____________________________________________________________________________________________________________________________________________________
¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯

poniedziałek, 20 listopada 2017

Trinacria: street food na Sycylii

Przewodnik po sycylijskim street foodzie


          Wyspa kontrastów. Tak nierzadko mówią o Sycylii autorzy książek, przewodników, podróżnicy i wszyscy inni, którzy mieli kiedykolwiek okazję zetknąć się z tą fascynującą krainą. Niezliczone najazdy wrogich ludów, które z czasem asymilowały się w niepojęty sposób z lokalną społecznością, sprawiły, że dziś Sycylia to niespotykana nigdzie indziej mieszanka smaków i zapachów, dźwięków i kolorów, ludzi i natury. Tu bogactwo i bieda żyją obok siebie, tu alta moda i lokalne bazary znajdują się po dwóch stronach tej samej ulicy, to tu wykwintne ristoranti i street food są na wyciągnięcie ręki każdego.
          No właśnie, street food. Na Sycylię przyjeżdża się z wielu powodów. Są tacy, którzy szukają tu jedynie palm, białych plaż (chociaż tych Trinacri matka natura poskąpiła) i błękitu morza. Są też tacy, których do odwiedzenia największej wyspy śródziemnomorskiej skusiła niesamowita kultura, dzieła sztuki, jakich ze świecą szukać gdzie indziej na świecie (barok, ach ten barok!). Są również i tacy, którzy na Sycylii lądują w poszukiwaniu lokalnych smaczków językowych. Podążając śladami Camilleriego i komisarza Montalbano próbują wysłuchać w każdym słowie wypowiedzianym przez lokalsów tę nieporównywalną z niczym innym nutę sycylijskości. CZYTAJ WIĘCEJ...

wtorek, 24 października 2017

Korki z polskiego wina | Łukasz Chrostowski | Winnica Equus

Spotkanie z właścicielami Winnicy Equus


           Na materiałach promocyjnych zapowiadających drugą edycję Korków z polskiego wina Łukasz Chrostowski został opisany jako „cichy bohater polskiego winiarstwa”. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem patrząc na jego dotychczasowy dorobek w tej dziedzinie. Niemniej nazywanie go zaledwie cichym bohaterem nie oddaje całości charyzmy i pasji, jaką ten człowiek posiada do produkcji wina (choć nie wiem czy mowa o produkcji w tym wypadku jest zasadna, bowiem wina, które wyszły spod ręki Łukasza to prawdziwe dzieła sztuki).

           Pierwsze kroki w winnicy stawiał w Pałacu Mierzęcin, gdzie wraz z Jowitą Banek pracowali przez kilka lat. On doglądał winorośli i procesu winifikacji, ona poświęcała się ukochanym koniom zajmując się stadniną pałacu. Tej pary pasjonatów z Lubuskiego nie ominęło również spotkanie z ówczesnym guru winiarstwa (pamiętajmy, że jesteśmy we wczesnych latach dwutysięcznych), Romanem Myśliwcem. I choć w dużej mierze dzięki niemu oboje wiedzieli, w którą stronę skierować działania, prawdziwej renomy dorobili się dopiero sprzedając wina pod własnymi etykietami. CZYTAJ WIĘCEJ...


wtorek, 17 października 2017

Winne Wtorki: czas na Porto

Porto Insígna white


             Ostatnia edycja Winno Wtorkowych przemyśleń była dobrą okazją do pożegnania się z latem przy pomocy białego kupażu prosto z Tokaju. Autor bloga Blurppp, Irek, zaproponował, abyśmy dziś sięgnęli po wina z Doliny Douro. Jakoś mi się nie widziało wlewać do kieliszka w połowie października asfaltowe czerwienie z jednego z najgorętszych regionów winiarskich na świecie. Na szczęście autor pomysłu pozwolił na pełną dowolność, a więc obok rozpalonych słońcem wytrawnych czerwieni, mogliśmy sięgnąć po… Porto!

             Pewnie pukacie się w głowę i zastanawiacie, w którym miejscu ciężkie porto ma być lepsze na nie-do-końca-zimowe dni od pełnych (ale wyzbytych ze słodyczy) czerwieni. Otóż, Szanowni Czytelnicy, istnieje pewna furtka, która sprawia, że powyższe pytanie retoryczne jest nie do końca takowym. Białe porto! Butelka wspomnianego złocistego słodkiego trunku spoczywa w mojej piwniczce od długich miesięcy. A że dotychczas żadna okazja nie wydawała się być dostatecznie dobrą, aby ją otworzyć, dziś nie było odwrotu. CZYTAJ WIĘCEJ...