____________________________________________________________________________________________________________________________________________________
¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pizza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pizza. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 października 2016

Che cosa bolle in pentola… – październik 2016

Comiesięczny przegląd włoskich internetów


Od kilkunastu miesięcy dużo mówi się w Polsce o potrzebie (lub nie) zmiany ustawy zasadniczej. We Włoszech sprawy natomiast mają się zupełnie inaczej i o zmianie konstytucji 4 grudnia sami mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego zadecydują w krajowym referendum czy chcą zmiany ustawy zasadniczej czy też nie. Każdy głosujący będzie musiał odpowiedzieć krótko i zwięźle (tak/nie) na jedno proste pytanie: „Czy jesteś za zmianą konstytucji i wprowadzeniem reformy konstytucyjnej?”. PD, czyli partia posiadająca aktualnie większość we włoskim parlamencie, dopięło swego i przy pomocy posłów z innych ugrupowań przepchnęło przez obydwie izby parlamentu reformę mającą na celu wprowadzenie zmian w ustroju państwa. Podstawowe założenia wspomnianej reformy to m.in. osłabienie władzy senatu lub nawet całkowita likwidacja tej izby, zmniejszenie liczby senatorów z 320 do 100, wprowadzenie zmian w powoływaniu dożywotnich senatorów (byli Prezydenci Republiki nie zostawaliby już nimi „z automatu”), zmiana praw i obowiązków poszczególnych regionów względem państwa i odwrotnie oraz wprowadzenie parytetów przy wyborach do obu izb parlamentu oraz przy wyborach do władz regionów. Referendum jest w tym wypadku sądem ostatecznym nad konstytucją. Niezależnie od tego ilu Włochów pójdzie do urn, jego wynik będzie wiążący dla rządzących.

źródło: www.firstonline-data.teleborsa.it

Dwa miesiące temu donosiłem o tragicznym w skutkach trzęsieniu ziemi, które dotknęło centralne Włochy. Kilka dni temu doszło ponownie do silnych wstrząsów. W strefie zagrożenia znalazła się głównie Marchia, ale włoskie media donoszą o kolejnym epicentrum w stolicy Umbrii, Perugii. Służby ratunkowe na razie nie informują o ofiarach trzęsienia ziemi. Na ulicy jednak znalazły się tysiące mieszkańców regionów dotkniętych przez kataklizm, których to domy obróciły się w sterty gruzów. Naukowcy do teraz zanotowali ponad 500 wstrząsów wtórnych, wśród których kilka znacząco zwiększyło bilans strat.
W październiku odeszła jedna z najważniejszych postaci włoskiej kultury, Dario Fo. Był dramaturgiem, reżyserem, a nawet kandydatem na Prezydenta Republiki. Twórca odszedł w wieku 90 lat po dziesięciodniowym pobycie w szpitalu. W jego życiu zawodowym i prywatnym były zarówno momenty jaśniejsze, jak i te ciemniejsze. Krytycy wytykali mu wiele (między innymi popieranie Republiki Salò), jego wyjątkowość jest mimo to niezaprzeczalna. To właśnie dzięki niezłomności i odwadze w podejmowaniu trudnych tematów w swoich dziełach otrzymał w 1997 roku literacką nagrodę Nobla.

źródło: www.tjeaterkrant.nl

 Po tej serii tematów poważnych, przejdźmy do nieco lżejszych zagadnień. Portal Cosmopolitan (nie żebym regularnie śledził tego typu pisma) opublikował artykuł traktujący nieco z przymrużeniem oka o problemach językowych Sycylijczyków. Wśród siedmiu grzechów głównych mieszkańców wyspy mowa między innymi o niestandardowym używaniu czasów przeszłych i przyszłych, sposobie wypowiadania się, który wszystkim na Półwyspie Apenińskim przypomina komisarza Montalbano czy niestandardowym użyciu czasowników nieprzechodnich. Nie brakuje również odniesień do elementów kulturowych związanych z Sycylią.
„Parma, io ci sto!” to nazwa niedawno powstałego stowarzyszenia, którego głównym celem jest stworzenie w Parmie centrum uniwersyteckiego skupionego na żywieniu. To pierwszy tego typu projekt na świecie. Wspólnie z lokalnymi władzami i uczelnią, różne organizacje oraz firmy (jak choćby Barilla) wyłożyły bagatela 9 milionów euro, aby sen się ziścił. Wszyscy inicjatorzy zgodnie twierdzą, że o świadome żywienie należy walczyć przede wszystkim u podstaw, poprzez edukację. A czy można wyobrazić sobie lepsze miejsce do tego typu zadania niż miejsce, które UNESCO określiło jako „miasto gastronomicznie kreatywne”? Szkoła powstająca w Parmie ma być jednostką międzynarodową, do której dostęp w równym stopniu będą mieli zarówno absolwenci włoskich uczelni, jak i tych z poza Bel Paese. Italianizzato trzyma kciuki za powodzenie projektu!

źródło: www.bin.staticlocal.ch

Skoro już mowa o nauce w żywieniu. Prezentowałem ostatnio na Italianizzato przepis bazujący na oryginalnym przepisie na Verace Pizza Napoletana. Jeśli nie macie zaufania do mnie, możecie zapisać się na jednodniowy kurs na pizzaiolo, podczas którego poznacie najważniejsze tajniki pizzy DOC. Kurs prowadzony jest w towarzystwie pizzaiolo z miasta-ojczyzny tego dania, Neapolu. Jednodniowa przygoda z pizzą obejmuje zapoznanie się z jej historią, wybór odpowiednich składników oraz przyrządzenie własnej pizzy przy pomocy profesjonalisty. Na sam koniec efekty pracy podlegają oczywiście degustacji w towarzystwie win i piw (zupełnie jak w #LaCucinaItaliana!).

źródło: www.speciali.espresso.repubblica.it

Można by powiedzieć, że pizza to taka daleka kuzynka chleba. W wypieku pizzy przoduje Neapol. Świetnymi rodzajami chleba może za to pochwalić się całe południe Włoch. Od Apulii przez Bazylikatę do Kalabrii znajdujemy najróżniejsze chleby, których sława dociera aż po sam Mediolan i dalej. Niektóre z nich mogą ważyć nawet cztery kilogramy. Prawie wszystkie łączą dwie cechy wspólne: tradycyjna receptura wypieku sięgająca zamierzchłych wieków i użycie mąki z pszenicy durum. Dodać do tego niepowtarzalny klimat południa Włoch i mamy gotową odpowiedź na pytanie dlaczego to właśnie w tych regionach powstają najsmaczniejsze bochenki Półwyspu Apenińskiego.
Do dobrego jadła trzeba dobrego napitku. A gdyby tak płynął on do naszych kielichów (lub gardeł) wprost z fontanny? Nie, nie mówię tu o wymysłach znudzonych bogactwem krezusów. Fontanna z winem, która powstała w miejscowości Ortona w Abruzji służyć ma… pielgrzymom. Przez Ortonę przebiega szlak zwany Cammino di San Tommaso. Właściciele winnicy Dora Sarchese postanowili zaoferować strawę cielesną strudzonym wędrowcom. Wybudowali oni potężną beczkę, wewnątrz której zamontowali kraniki, z których przez całą dobę płynie wino. Oczywiście słowo „fontanna” w tym przypadku zostało użyte nieco nad wyraz, nie zmienia to jednak faktu, że działa na wyobraźnię i oddaje w pewnym stopniu faktyczny stan rzeczy. Więcej: wino z kraników płynie nie tylko przez cały czas, ale jest dostępne dla wszystkich i za darmo.
Wino z Ortony niestety nie znalazło się na liście 300 najlepszych włoskich win 2017 roku według Espresso. Jest tam za to wiele pozycji dostępnych również w Polsce i to w stosunkowo przystępnych cenach, warto zatem przyjrzeć się liście dokładniej!


wtorek, 25 października 2016

#LaCucinaItaliana – pizza

Pizza bliska ideału


Osiem lat temu włoski publicysta pracujący dla Corriere della Sera, Beppe Severgnini, wydał książkę o znamiennym tytule Italians, il giro del mondo in 80 pizze (Italians, w 80 pizz dookoła świata). Lata poprzedzające wydanie książki autor spędził na poszukiwaniu swoich krajan rozsianych po najdalszych zakątkach świata. Efektem końcowym podróży dziennikarza stał się zbiór opowiadań, które bazują na jego doświadczeniach, natomiast klamrą spinającą dysputy z Włochami mieszkającymi z dala od ojczyzny stała się pizza, chyba jeden z najważniejszych włoskich symboli kulinarnych.
Severgnini w swojej książce nie szczędził gorzkich słów pod adresem współczesnych mieszkańców Półwyspu Apenińskiego. Już osiem lat temu bowiem, niektórzy Włosi podskórnie czuli, że w ich kraju nie dzieje się dobrze. Ponowny wybór Berlusconiego na urząd premiera stał się dla wielu obywateli wystarczającym bodźcem do opuszczenia ojczyzny. Obserwując z perspektywy kilkuset (a nierzadko i kilku tysięcy) kilometrów powolny rozkład ukochanej Italii, po cichu liczyli oni na rychły koniec (Ex)-Cavaliere. Początek końca boskiego Silvio i jego telewizyjnej hałastry nastąpił dopiero w listopadzie 2011 roku wraz z nadejściem rządu Montiego, którego znakiem rozpoznawczym były reformy i znaczne oszczędności. Dziś okres kiedy u władzy znajdował się Berlusconi dla wielu Włochów wydaje się być złym snem, na głowie pojawiły się inne problemy, znaleźli się kolejni chętni do czerpania benefitów z państwowej kasy, a przeciętnemu mieszkańcowi Półwyspu Apenińskiego nie żyje się wcale lepiej. Mało tego, la fuga dei cervelli, czyli ucieczka wykształconych obywateli za granicę przybrała w ostatnich latach na sile, czego efekty możemy zaobserwować również w kraju nad Wisłą. I wydaje się, że jedynie dwie rzeczy pozostały bez zmian, zupełnie jak w książce Servegniniego: Włochów nadal łączą niezadowolenie z ludzi znajdujących się u władzy oraz miłość do pizzy.
Ten przydługawy wstęp, wydawać by się mogło, zapowiada dłuższy esej o dobrych i złych rządach. Nic bardziej mylnego. Z książki Severgniniego interesować nas dziś będzie jedynie drugi element spajający Włochów, pizza mianowicie. Niniejszy artykuł to już czwarty wpis z serii #LaCucinaItaliana. Tym razem postaramy się w domowych warunkach możliwie najwierniej odtworzyć prawdziwą pizzę neapolitańską.



Składniki na 3 pizze:
·       500g mąki typ 00
·       25g soli morskiej
·       ok. 300ml letniej wody
·       2g suszonych drożdży piekarskich
·       gęsta passata pomidorowa
·       300g mozzarelli fior di latte
·       oliwa extra vergine
·       świeża bazylia

Ponownie podkreślę to, o czym już wspominałem przy okazji przepisu na Pane Nero di Castelvetrano: nie jesteśmy w stanie przyrządzić w domu oryginalnej pizzy neapolitańskiej. Punto e basta.  Oryginał jest tylko jeden, jak mawiał klasyk. Możemy za to spróbować dążyć do oryginału, a w naszych staraniach dojść do poziomu zadowalającego dla przeciętnego śmiertelnika. Potrzebny nam będzie zatem kamień do pieczenia pizzy (szamotowy, jak najgrubszy, taki sam, z jakiego buduje się piece chlebowe). Ważne jest też, aby piekarnik którym dysponujemy, osiągał możliwie najwyższą temperaturę. W moim przypadku było to 300˚C, co gwarantowało już pizzę całkiem bliską oryginału.
Gdy dysponujemy wyżej wymienionymi przyrządami, cała reszta wydaje się być kwestią wprawy i cierpliwości. Zaczynamy od zarobienia ciasta na pizzę. Z góry zaznaczam, że aby było ono gotowe, będziemy potrzebować w sumie około ośmiu godzin. Na ciasto składają się następujące składniki: mąka typ 00, letnia woda (najlepiej neutralna w smaku), gruboziarnista sól morska oraz suszone drożdże piekarskie. Ciasto wyrabiamy ręcznie lub w mikserze przez około 20 minut. Wszystkie składniki powinny się dobrze połączyć, a ciasto powinno po naduszeniu palcem powoli wracać do pierwotnego kształtu. Podana ilość wody i mąki jest orientacyjna.



Tak przygotowane ciasto zostawiamy w temperaturze około 25˚C na mniej-więcej 2 godziny do wyrośnięcia. W tym czasie powinno ono podwoić swoją objętość. Następnie dzielimy je na porcje od 180 do 250g i w mniejszych miskach przykrytych wilgotnymi ściereczkami zostawiamy na około 5-6 godzin. Temperatura otoczenia podczas drugiej fazy wyrastania powinna być nieco niższa, aby poszczególne porcje nie wyrosły za bardzo. W przypadku zbyt szybkiego zwiększania objętości, należy ciasto przenieść w chłodniejsze miejsce i odwrotnie, gdy po 2-3 godzinach poszczególne porcje nie urosły, należy przenieść je w miejsce cieplejsze.
Po tym czasie nasze ciasto na pizzę jest gotowe do użycia. W piekarniku rozgrzewamy stopniowo przez około pół godziny kamień do pizzy. Nie należy wkładać go bezpośrednio do piekarnika rozgrzanego do wysokiej temperatury, ponieważ grozi to jego pęknięciem. W tym czasie możemy zająć się wyrobieniem pizzy. Zgodnie z regułami sztuki i disciplinare, którym się wspierałem, nie powinniśmy używać żadnych przyrządów kuchennych do uformowania okrągłych placków na pizzę. Jeśli ciasto zostało przygotowane według powyższych wskazówek, nie powinno ono sprawiać teraz problemów (między innymi nie powinno zwijać się i kurczyć po rozciągnięciu go dłońmi). Najlepiej jest formować placek bezpośrednio na drewnianej łopatce, z której następnie łatwo zsunie się on na rozgrzany kamień. Ponieważ nasz piec nie osiąga temperatur zarezerwowanych dla prawdziwych pieców do pizzy, na razie na placku rozsmarowujemy jedynie gęstą passatę pomidorową. Tak przygotowaną pizzę układamy na rozgrzanym kamieniu i pieczemy na maksymalnej mocy piekarnika przez 2 minuty. Ciasto zacznie natychmiast rosnąć, a po kilkudziesięciu sekundach powoli się rumienić. Na brzegach będzie ono nieco grubsze, a tam gdzie przykryte zostało passatą nie powinno przekroczyć pół centymetra. Po około 2 minutach układamy na pizzy (trzymając ją oczywiście cały czas na kamieniu) mozzarellę i natychmiast zamykamy piekarnik, aby nie tracić cennego ciepła. Wystarczą kolejne 2 minuty, aby ser się rozpuścił, a brzegi i spód ciasta odpowiednio przypiekły. Jeśli mamy większą liczbę drewnianych łopatek możemy na nich przygotować od razu kolejne pizze i właściwie wkładać jedną po drugiej do nagrzanego pieca. W ten sposób w pół godziny jesteśmy w stanie upiec spokojnie 6-7 pizz. Kilka listków świeżej bazylii na sam koniec i… buon appetito!





Powtórzę raz jeszcze, dzięki powyższym wskazówkom nie upieczecie w domu prawdziwej Verace Pizza Napoletana. Dzięki temu przepisowi jedynie nieznacznie zbliżycie się do oryginału, ale gwarantuję, że efekty przerosną Wasze najśmielsze oczekiwania. Przejdźmy tymczasem do drugiej części dzisiejszego wpisu. Skoro jest on kolejnym z serii #LaCucinaItaliana, nie może zabraknąć konfrontacji talerz-kieliszek. Dziś jednak łamiemy ustaloną we wcześniejszych wpisach rutynę i zgodnie z tym, jak pizzę serwuje się dziś we Włoszech najczęściej, sprawdzimy trzy różne pizze z trzema różnymi piwami. Do dzieła!



Jeden. Margherita & Pomorskie Świadomie Lekkie. Prosta margherita, której podstawowymi składnikami są pszenne ciasto, passata pomidorowa i mozzarella nie wymaga zbyt mocnych aromatów w kieliszku. Lekkie piwo z wyczuwalnymi aromatami słodu i nieznaczną goryczką dobrze pasowało do dość delikatnej w smaku pizzy. Nie jest to połączenie idealne, ale w swej prostocie zaskakująco przyjemne. Jest dobrze.



Dwa. Gorgonzola i prosciutto crudo & The Green Gecko IPA. Może i piwo nie jest trunkiem, po który sięgam najczęściej. Mimo to podstawowe gatunki znam i jestem w stanie je odróżnić. W teorii goryczkowe IPA z wyraźnymi owocowymi nutami wydawało mi się idealnym kompanem do gorgonzoli. W praktyce wyszło niestety gorzej. Piwo dominowało nad (o dziwo) ginącym w tym zestawieniu serem. Kiepsko.



Trzy. Acciughe & Okocim Pszeniczne. Moje smakowe wyobrażenia na szczęście znalazły pokrycie w rzeczywistości w przypadku piwa pszenicznego i pizzy z anchois. Słone sardele (oczywiście w rozsądnej ilości) rozrzucone po pizzy świetnie komponowały się z cytrusowymi nutami lekkiego pszeniczniaka i smakiem ciasta opartego również na pszenicy. Zdecydowanie najlepsze z trzech połączeń. Pozytywnie!
Podsumowując: dwa do jednego dla pizzy z piwem. Pszenny placek z Neapolu odkryty na nowo. A gdyby tak spróbować innych jego rodzajów (nawet jeśli puryści wierzą, że oryginalnie istnieją jedynie dwa typy prawdziwej pizzy: wspomniana margherita i marinara) w towarzystwie wina? Moje wcześniejsze zmagania kulinarno-winiarskie możecie znaleźć klikając w zdjęcia, które znajdziecie na końcu wpisu.
            Z pizzą już raz na Italianizzato się mierzyłem, moje ówczesne dokonania ocenić możecie sami…

Partnerami serii wpisów #LaCucinaItaliana są:











wtorek, 31 maja 2016

Che cosa bolle in pentola… – maj 2016

Comiesięczny przegląd włoskich internetów


Od poprzedniego wpisu w ramach rubryki Che cosa bolle in pentola… minął miesiąc. Czas ten wydaje się być niczym w porównaniu do 10 lat, które minęły od publikacji książki Gomorra Roberta Saviano. Nic więc dziwnego, że we włoskich mediach (i poza nimi) na nowo rozgorzała dyskusja na temat obecności mafii na Półwyspie Apenińskim. Sam autor bestsellera wypowiada się raczej w gorzkim tonie. Zauważa, że po dekadzie od wydania Gomorry ludzie znów „przymknęli” oczy na mafię. Saviano wielokrotnie oskarżał klasę polityczną o zaniedbywanie południa i ignorowanie problemów związanych z istnieniem organizacji kryminalnych. Według autora książki również obecny rząd nie poradził sobie z tym zagadnieniem, a perspektywy nie są bynajmniej optymistyczne. Mimo to Saviano zapowiada, że nie przestanie pisać o mafii i nie ulegnie groźbom, które pojawiły się przecież niedługo po publikacji Gomorry.

źródło: tgcom24.mediaset.it

Na sukcesie książki opowiadającej o mafii w Neapolu zyskało już wielu. Wydawać by się mogło, że najmniej skorzystał sam autor, który od tego czasu żyje pod baczną obserwacją tak aparatu państwowego (tak zwana „ochrona”), jak i aparatu kryminalnego. Na podstawie książki powstał już film, spektakl teatralny, a w ostatnich miesiącach swoje sukcesy świętuje serial Gomorra. Od 10 maja widzowie telewizji Sky mają okazję śledzić kolejne losy rodu Savastano dzięki kontynuacji tego telewizyjnego hitu. Niemniejszą popularnością cieszą się smaczki wyciągnięte z planu filmowego Gomorra 2 La Serie.


O tym, że mafia jest niczym mitologiczna hydra i w miejsce jednej odciętej głowy odrastają kolejne, przekonywać nie trzeba już nikogo. Włochy, niestety, to podatny grunt dla wszelkiego rodzaju organizacji kryminalnych. Mimo to w całej tej mrocznej historii da się dostrzec światełko w tunelu. Wydawać by się mogło to śmieszne lub co najmniej dziwne, ale wciąż trwa proces mający na celu skazanie osób odpowiedzialnych za Strage di Capaci z 1992 roku, w którym śmierć poniósł sędzia Giovanni Falcone. Pod koniec ubiegłego miesiąca prokurator zażądał dożywocia dla pięciu podejrzanych o organizację tego zamachu: Salvatore "Salvino" Madonia, Vittorio Tutino, Giorgio Pizzo, Cosimo Lo Nigro i Lorenzo Tinnirello. Być może prawda w końcu ujrzy światło dzienne, a winni zostaną skazani…

źródło: lanotiziagiornale.it

Przejdźmy do innych tematów, przenosimy się do Toskanii. Pod koniec maja we Florencji zapadło się około 200 metrów nadbrzeża używanego jako droga i parking wzdłuż rzeki Arno (donosiłem o tym wydarzeniu również przy okazji rubryki #ItalianizzatoLessicale). Wyrwa miała szerokość 7 metrów i pochłonęła ponad 20 aut. Wstępnie oszacowane straty wynoszą około 5 milionów euro. Prawdopodobną przyczyną tej katastrofy była pęknięta rura wodociągowa i woda, która wydobywając się z niej szerokim strumieniem podmywała nadbrzeże. Dochodzenie w tej sprawie potrwa na pewno jeszcze długo, już dziś jednak mówi się o prawdopodobnej winie ludzkiej.
Również pod koniec miesiąca w wieku 92 lat zmarł Giorgio Albertazzi. Urodzony w 1923 roku w Toskanii aktor teatralny cieszył się wielkim uznaniem od pierwszych lat na scenie. Pomimo, że największe sukcesy przypisywane mu są w ramach działalności teatralnej, Albertazziego nie brakowało tak w kinie, jak i na małym ekranie.
Portal Gambero Rosso opublikował listę 20 najlepszych lokali z pizzą na świecie. Jak można było się domyślać, na pierwszych miejscach wylądowały pizzerie z Włoch. Wśród nich pojawiły się jednak również te z Arizony (5 miejsce), Kalifornii (7 miejsce) czy Nowego Jorku (10 miejsce). W czołówce znalazły się aż 4 pizzerie z Neapolu (co nie powinno dziwić).
Aby jednak nie przesądzać sprawy i pokazać, że północne regiony Włoch nie gęsi i swoje pizzerie mają, na portalu Il Sole 24 Ore ukazał się artykuł o szefach kuchni z Mediolanu, przed którymi pizza nie ma chyba już żadnych tajemnic. W ten oto sposób dowiadujemy się, że pizza wraca na salony i nie jest to jedynie proste danie dla ubogich (którym przecież była u swoich początków). Drożdżowy placek z różnymi dodatkami podbija na nowo podniebienia smakoszy w samym centrum stolicy mody.

źródło: theroaminggastrognome.files.wordpress.com

Bresaola di Valtellina IGP to jedna z najbardziej cenionych i znanych poza granicami Włoch wędlin. Obok Prosciutto crudo di Parma czy Prosciutto San Daniele stanowi żywy dowód na to, że symbol „Made in Italy” ma się dobrze. Niewielu zdaje sobie sprawę, że Bresaola często wytwarzana jest z mięsa wołowego pochodzącego z… Brazylii! Na używanie wołowiny z Ameryki Południowej pozwalają przepisy regulujące produkcję tego przysmaku, nie ma więc mowy o żadnym oszustwie. Te same przepisy dają jedynie jasne dyspozycje co do metody produkcji Bresaoli, nic nie mówiąc o tym, że mięso powinno pochodzić z Włoch. Więcej ciekawostek o suszonej wołowinie z Valtelliny znajdziecie tutaj. (A niebawem na Italianizzato znajdziecie wskazówki, jak zrobić wędlinę podobną do Bresaoli w domu.)
Czymże byłoby jedzenie bez akompaniamentu w postaci kieliszka dobrego wina. Przejdźmy zatem do tematów związanych z enologią. Wielokrotnie podkreślałem liczne związki wina ze sztuką, tak na etapie produkcji (uprawa, zbiór, fermentacja ecc.), jak i późniejszej sprzedaży oraz degustacji (etykiety, wystrój winebarów, oprawa muzyczna podczas degustacji ecc.). Kolejnym dowodem na tego typu powiązania jest artykuł, który ukazał się na portalu Il Sole 24 Ore. Mowa w nim o wynikach badań dotyczących producentów wina Gavi, którzy postanowili zainwestować w sztukę w różnych tego słowa znaczeniach oraz o potencjalnych korzyściach wynikających z tego typu działalności.

źródło: gamberorosso.it

Konsorcjum wina Chianti kontynuuje ofensywę mająca na celu popularyzację tego wina oraz podnoszenie świadomości konsumentów. Po licznych zawirowaniach, latach lepszych i gorszych, Czarny Kogut z Toskanii wydaje się nabierać wiatru w skrzydła. Pomóc w tym mają mu liczne kampanie reklamowe oraz gadżety. Jednym z takich gadżetów jest termometr-obrączka, który założony na butelkę lub jej szyjkę pokaże nam jaką temperaturę ma nasze Chianti (lub inne wino) i czy jest ono już gotowe do spożycia. Na obrączce, poza wyświetlaczem ciekłokrystalicznym, znajdują się również podstawowe informacje dotyczące temperatury serwowania Chianti.
Na sam koniec zostawiłem artykuł opublikowany na stronie Mosca Oggi, a napisany przez włoskiego sommeliera, Massimiliano Berrettę, który jest również aktywny na naszym polskim rynku (Importer Moja Italia z Łodzi). Massi pisze w nim o winach produkowanych na północy Włoch z podsuszanych winogron. Buona lettura!


                                           

wtorek, 24 lutego 2015

Pizza

Przepis na włoską pizzę


Słyszysz Włochy – myślisz pizza. Tak, właśnie tak większość ludzi wyobraża sobie Italię. Słońce, wino i pizza. Duże uproszczenie, bardzo krzywdzące dla Włochów, ale raczej niemożliwe do wyeliminowania. Jeśli jednak już chcemy kojarzyć Bel Paese z pizzą, to róbmy to chociaż z tą oryginalną, najlepszą. Nawet najmniejsze mieściny w najdalszych zakątkach świata mają kilka lokali sprzedających „oryginalną pizzę”. Ile w tym prawdy i oryginalności chyba zaznaczać nie muszę…
Historia pszennego placka pokrytego sosem pomidorowym, mozzarellą i innymi dodatkami jest raczej znana, jeśli jednak macie ochotę poznać ją szczegółowo, to odsyłam to kwartalnika Italia Mi Piace, bowiem właśnie tam opisałem przygody najbardziej znanego włoskiego dania na przestrzeni wieków. Teraz, bez dalszego przeciągania, przepis na pizzę, który otrzymałem od przemiłej starszej pani, właścicielki pizzerii we Włoszech.

Składniki na ciasto na 1 pizzę:
·         500g mąki z pszenicy durum
·         25g drożdży piekarskich świeżych lub 5g sproszkowanych
·         1 łyżeczka cukru
·         1 łyżeczka soli
·         2 łyżeczki oregano
·         Letnia woda – ile będzie trzeba

Wielu wydaje się, że ciasto na pizzę to nie-wiadomo-co i aby je przygotować trzeba mieć sekretny przepisy, duże zdolności i odrobinę szczęścia. Nic bardziej mylnego. Ciasto na spód do pizzy jest raczej łatwe do zrobienia, potrzeba nam tylko doświadczenia (które zdobędziemy po zrobieniu kilku pizz własnoręcznie) oraz trochę cierpliwości.

Do miski wsypujemy całą mąkę (napisałem, że musi ona być z twardego ziarna, ale tak naprawdę da radę również zwykła mąka pszenna), sól i oregano (zazwyczaj przyprawy dodaje się na samym końcu na wierzch gotowej pizzy, przepis który otrzymałem przewiduje jednak ich dodatek do ciasta). W kubku należy rozpuścić cukier w letniej wodzie (ok. pół kubka) oraz dodać drożdże i wszystko dobrze rozmieszać, a następnie zostawić na 10-15 minut, aby drożdże „rozruszały się”. Gdy na wierzchu pojawi się dosyć gęsta pianka, zaczyn jest gotowy. Można użyć większej ilości drożdży, dzięki czemu ciasto szybciej wyrośnie, należy się wtedy liczyć z tym, że ciasto będzie miało drożdżowy posmak. Moim zdaniem lepiej trochę poczekać!


Wlewamy zaczyn do miski i mieszam. Najlepiej użyć do tego ręki – ciepło dłoni sprawi, że składniki dobrze się połączą, a drożdże zaczną pracować szybciej. Uwierzcie, nic nie smakuje lepiej, niż ciasto wyrobione własnoręcznie – wszelkie maszyny odstawcie na bok! Dodajemy do ciasta odrobinę letniej wody. Czynność powtarzamy do momentu, aż ciasto nie będzie miękkie i sprężyste.



Przykrywamy miskę ręcznikiem kuchennym i zostawiamy w ciepłym miejscu (ok. 30˚C), np. przy grzejniku lub w piekarniku. Po mniej-więcej godzinie ciasto powinno podwoić swoją objętość. Wyrabiamy je ponownie, znów przykrywamy i zostawiamy w ciepłym miejscu, tym razem na 40 minut. Raz jeszcze wyrabiamy ciasto i odstawiamy na ostatnie 20 minut w ciepłym miejscu. Po całym tym procesie drożdże powinny się rozchulać i dać nam chrupiące z zewnątrz, ale puszyste w środku cieniutkie ciasto.





Jeśli macie zdolności niczym prawdziwy pizzaiolo możecie rozłożyć ciasto na blasze bez użycia wałka. Jeśli jednak boicie się, że Wasz spód na pizzę wyląduje na suficie bądź podłodze – nie wahajcie się sięgnąć po wałek. Placek powinien mieć grubość około 1,5-2cm. Zostawiamy go na blasze na 15 minut, po czym smarujemy sosem pomidorowym i dodajemy wybrane dodatki (nie za dużo, maksymalnie 2-3 składniki, bo pizza nie wyrośnie). Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180-200˚C, grzanie od góry i dołu, przez około 20-30 minut. Ecco a voi buonissima pizza! Zainteresowanych wyrobami pizzo-podobnymi odsyłam również do przepisu na pizzette.



Przepis bierze udział w akcji: 
Pyszna pizza