówno absolwenci włoskich uczelni, jak i tych z poza Bel Paese. Italianizzato trzyma kciuki za powodzenie projektu!

źródło: www.bin.staticlocal.ch

Skoro już mowa o nauce w żywieniu. Prezentowałem ostatnio na Italianizzato przepis bazujący na oryginalnym przepisie na Verace Pizza Napoletana. Jeśli nie macie zaufania do mnie, możecie zapisać się na jednodniowy kurs na pizzaiolo, podczas którego poznacie najważniejsze tajniki pizzy DOC. Kurs prowadzony jest w towarzystwie pizzaiolo z miasta-ojczyzny tego dania, Neapolu. Jednodniowa przygoda z pizzą obejmuje zapoznanie się z jej historią, wybór odpowiednich składników oraz przyrządzenie własnej pizzy przy pomocy profesjonalisty. Na sam koniec efekty pracy podlegają oczywiście degustacji w towarzystwie win i piw (zupełnie jak w #LaCucinaItaliana!).

źródło: www.speciali.espresso.repubblica.it

Można by powiedzieć, że pizza to taka daleka kuzynka chleba. W wypieku pizzy przoduje Neapol. Świetnymi rodzajami chleba może za to pochwalić się całe południe Włoch. Od Apulii przez Bazylikatę do Kalabrii znajdujemy najróżniejsze chleby, których sława dociera aż po sam Mediolan i dalej. Niektóre z nich mogą ważyć nawet cztery kilogramy. Prawie wszystkie łączą dwie cechy wspólne: tradycyjna receptura wypieku sięgająca zamierzchłych wieków i użycie mąki z pszenicy durum. Dodać do tego niepowtarzalny klimat południa Włoch i mamy gotową odpowiedź na pytanie dlaczego to właśnie w tych regionach powstają najsmaczniejsze bochenki Półwyspu Apenińskiego.
Do dobrego jadła trzeba dobrego napitku. A gdyby tak płynął on do naszych kielichów (lub gardeł) wprost z fontanny? Nie, nie mówię tu o wymysłach znudzonych bogactwem krezusów. Fontanna z winem, która powstała w miejscowości Ortona w Abruzji służyć ma… pielgrzymom. Przez Ortonę przebiega szlak zwany Cammino di San Tommaso. Właściciele winnicy Dora Sarchese postanowili zaoferować strawę cielesną strudzonym wędrowcom. Wybudowali oni potężną beczkę, wewnątrz której zamontowali kraniki, z których przez całą dobę płynie wino. Oczywiście słowo „fontanna” w tym przypadku zostało użyte nieco nad wyraz, nie zmienia to jednak faktu, że działa na wyobraźnię i oddaje w pewnym stopniu faktyczny stan rzeczy. Więcej: wino z kraników płynie nie tylko przez cały czas, ale jest dostępne dla wszystkich i za darmo.
Wino z Ortony niestety nie znalazło się na liście 300 najlepszych włoskich win 2017 roku według Espresso. Jest tam za to wiele pozycji dostępnych również w Polsce i to w stosunkowo przystępnych cenach, warto zatem przyjrzeć się liście dokładniej!


piątek, 9 września 2016

Che cosa bolle in pentola… – sierpień 2016

Comiesięczny przegląd włoskich internetów


Chociaż sierpień (a wraz z nim wakacje) za nami, to patrząc za okno ma się wrażenie, że mamy pierwszą połowę lipca. Pogoda najwidoczniej wynagradza nam deszczowe, pochmurne i chłodne letnie dni. W tej przyjemnej aurze tworzę, i tak już spóźnione, subiektywne zestawienie najciekawszych włoskich doniesień medialnych.
 Sierpień 2016 we Włoszech zostanie zapamiętany jako jeden z najtragiczniejszych miesięcy ostatnich lat. Wskutek trzęsienia ziemi w centralnych Włoszech zginęło prawie 300 osób, a kolejne 400 zostało rannych. W gruzach legła niemal cała miejscowość Amatrice, tysiące mieszkańców Lacjum, Marchii i Umbrii zostało bez dachu nad głową. Co ciekawe wiele zabytkowych budowli przetrwało tak pierwszy, jak i kolejne wstrząsy. Całkowitemu zniszczeniu uległy natomiast kilkuletnie zabudowania, teoretycznie zaprojektowane i wzniesione tak, aby przetrwały nawet silniejsze trzęsienia ziemi. Natura odkryła smutną prawdę (o której swoją drogą dość brutalnie wypowiedzieli się autorzy Charlie Hebdo), włoskie państwo jest wciąż podatne na wpływy mafii, a macki organizacji kryminalnych są wstanie dotrzeć dosłownie wszędzie.

źródło: www.adnkronos.com

Amatrice stało się smutnym symbolem sierpniowego trzęsienia ziemi. W odpowiedzi na ludzką krzywdę odpowiedzieli restauratorzy. Włoski bloger kulinarny, Paolo Campana, zaprosił właścicieli restauracji do przekazywania 1 euro od każdego sprzedanego talerza amatriciany na rzecz poszkodowanych. Na odzew nie trzeba było długo czekać, w krótkim czasie do akcji przystąpiło ponad 700 lokali nie tylko z Włoch. Więcej informacji związanych z tą inicjatywą znajdziecie na portalu Facebook wpisując hashtag #Amatriciana.
Przejdźmy do innych wydarzeń ubiegłego miesiąca. Niemałe zamieszanie na początku sierpnia we Włoszech wywołała ustawa, która wprowadziła wyższy podatek na bazylię. Dotychczasowy podatek VAT na liście tej rośliny wynosił zaledwie 4%. Za sprawą niejasnych przepisów europejskich dotyczących ziół aromatycznych włoski rząd był zmuszony podnieść go do 5% (warto wspomnieć, że początkowy projekt zakładał wprowadzenie stawki 10%). Ta sama ustawa z kolei obniżyła podatek na oregano (z 22% do 5%). Protesty producentów bazylii z Ligurii mieszają się z okrzykami radości producentów oregano z Sycylii już od kilku tygodni. Włoskie media tymczasem donoszą, że pokłosiem wspomnianej ustawy może być podniesienie podatku na… pomidory. A całość rozbija się o fakt, że bazylia we Włoszech stosowana jest nie do produkcji olejków eterycznych, o czym mowa w europejskich przepisach, a do produkcji jednego z najbardziej znanych sosów do makaronów na świecie, pesto alla genovese. Według niektórych parlamentarzystów należałoby zatem podnieść podatek na niektóre odmiany pomidorów.

źródło: www.wikipedia.it

Do produkcji sosów do makaronów najlepiej nadają się pomidory odmiany San Marzano. To właśnie o niej mowa w kontekście wyższego podatku. Czy do tego dojdzie? Odpowiedzi na to pytanie raczej nie uzyskamy za szybko, ale w dobie kiedy rządzący szukają oszczędności, każda możliwość brana jest pod uwagę. Na sławę pomidorów San Marzano pracują natomiast niestrudzenie producenci tej odmiany z Sarno i Nocery organizując San Marzano Day. Tegoroczna edycja tego wydarzenia odbyła się pierwszego sierpnia, a więcej o nim samym przeczytacie tutaj.
Chociaż pomidory na Półwyspie Apenińskim pojawiły się dopiero po wyprawie Krzysztofa Kolumba do Ameryki, Włosi wiedzą jak wykorzystać ich potencjał w pełni. A że kuchnia włoska w znacznej części jest kuchnią ubogą, to i panie domu wiedzą jak poczynać z pomidorami, aby nic się nie zmarnowało. Pomidory suszone, pomidory marynowane w oleju, passata pomidorowa, przyprawa ze zmielonych pomidorów… to tylko kilka przykładów na ich wykorzystanie!

źródło: www.ilfattoalimentare.it

Wakacje to czas błogiego lenistwa. Widać to również w codziennych tytułach, które trafiają na pierwsze strony. Nie inaczej sprawy mają się we Włoszech. W natłoku artykułów typu „zapchaj dziurę (stronę)”, dało się jednak znaleźć kilka ciekawszych tekstów. Włoski styl znany jest na całym świecie. Usprawiedliwione zatem wydaje się być stwierdzenie, że Włosi sprzedają nie stroje, a kulturę. A kto ciekaw historii włoskiego hymnu i jego statusu prawnego, niech poczyta tutaj.
Na zakończenie dzisiejszej Pentoli polecam Wam jeszcze dwa krótkie zestawienia, które być może wpłyną na Wasze wakacyjne plany za rok: Bolonia wśród dziesięciu miast na świecie, w których najlepiej się jada; 31 miejsc, które trzeba zobaczyć we Włoszech.



piątek, 1 lipca 2016

Che cosa bolle in pentola… – czerwiec 2016

Comiesięczny przegląd włoskich internetów


Czerwiec dobiegł końca, kolejny miesiąc za nami. Zaczynają się wakacje, a więc czas rozterek i rozważań nad tym czy lepiej pojechać na Sycylię czy na Sardynię. Czas poświęcony na jedzeniu lodów i piciu schłodzonego prosecco. Czas spędzony na błogim lenistwie lub aktywnym wypoczynku. Nie będzie to na pewno czas stracony, również w kontekście niniejszej rubryki, która przecież żywi się informacjami dotyczącymi wyżej wymienionych aktywności.

źródło: www.i2.cdn.turner.com

Wróćmy jednak do mijającego czerwca. W ostatnich tygodniach we Włoszech działo się dużo. Poza Euro 2016, które Włochów pochłonęło bez reszty, nie zapominamy jednak o innych wydarzeniach. Już w pierwszych dniach ubiegłego miesiąca media donosiły o ostatecznym wyroku dla kapitana Francesco Schettino odpowiadającego za katastrofę wycieczkowca Costa Concordia. Były kapitan rejsowego giganta został skazany na 16 lat i miesiąc pozbawienia wolności. Wycieczkowiec uległ katastrofie 13 stycznia 2012 roku, śmierć poniosły 32 osoby, a ponad 100 osób odniosło obrażenia.
8 czerwca we Włoszech odbyły się wybory samorządowe. Już po pierwszej turze (w której frekwencja wyniosła zaledwie nieco ponad 62%) wiadomo było, że bój o najważniejsze miasta rozegra się w innym terminie. Dogrywka była potrzebna między innymi w Rzymie, Turynie, Mediolanie, Neapolu czy Bolonii. Największą niespodzianką drugiej tury okazało się zwycięstwo 38 letniej kandydatki Movimento 5 Stelle w stolicy kraju. Virginia Raggi jest pierwszą kobietą w historii obejmującą ten urząd. Rządzące Włochami Partito Democratico dostało czerwoną kartkę również w wielu innych ważnych miejscach. Tuż po wyborach szef włoskiego rządu, Matteo Renzi, ogłosił, że PD wie w których dziedzinach jego polityka zawodzi oraz że zostanie to naprawione.

źródło: www.repstatic.it

W tegorocznych wyborach nie debiutowało żadne nowe ugrupowanie polityczne. Inaczej może być natomiast, gdy Włosi ruszą do urn następnym razem. W Bolonii miał miejsce zjazd delegatów Partito Comunista. Do stolicy Emilii-Romanii przybyło 571 członków partii komunistycznej. Ich celem jest reaktywacja tej formacji. Członkowie PC mają nadzieję na szybkie odbudowanie struktur partyjnych i zdobycie zaufania, jakim cieszyli się komuniści na Półwyspie Apenińskim jeszcze 30-40 lat temu.
Nie tak dawno pisałem na łamach kwartalnika Italia Mi Piace o karierze włoskich win w Kraju Smoka. Portal Il Sole 24 Ore donosi natomiast o sukcesach innych produktów spożywczych sygnowanych prestiżowym znakiem „Made in Italy”. Włoskie marki radzą sobie coraz lepiej na chińskim rynku podbijając podniebienia azjatyckich konsumentów. Na polu enologicznym, o czym szerzej pisałem we wspomnianym wyżej artykule, butelki z Bel Paese zaczynają na dobre konkurować z tymi pochodzącymi z Francji.
Skoro chwilę wcześniej przenieśliśmy się do Emilii-Romanii, warto byłoby wspomnieć o Modenie. Ocet balsamiczny to jeden z najbardziej rozpoznawalnych produktów pochodzących z tego regionu. Trafia on dzisiaj na stoły smakoszy na całym świecie. Potęguje to, niestety, skalę, na jaką produkowane są podróbki. Artykuł zbierający wszystkie najważniejsze informacje na temat Aceto Balsamico di Modena znajdziecie tutaj. Klikając tutaj natomiast przeczytacie o tańszych wersjach octu z Emilii-Romanii, produkowanego na bazie moszczu winogronowego pochodzącego chociażby z Hiszpanii i koloryzowanego karmelem… (to tak a proposito Bresaoli, którą włoskie prawodawstwo pozwala produkować z mięsa wołowego importowanego z Ameryki Południowej).

źródło: www.i.ytimg.com

Jeszcze jedna informacja z Modeny: Osteria Francescana, w której niepodzielnie panuje Massimo Bottura, została okrzyknięta najlepszą restauracją na świecie. Jak czytamy w uzasadnieniu tej decyzji, lokal Bottury pokazuje kuchnię włoską we współczesnym wydaniu. Nie pozostaje nic innego, jak pogratulować i być może… zahaczyć o Osteria Francescana podczas wakacyjnych wypadów? Na ogłoszonej w Nowym Jorku liście 50 najlepszych restauracji świata znalazły się również inne lokale gastronomiczne z Włoch.

Kończąc już dzisiejszą Pentolę podsuwam Wam kilka ciekawych pomysłów na wakacyjno-włoskie wojaże. Fanom dobrego smaku polecam wizytę w San Daniele di Friuli, dobrego prosciutto crudo na pewno nie zabraknie. Kto chciałby poczuć się niczym Chrystus, powinien w te wakacje wybrać się nad (dosłownie) Lago d’Iseo. Kto natomiast woli podążać szlakami winiarskimi (lub łączyć szlaki winiarskie i filmowe, jak autor bloga Z winem do kina) niech ruszy do Piemontu. Buona vacanza!

źródło: www.ilgiornale.it