____________________________________________________________________________________________________________________________________________________
¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Renzi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Renzi. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 stycznia 2017

Che cosa bolle in pentola… – styczeń 2017

Comiesięczny przegląd włoskich internetów


Styczeń był wyjątkowo tragicznym miesiącem dla mieszkańców Bel Paese. Nie będę w dzisiejszej edycji Che cosa bolle in pentola… rozpisywał się o kolejnych wstrząsach w centralnych Włoszech, ani o lawinie, która pochowała żywcem ponad 20 osób w ruinach hotelu Rigopiano w miejscowości Farindola. Nawet jeśli bardzo skutecznie unikacie jakichkolwiek doniesień medialnych, prawdopodobnie nie byliście w stanie nie usłyszeć o powyższych katastrofach. Nie znaczy to jednak, że dzisiejszy wpis będzie, jak to mawiają Włosi, tutto rose e fiori

źródło: www.pbs.twimg.com

Na początku miesiąca w wieku 84 lat zmarł jeden z najwybitniejszych językoznawców włoskich, Tullio de Mauro. Jego wkład w lingwistykę jest niezaprzeczalny, również tę wykraczającą poza granice Italii. De Mauro był członkiem Accademia della Crusca, autorem tak ważnych dla języka włoskiego dzieł jak Grande dizionario italiano dell’uso czy Storia linguistica dell’Italia unita. Dzięki jego tłumaczeniu Cours de linguistique générale Ferdinanda de Saussura stał się powszechnie znany wśród włoskich kręgów humanistycznych. De Mauro był również osobą, która niezwykle sprawnie łączyła naukowe zaangażowanie z życiem codziennym, dzięki czemu wyniki jego badań mogły znajdować zastosowanie chociażby we współczesnym systemie edukacji. Przez rok pełnił również funkcję Ministra Edukacji, a za swoje zasługi został odznaczony w 2001 roku Orderem Gran Croce al Merito della Repubblica Italiana. Dla mnie zaś był on jedną z tych osób, która nauczyła mnie miłości do języka (nie tylko włoskiego), dzięki której poznałem potęgę każdego wypowiadanego słowa, dzięki której w końcu mogłem ukończyć z powodzeniem studia wyższe. Śmierć Tullio de Mauro to dla narodu włoskiego strata porównywalna do odejścia Umberta Eco.
Smutnych doniesień ciąg dalszy. W pierwszych dniach nowego roku na włoskich portalach społecznościowych rozpętała się prawdziwa burza wokół wypowiedzi przewodniczącego Parco Cinque Terre. Vittorio Alessandro po wizycie w niemieckim obozie zagłady Auschwitz napisał na swoim profilu na portalu Facebook: „Dobra, zagłada… ale przyniosła mnóstwo turystów.”. W odpowiedzi na ostrą krytykę Alessandro tłumaczył się, że nie miał zamiaru nikogo obrazić, a chciał jedynie zwrócić uwagę na problem masowej turystyki w miejscach kultu. Tłumaczenie to wydaje się o tyle dziwne, że jego post zawierał jedynie wspomniane wyżej zdanie, beż żadnych dodatkowych wyjaśnień. Pomimo licznych wniosków o dymisję przewodniczącego Parco Cinque Stelle, osoby zasiadające w radzie regionu Liguria nie biorą pod uwagę odwołania z funkcji Alessandro.
Poniekąd zahaczyliśmy już o politykę, pójdę więc dalej w tym kierunku. W lutym Parlament Europejski wybrał nowego przewodniczącego. Funkcję tę obejmie Antonio Tajani zasiadający we frakcji Europejskiej Partii Ludowej, we Włoszech należący natomiast do Forza Italia (do samego przewodniczącego tego ugrupowania, słynnego Ex-Cavaliere, jeszcze w dzisiejszym wpisie powrócę). Tajani urodził się w Rzymie, początkowo jego kariera nie miała nic wspólnego z polityką, był on bowiem dziennikarzem pracującym najpierw dla czasopisma Il Settimanale, a później prowadzącym program informacyjny w Radio 1 oraz zarządzającym gazetą Il Giornale. Od 1994 roku związał się z Silviem Berlusconim i od tego też roku pojawił się w Parlamencie Europejskim. Konkurentem Tajaniego do fotela przewodniczącego Parlamentu Europejskiego był inny Włoch, członek Partito Democratico i europejskiego Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów, Gianni Pitella.

źródło: www.blog.matteorenzi.it

Nie tak dawno rozpisywałem się o przegranym przez Mattea Renziego referendum w sprawie reformy konstytucyjnej oraz jego dymisji, a ten już wrócił do sfery publicznej w odnowionej formie. Idąc za przykładem swojego oponenta, przewodniczącego Movimento 5 Stelle, szef PD założył bloga. Strona ma stać się platformą, dzięki której były premier pozostanie w kontakcie ze swoimi zwolennikami. Sam Renzi inaugurował bloga słowami „Prędzej czy później, przyszłość powróci”. Większość obserwatorów komentuje jednak to nowe otwarcie z pewnym sceptycyzmem. Trudno będzie powtórzyć sukces bloga Beppe Grillo, który sam okrzyknął go już dawno temu jako „pierwszy magazyn wyłącznie on-line”, zaznaczając tym samym, że jest to platforma o określonej linii politycznej, a nie witryna służąca jedynie publikowaniu szerszemu gronu swoich przemyśleń.
Tak, drodzy Czytelnicy, tak, dochodzimy do jednego z głównych bohaterów dzisiejszej Pentoli. Silvio Berlusconi skończył 80 lat. Ex-Cavaliere po wielu zawirowaniach wydaje się wychodzić na prostą. Pomimo, że skandale nie opuszczają go ani na chwilę (pojawiły się kolejne oskarżenia w sprawie Ruby), Berlusconi kontynuuje swoją działalność polityczną. O byłym premierze zrobiło się głośniej tuż po przegranym przez PD referendum konstytucyjnym. Został on wtedy zaproszony do stołu negocjacyjnego przez prezydenta Mattarellę na równi z przewodniczącymi innymi stronnictw. Były właściciel Milanu wciąż odgrywa niemałą rolę we włoskiej polityce i ma za sobą potężny elektorat. Pomimo procesów sądowych, wielu polemik i krytyk, a także sędziwego wieku, wydaje się, że Berlusconi jest na fali wznoszącej i może jeszcze sporo namieszać w Palazzo Montecitorio.

źródło: www.ilasmagazine.com



Styczeń we Włoszech to na szczęście nie tylko smutne wieści i zawirowania polityczne. Poniżej przytaczam kilka ciekawych informacji, na które się natknąłem w mijającym miesiącu, a które nie wymagają szczegółowego komentarza:
Juve ma nowe logo! Drużyna z Turynu odeszła od historycznej tarczy w biało-czarne pasy. Zwolenników nowego logo jest nie mniej niż przeciwników. Nigdy nie sposób zadowolić wszystkich, ale trzeba przyznać, że zmiana jest znacząca i nieco… zaskakująca.
Włoski krajobraz to dla większości z nas łagodne wzgórza, pola skąpane w słońcu, stary dom z kamienia i wysokie ciemnozielone cyprysy. Pamiętajcie jednak, że zima w Bel Paese jest równie piękna! Przekonacie się o tym oglądając zdjęcia z Piemontu.
Dom we Włoszech za 1 euro? Temat powraca niczym bumerang, kolejne gminy decydują się na sprzedaż opuszczonych nieruchomości za symboliczną kwotę osobom, które zagwarantują, że w najbliższych latach podejmą się ich renowacji. Sprawdźcie gdzie we Włoszech możecie kupić dom za nieco ponad 4 złote.
Rzym w swojej historii już raz musiał stawić opór barbarzyńcom. W styczniu wandale najechali raz jeszcze stolicę Włoch niszcząc mury Koloseum. Na zewnętrznych ścianach areny czarnym sprayem namalowano obraźliwe hasła, sprawcy do dziś nie są znani służbom porządkowym.
Włoskie społeczeństwo na wszystkie możliwe sposoby próbuje zachęcić imigrantów do integracji. W jednej z zaniedbanych winnic w Ligurii do pomocy zaproszono przybyszów z Afryki. Ramię w ramię z Włochami uprawiają oni pod Genuą szczep bianchetta.

źródło: www.scramblerducatifoodfactory.it

Wina biologiczne, naturalne i wegańskie zdobywają coraz większe grono zwolenników. Nic dziwnego, że rynek wychodzi im naprzeciw. Nie dziwią też artykuły w prasie fachowej na ten temat. Jeśli chcecie się dowiedzieć jak rozpoznać na półce wino wegańskie, rzućcie okiem tutaj.
Stało się! Marka Ducati otworzyła pierwszy lokal typu cibo&motori. Włoskiej marce udało się zgrabnie połączyć włoską miłość do designu i jedzenia. Restauracja Ducati Scrambler powstała nie gdzie indziej, jak w… Bolonii.
I na zakończenie, drodzy Czytelnicy, informacja szczególna. Przez najbliższy miesiąc na Italianizzato nie ukaże się prawdopodobnie żaden wpis… A to dlatego, że wyruszam na poszukiwanie materiałów do kolejnych artykułów. E dai che comincia ‘sta villeggiatura!

źródło: www.sinemahzen.com

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Referendum konstytucyjne. Czy już można rozdzierać szaty?

Włosi wypowiedzieli się w głosowaniu

źródło: www.livesicilia.it

            Od zakończenia głosowania we włoskim referendum konstytucyjnym nie minęła jeszcze doba, a na jego temat już krąży więcej mitów niż faktów. Podobnie sprawy mają się z przewidywanymi skutkami wczorajszego referendum. Daleko mi od popierania którejkolwiek ze stron włoskiego konfliktu politycznego (może dlatego, że równie daleko mi do codziennych problemów mieszkańców Il Bel Paese), ale doniesienia o politycznym trzęsieniu ziemi uważam za mocno przesadzone. Nawet jeśli na zamknięciu parkietu w stolicy Lombardii dominował kolor czerwony, to poranne nagłe spadki wydawały się być o wiele mniej znaczące, niż się tego początkowo obawiano. Zagraniczne media obserwujące sytuację na Półwyspie Apenińskim bardzo chętnie uciekają się do barwnych metafor i porównań, próbując przy tym przedstawić obraz kraju, jak po klęsce żywiołowej (a te przecież nie tak dawno Włochy nawiedziły i właśnie dlatego unikałbym tego typu retoryki). Powiem wprost: w mojej ocenie skutki referendum i jego wynik mogą przynieść więcej korzyści niżby nam się to wydawało (i chociaż piszę w mojej ocenie, to postaram się to udowodnić w miarę możliwości w obiektywny sposób).


Upadek demokracji? Wręcz przeciwnie.

          Internet zawrzał. Na portalach społecznościowych, w artykułach z prasy codziennej, dziennikach telewizyjnych i w licznych komentarzach przewija się wielokrotnie to samo stwierdzenie: upadek demokracji. Media sprzyjające rządom Partito Democratico (a żeby nie zarzucono mi niekonsekwencji w tym, co rzekło się na wstępie, skonsultowałem media i instytucje tak niezależne, jak i zależne od poszczególnych stron konfliktu) nie kryły swojego negatywnego nastawienia wobec wyniku wczorajszego głosowania. Również z Unii Europejskiej popłynęła fala komentarzy utrzymujących ten gorzki, pesymistyczny ton. Chwila, chwila… a czy to właśnie wczoraj Włosi nie pokazali, że demokracja ma się w ich kraju wyśmienicie? Czy do urn nie ruszyło blisko 70% uprawnionych do głosowania? Tak dla ścisłości przypomnę, że w Polsce podczas wyborów parlamentarnych/prezydenckich/samorządowych (niepotrzebne skreślić) nigdy nie udało się osiągnąć takiego wyniku, że o referendach nie wspomnę.
            Sądzę, że liczba Włochów, którzy wczoraj oddali swój głos w sprawie reformy konstytucyjnej dobitnie pokazuje, że w tym kraju drzemie ogromny potencjał demokratyczny. Wbrew obiegowej opinii (której nawiasem czasami sam ulegałem), mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego pokazali wczoraj, że duch odrodzenia wciąż w nich się tli i wystarczy niewiele, aby przejął on ponownie kontrolę. I bez obaw, przegrana zwolenników , czyli reformy,  wcale nie oznacza, że nie chcą oni zmian. Wręcz przeciwnie.


Referendum przeciw konstytucji, rządowi, czy UE?

            Pojawiają się liczne hasła, że No powiedziane przez niespełna 60% głosujących we wczorajszym referendum to przede wszystkim No dla konstytucji, No dla rządu PD oraz No dla Unii Europejskiej. Nic bardziej mylnego. Osoby, które udały się wczoraj do lokali wyborczych zobaczyły na kartach do głosowania jedno proste pytanie:

Approvate il testo della legge costituzionale concernente ’Disposizioni per il superamento del bicameralismo paritario, la riduzione del numero dei parlamentari, il contenimento dei costi di funzionamento delle istituzioni, la soppressione del CNEL e la revisione del titolo V della parte II della Costituzione’?

Co w wolnym tłumaczeniu oznacza:

Popierasz tekst ustawy konstytucyjnej, w której mowa o zniesieniu dwuizbowego systemu parlamentarnego w którym obie izby mają te same prawa, zmniejszeniu liczby parlamentarzystów, ograniczeniu kosztów ponoszonych przez instytucje, zniesieniu CNEL* oraz zmianach w rozdziale V części II Konstytucji?

            No to teraz jeszcze raz na spokojnie. Zniesienie dwuizbowego systemu parlamentarnego, w którym obie izby mają te same prawa. Ani słowa o sprzeciwie wobec konstytucji, rządu czy UE. Zmniejszenie liczby parlamentarzystów. Ani słowa o sprzeciwie wobec konstytucji, rządu czy UE. Ograniczenie kosztów ponoszonych przez instytucje. Ani słowa o… Zniesienie CNEL. Ani słowa o… Zmiany w rozdziale V części II Konstytucji. Ani słowa o…
           A zatem komu lub czemu Włosi powiedzieli No? Przede wszystkim premierowi (który kilka chwil temu złożył swoją dymisję na ręce Prezydenta Republiki Włoskiej). Wielu głosujących nie kryło, że idzie odpowiedzieć negatywnie na wyżej postawione pytanie tylko dlatego, że Matteo Renzi w czasie kampanii referendalnej zapowiedział swoje odejście z urzędu w razie porażki. I nie zmienili oni decyzji nawet wtedy, gdy premier rakiem zaczął się wycofywać ze swoich słów w obliczu sondaży nie pokazujących jednoznacznie kto zwycięży. Na szczęście Renzi zachował się jak prawdziwy mąż stanu i nie dał swoim oponentom powodów do drwin, wierny danej przez siebie obietnicy podał się do dymisji.
            Podsumujmy: wczoraj Włosi nie opowiedzieli się ani przeciwko konstytucji, ani przeciwko rządowi wywodzącemu się z większości parlamentarnej (którą sami przecież wybrali!), ani też przeciwko Unii Europejskiej (nawet jeśli wielu mieszkańców Półwyspu Apenińskiemu otwarcie sprzeciwiało się temu, że Renzi bardzo dobrze dogadywał się z kanclerz Niemiec Angelą Merkel). Wielu osobom skreślającym wczoraj na kartach do głosowania kratkę przy No miało po prostu dość Renziego. Niektórzy zakreślali tę kratkę, bo PD to nie ich bajka. Inni dlatego, że Renzi objął władzę nie w wyniku powszechnych wyborów, a zajął miejsce po swoim poprzedniku, który ustąpił z urzędu z powodu problemów zdrowotnych. I niech akapit ten zamkną słowa samego zainteresowanego, które podobno wypowiedział po zapoznaniu się ze wstępnymi wynikami referendum: Nie sądziłem, że aż tak mnie nienawidzą.

źródło: www.repubblica.it

I co dalej?
            Naturalnie pojawiły się pytania na temat politycznej przyszłości kraju. Portal Corriere della Sera zebrał najbardziej prawdopodobne scenariusze. Pierwszy z nich przewiduje natychmiastowe wybory. Za takim obrotem spraw otwarcie opowiadają się wszystkie partie opozycyjne. Różni je tylko opinia na temat daty ewentualnych wyborów. Movimento 5 Stelle z Beppe Grillo na czele uważa, że są gotowi na próbę wyborczą nawet za kilka dni, inne partie wypowiadają się nieco ostrożniej i oficjalnie popierają spokojne i porządne przygotowanie wyborów.
            Drugi scenariusz to w skrócie Renzi-bis. O czym dokładnie mowa? Niektórzy obserwatorzy twierdzą, że dymisja premiera na ręce Prezydenta Republiki Włoskiej to jedynie zasłona dymna. Ani się nie obejrzymy, a Sergio Mattarella mianuje Renziego ponownie na urząd premiera. Nawet jeśli powrót byłego-nowego szefa rządu wydawałby się dla niektórych środowisk kuszący, wydaje się on mało prawdopodobny. O wiele bardziej racjonalnym scenariuszem jest utworzenie rządu technicznego ze specjalistą na czele. Nieoficjalnie na giełdzie nazwisk pojawia się Mario Draghi, aktualny prezes Europejskiego Banku Centralnego. Ten scenariusz nie podoba się jednak wielu obywatelom (mają oni wciąż w pamięci politykę ostrego zaciskania pasa za czasów poprzedniego rządu technicznego pod kierownictwem Mario Montiego).
           Połączeniem „normalnego” i technicznego rządu wydaje się czwarta propozycja. Niektórzy politolodzy sugerują, że racjonalnym i najbardziej pożytecznym byłoby powołanie premiera z szeregów parlamentarnej większości (Partito Democratico), u boku którego miałaby znaleźć się figura specjalisty. W tym scenariuszu wśród wymienianych nazwisk dość często pojawia się Pier Carlo Padoan, aktualny Minister Ekonomii i Finansów. Ostatnia opcja nawiązuje do tej wymienionej na wstępie akapitu: prezydent miałby mianować premiera, a ten z kolei powołać tzw. governo di scopo, czyli rząd, którego nadrzędnym celem byłoby przygotowanie nowej ustawy wyborczej i doprowadzenie do regularnych wyborów parlamentarnych w późniejszym czasie.




*Consiglio Nazionale dell’economia e del lavoro – Rada Narodowa Ekonomii i Pracy, organ rządowy, o którym mowa w 99. artykule włoskiej konstytucji. Zajmuje się sprawami związanymi przede wszystkim z prawodawstwem dot. ekonomii i spraw społecznych.

niedziela, 30 października 2016

Che cosa bolle in pentola… – październik 2016

Comiesięczny przegląd włoskich internetów


Od kilkunastu miesięcy dużo mówi się w Polsce o potrzebie (lub nie) zmiany ustawy zasadniczej. We Włoszech sprawy natomiast mają się zupełnie inaczej i o zmianie konstytucji 4 grudnia sami mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego zadecydują w krajowym referendum czy chcą zmiany ustawy zasadniczej czy też nie. Każdy głosujący będzie musiał odpowiedzieć krótko i zwięźle (tak/nie) na jedno proste pytanie: „Czy jesteś za zmianą konstytucji i wprowadzeniem reformy konstytucyjnej?”. PD, czyli partia posiadająca aktualnie większość we włoskim parlamencie, dopięło swego i przy pomocy posłów z innych ugrupowań przepchnęło przez obydwie izby parlamentu reformę mającą na celu wprowadzenie zmian w ustroju państwa. Podstawowe założenia wspomnianej reformy to m.in. osłabienie władzy senatu lub nawet całkowita likwidacja tej izby, zmniejszenie liczby senatorów z 320 do 100, wprowadzenie zmian w powoływaniu dożywotnich senatorów (byli Prezydenci Republiki nie zostawaliby już nimi „z automatu”), zmiana praw i obowiązków poszczególnych regionów względem państwa i odwrotnie oraz wprowadzenie parytetów przy wyborach do obu izb parlamentu oraz przy wyborach do władz regionów. Referendum jest w tym wypadku sądem ostatecznym nad konstytucją. Niezależnie od tego ilu Włochów pójdzie do urn, jego wynik będzie wiążący dla rządzących.

źródło: www.firstonline-data.teleborsa.it

Dwa miesiące temu donosiłem o tragicznym w skutkach trzęsieniu ziemi, które dotknęło centralne Włochy. Kilka dni temu doszło ponownie do silnych wstrząsów. W strefie zagrożenia znalazła się głównie Marchia, ale włoskie media donoszą o kolejnym epicentrum w stolicy Umbrii, Perugii. Służby ratunkowe na razie nie informują o ofiarach trzęsienia ziemi. Na ulicy jednak znalazły się tysiące mieszkańców regionów dotkniętych przez kataklizm, których to domy obróciły się w sterty gruzów. Naukowcy do teraz zanotowali ponad 500 wstrząsów wtórnych, wśród których kilka znacząco zwiększyło bilans strat.
W październiku odeszła jedna z najważniejszych postaci włoskiej kultury, Dario Fo. Był dramaturgiem, reżyserem, a nawet kandydatem na Prezydenta Republiki. Twórca odszedł w wieku 90 lat po dziesięciodniowym pobycie w szpitalu. W jego życiu zawodowym i prywatnym były zarówno momenty jaśniejsze, jak i te ciemniejsze. Krytycy wytykali mu wiele (między innymi popieranie Republiki Salò), jego wyjątkowość jest mimo to niezaprzeczalna. To właśnie dzięki niezłomności i odwadze w podejmowaniu trudnych tematów w swoich dziełach otrzymał w 1997 roku literacką nagrodę Nobla.

źródło: www.tjeaterkrant.nl

 Po tej serii tematów poważnych, przejdźmy do nieco lżejszych zagadnień. Portal Cosmopolitan (nie żebym regularnie śledził tego typu pisma) opublikował artykuł traktujący nieco z przymrużeniem oka o problemach językowych Sycylijczyków. Wśród siedmiu grzechów głównych mieszkańców wyspy mowa między innymi o niestandardowym używaniu czasów przeszłych i przyszłych, sposobie wypowiadania się, który wszystkim na Półwyspie Apenińskim przypomina komisarza Montalbano czy niestandardowym użyciu czasowników nieprzechodnich. Nie brakuje również odniesień do elementów kulturowych związanych z Sycylią.
„Parma, io ci sto!” to nazwa niedawno powstałego stowarzyszenia, którego głównym celem jest stworzenie w Parmie centrum uniwersyteckiego skupionego na żywieniu. To pierwszy tego typu projekt na świecie. Wspólnie z lokalnymi władzami i uczelnią, różne organizacje oraz firmy (jak choćby Barilla) wyłożyły bagatela 9 milionów euro, aby sen się ziścił. Wszyscy inicjatorzy zgodnie twierdzą, że o świadome żywienie należy walczyć przede wszystkim u podstaw, poprzez edukację. A czy można wyobrazić sobie lepsze miejsce do tego typu zadania niż miejsce, które UNESCO określiło jako „miasto gastronomicznie kreatywne”? Szkoła powstająca w Parmie ma być jednostką międzynarodową, do której dostęp w równym stopniu będą mieli zarówno absolwenci włoskich uczelni, jak i tych z poza Bel Paese. Italianizzato trzyma kciuki za powodzenie projektu!

źródło: www.bin.staticlocal.ch

Skoro już mowa o nauce w żywieniu. Prezentowałem ostatnio na Italianizzato przepis bazujący na oryginalnym przepisie na Verace Pizza Napoletana. Jeśli nie macie zaufania do mnie, możecie zapisać się na jednodniowy kurs na pizzaiolo, podczas którego poznacie najważniejsze tajniki pizzy DOC. Kurs prowadzony jest w towarzystwie pizzaiolo z miasta-ojczyzny tego dania, Neapolu. Jednodniowa przygoda z pizzą obejmuje zapoznanie się z jej historią, wybór odpowiednich składników oraz przyrządzenie własnej pizzy przy pomocy profesjonalisty. Na sam koniec efekty pracy podlegają oczywiście degustacji w towarzystwie win i piw (zupełnie jak w #LaCucinaItaliana!).

źródło: www.speciali.espresso.repubblica.it

Można by powiedzieć, że pizza to taka daleka kuzynka chleba. W wypieku pizzy przoduje Neapol. Świetnymi rodzajami chleba może za to pochwalić się całe południe Włoch. Od Apulii przez Bazylikatę do Kalabrii znajdujemy najróżniejsze chleby, których sława dociera aż po sam Mediolan i dalej. Niektóre z nich mogą ważyć nawet cztery kilogramy. Prawie wszystkie łączą dwie cechy wspólne: tradycyjna receptura wypieku sięgająca zamierzchłych wieków i użycie mąki z pszenicy durum. Dodać do tego niepowtarzalny klimat południa Włoch i mamy gotową odpowiedź na pytanie dlaczego to właśnie w tych regionach powstają najsmaczniejsze bochenki Półwyspu Apenińskiego.
Do dobrego jadła trzeba dobrego napitku. A gdyby tak płynął on do naszych kielichów (lub gardeł) wprost z fontanny? Nie, nie mówię tu o wymysłach znudzonych bogactwem krezusów. Fontanna z winem, która powstała w miejscowości Ortona w Abruzji służyć ma… pielgrzymom. Przez Ortonę przebiega szlak zwany Cammino di San Tommaso. Właściciele winnicy Dora Sarchese postanowili zaoferować strawę cielesną strudzonym wędrowcom. Wybudowali oni potężną beczkę, wewnątrz której zamontowali kraniki, z których przez całą dobę płynie wino. Oczywiście słowo „fontanna” w tym przypadku zostało użyte nieco nad wyraz, nie zmienia to jednak faktu, że działa na wyobraźnię i oddaje w pewnym stopniu faktyczny stan rzeczy. Więcej: wino z kraników płynie nie tylko przez cały czas, ale jest dostępne dla wszystkich i za darmo.
Wino z Ortony niestety nie znalazło się na liście 300 najlepszych włoskich win 2017 roku według Espresso. Jest tam za to wiele pozycji dostępnych również w Polsce i to w stosunkowo przystępnych cenach, warto zatem przyjrzeć się liście dokładniej!


niedziela, 1 maja 2016

Che cosa bolle in pentola… – kwiecień 2016

Comiesięczny przegląd włoskich internetów


Jedni z Was z trudem dopinają swoje walizki, inni siłują się z rowerem, który ni jak nie mieści się w nowym bagażniku dachowym. Jeszcze inny sprawdzają, czy wszystko zabrali i szykują prowiant na drogę. Są też i tacy, którzy na majówkę wybrali się w tym roku nieco wcześniej, dzięki czemu właśnie cieszą się zimnym piwem lub winem, a na grillu dochodzi pierwsza karkówka. Zanim jednak oddamy się błogiemu lenistwu (kto, jak kto, niektórym służba nie drużba i majowy weekend nie różni się dla nich niczym od każdego innego…) zapraszam do zapoznania się z podsumowaniem kwietnia we włoskich mediach.

źródło: cittadarte.emiliaromagna.it

Chociaż pogoda bywała w majówkę już lepsza, to i w tym roku na pewno nie odmówimy sobie wielu przyjemności. Dla łasuchów będą to zdecydowanie lody. Od pewnego czasu te produkowane tradycyjnymi metodami, przy użyciu wyłącznie naturalnych składników, zdobywają uznanie na naszym polskim gruncie, dzięki czemu już nie wspominamy z tak wielką tęsknotą naszego ostatniego pobytu we Włoszech. W ocenie jakości lodów, które w najbliższych dniach przyjdzie nam spożyć, z pewnością pomógłby kurs dla degustatorów tego przysmaku. Tak się składa, że firma Carpigiani zorganizowała tego typu kurs. Trwające w sumie 8 godzin zajęcia teoretyczne i praktyczne pozwalają kursantom rozpoznać jak powinny smakować lody oraz jaką konsystencją powinny się charakteryzować. Kurs przeznaczony jest dla producentów lodów, sprzedawców oraz samych konsumentów. I co najważniejsze: prowadzony jest tak w języku włoskim, jak i angielskim!
W zeszłym miesiącu pisałem o Social Młynie w Kalabrii, który dostał nowe życie dzięki użytkownikom portalu Facebook. Dziś przenosimy się do Ligurii, a dokładnie do prowincji Genua, gdzie powstał największy na świecie kolektywny warzywnik. W projekcie uczestniczy w sumie 2200 ochotników, spośród których aż 120 nadzoruje prace wykonywane na bieżąco w warzywniku. Eko-zapaleńcom przyświeca motto: „Qui le coltivazioni non sono biologiche ma na-tu-ra-li!” (Tu uprawy nie są biologiczne, a na-tu-ral-ne!).
Pozostajemy w tematyce rolniczo-żywieniowej. Ponad rok temu miałem okazję zachwycać się świetnymi Lambrusco w samym sercu Emilii-Romanii. Wino to zazwyczaj sprowadzane jest do prostych czerwonych bąbelków, które ze swoimi radosnymi owocowo-fiołkowymi aromatami towarzyszy luźnym spotkaniom w gronie znajomych. Takiemu obrazowi stanowczo sprzeciwia się Christian Bellei, zwany też mistrzem zen Lambrusco. Ostatnio udowodnił on, że przy produkcji Lambrusco z powodzeniem można wykorzystać doświadczenia i metody opracowane w samej Szampanii, po raz kolejny dowodząc tym samym, że Lambrusco ma potencjał, który wystarczy jedynie umiejętnie wykorzystać.
Podczas gdy w Polsce sklepy winiarskie bazujące na sprzedaży internetowej muszą borykać się z bezsensownymi przepisami i sławetną już agencją PARPA, włoscy producenci cieszą się, że ich butelki trafiają do konsumentów coraz częściej za pomocą sieci. Interesującą rozmowę na ten temat znajdziecie na portalu Il Sole 24 Ore.

źródło: vinodabere.it

Potencjał wina w sieci dostrzega sam premier Włoch, który niedawno z okazji Vinitaly spotkał się z Jackiem Ma, założycielem największej chińskiej platformy e-commerce Alibaba. Ponadto Matteo Renzi z powodzeniem promuje Włochy, jako światową potęgę winiarską (jakby ktoś jeszcze o tym nie wiedział), z dumą wręczając kolejnym przywódcom charakterystyczne drewniane skrzyneczki, w których znajdują się wyśmienite włoskie wina (i nikt nie sprawdza czy kosztują one 8, 80, czy 800 euro, bo włosi doskonale wiedzą, że świetną butelkę można kupić za przysłowiowe grosze). Ostatnio taką winiarską skrzyneczkę otrzymał sam Barack Obama.

źródło: valigiablu.it

17 kwietnia we Włoszech odbyło się referendum w sprawie platform wiertniczych, o którym wspominałem już kilka dni temu przy okazji rubryki #ItalianizzatoLessicale. W głosowaniu, którego domagało się 9 włoskich regionów, obywatele decydowali o wyglądzie wybrzeży na najbliższe kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt lat. Dotychczasowe prawo zezwala paliwowym potentatom na odwierty już w odległości 20km od włoskich wybrzeży na mocy bezterminowych koncesji. Pomimo, że obywatele powiedzieli stanowcze "nie" takim praktykom i wyrazili swoje poparcie dla zmiany aktualnych przepisów, nic to nie dało bo do urn ruszyło zaledwie nieco ponad 30% uprawnionych do głosowania.

źródło: elezioni.interno.it

Panama Papers. Skandal finansowy, który wstrząsnął całym światem w ostatnich tygodniach, nie ominął również Bel Paese. W opublikowanych dokumentach przewijają się znane osobistości z włoskiego świata mody, polityki i biznesu. Na liście Panama Papers znaleźli się m. in. Emanuela Barilla (nazwisko mówi samo za siebie), Silvio Berlusconi (w tym wypadku nie ma mowy o zaskoczeniu), Daniele Fonseca (były piłkarz pochodzący z Como), stylista Valentino czy aktor Carlo Verdone. Pełną listę Włochów zamieszanych w skandal znajdziecie na portalu Espresso.it.
W ostatnich dniach kwietnia wszystkie włoskie media donosiły o aresztowaniu 6 osób na północy kraju, które podejrzane były o planowanie zamachów terrorystycznych. Nieoficjalnie mówi się, że celem ataków miał być Watykan oraz ambasada Izraela w Rzymie. Wśród aresztowanych znalazła się para pochodząca z Lecco, która w zamachu chciała pogrzebać ze sobą dwójkę dzieci (2 i 4-latka).

źródło: progetto.vento.polimi.it


Zaczęliśmy majówką i majówką zakończymy. Wenecję od Turynu dzieli 679km. Być może niebawem odległość tę będzie można spokojnie pokonać na rowerach. Politechnika w Mediolanie zaproponowała projekt pod nazwą Vento, który zakłada budowę ścieżki rowerowej łączącej stolicę Wenecji Euganejskiej ze stolicą Piemontu. Trasa ścieżki biegnie wzdłuż najdłuższej włoskiej rzeki (Pad) i przebiega przez takie miasta jak Ferrara, Mantua czy Mediolan. Projekt ma na celu nie tylko rozbudowę infrastruktury, ale dba też o środowisko naturalne rejonów, przez które przebiegać ma Vento. W tym roku już raczej za późno, ale być może ktoś zmierzy się z Vento podczas przyszłorocznej majówki?


sobota, 31 stycznia 2015

Che cosa bolle in pentola… – styczeń 2015

Comiesięczny przegląd włoskich internetów


Mamy koniec miesiąca, a więc przyszedł czas na sprawozdanie z tego, co działo się w ostatnich tygodniach we włoskim Internecie i nie tylko. Bez owijania w bawełnę, przystąpmy do czynów.
31 grudnia, podczas orędzia z okazji końca roku 2014, prezydent Włoch, Giorgio Napolitano, zapowiedział swoją dymisję. Informacja natychmiast pojawiła się we wszystkich największych gazetach, telewizjach i radiach w Italii, nie była ona jednak zaskoczeniem dla większości obserwatorów, a zwłaszcza tych, którzy śledzą bieżącą sytuację polityczną w kraju. Za kulisami wielkiej polityki mówiono od dawna, że przyszedł czas na to, aby Napolitano opuścił fotel prezydencki. Po upływie miesiąca od ogłoszenia dymisji parlament zebrał się w celu wybrania następcy. W momencie, gdy pisałem ten artykuł, po trzech głosowaniach, nie było jeszcze wiadome kto zostanie nowym prezydentem Włoch.

źródło: http://www.formiche.net/wp-content/uploads/2015/01/renzi-berlusconi.jpg

Pozostajemy w temacie polityki. 20 grudnia premier Włoch, Matteo Renzi, spotkał się z ex-premierem Silvio Berlusconim. Celem spotkania było przedyskutowanie nowego prawa wyborczego, nad którym to głosowanie odbywało się dnia następnego. Pomijając sam cel spotkania, warto zwrócić uwagę na fakt, że Renzi nie jest w stanie poradzić sobie bez głosów Forza Italia. Partia Berlusconiego to ostatni, ale jak widać poważny, argument byłego premiera. Człowiek, któremu sąd zakazał pełnienia funkcji publicznych wciąż ma realny wpływ na politykę państwa – takie rzeczy chyba tylko we Włoszech.


Styczeń minął pod znakiem Charlie Hebdo nie tylko we Francji, o czym wiemy wszyscy. Corriere della Sera, na fali tematów dotyczących Islamu, islamizacji Europy oraz tego, jak postępować w przypadku osób pochodzących ze świata muzułmańskiego postanowił przypomnieć kilka tekstów Oriany Fallaci, znanej przecież z silnie antyislamskiego nastawienia po zamachach z 11 września. Na stronach dziennika mogliśmy przeczytać wywiad przeprowadzony przez toskańską dziennikarkę z Rashidą Abhedo, Palestynką, która dokonała rzezi w Jerozolimie (opublikowany wcześniej w książce „Wywiad z władzą”). Corriere della Sera przypomniał również artykuł, w którym Oriana odpowiada na zarzuty i krytyki Francuzów po publikacji przetłumaczonej książki „Wściekłość i Duma” w 2002 roku.

źródło: http://www.rcslibri.it/wp-content/uploads/2014/12/9788845278518.png

Jeśli już została poruszona literacka struna: do włoskich księgarń trafiła nowa powieść Umberto Eco. „Numero Zero” to książka, której akcja dzieje się w 1992 roku w Mediolanie. Pisarz postanowił zmierzyć się z niewyjaśnionymi i tajemniczymi wydarzeniami, które miały miejsce we Włoszech w ciągu ostatnich dekad: zamach na papieża, masońska loża P2, Czerwone Brygady, Anni di Piombo, a wraz z nimi rzezie i dziwnie kończące się dochodzenia. Możecie spodziewać się recenzji na łamach Italianizzato.
Dziennikarz znany z tego, że postawił się mafii, Roberto Saviano, kolejnej książki jeszcze nie opublikował. Wyraził za to swoją opinię na temat włoskiego życia politycznego w artykule opublikowanym na łamach l’Espresso. Saviano w swoim krótkim wywodzie dotyczącym spłycenia i bezsensu aktualnego dialogu publicznego pisze: „Oto słowa, które chcę usłyszeć: więzienia, tortury, aborcja, niepełnosprawność, małżeństwa homoseksualne, sztuczne zapłodnienie, eutanazja.”. Nie przypomina Wam to, w pewnym sensie, rodzimego podwórka?


W zeszłym miesiącu donosiłem o odejściu piosenkarza Mango oraz aktorki Virny Lisi. I tym razem, niestety, piszę o śmierci kolejnych wielkich włoskich artystów: na początku stycznia, podobnie jak Mango podczas koncertu, zmarł Pino Daniele. Artysta uważany był za największego przedstawiciela piosenki neapolitańskiej naszych czasów, jego utwory, zarówno po włosku, jak i w neapolitańskim, biły rekordy popularności i znane są przez całe rzesze nie tylko włoskich fanów.
W mieszczącej się nieopodal Rzymu klinice zmarła Anita Ekberg, szwedzka aktorka, która stała się sławna dzięki Felliniemu. Scena w Fontannie di Trevi, w której towarzyszem aktorki był Marcello Mastroianni jest dziś znana na całym świecie (nawet jeśli jedynie garstka ludzi widziała film „La Dolce Vita” w całości).
  Czas na porcję nieco mniej poważnych, ale równie ciekawych nowości. Słońce (na przykład) na południu Włoch jest zdecydowanie niebezpieczne i pozostawienie skóry bez żadnej ochrony w takich okolicznościach może być (poza tym, że bolesne) niezdrowe. Wiedzą o tym wszyscy, a zatem wiedzą również producenci wina. I właśnie z tego powodu winiarze z Australii opracowali krem chroniący winogrona przed działaniem promieni UV. Dziwne? Może tak to brzmi, ale pomysł nie jest do końca bez sensu.
Mój krótki wywód o tym, czy lepszy jest korek naturalny, czy też może nakrętka już napisałem. Tutaj natomiast możecie przeczytać o tym, jak do nakrętki przekonują się Włosi i co mówią na ten temat statystyki. Mieszkańcy Bel Paese wybierają metalowe zakrętki przede wszystkim z powodów pragmatycznych: łatwiej jest otworzyć butelkę, łatwiej jest ją ponownie zamknąć.

źródło: http://www.vinoway.com/


O tym, że papież Franciszek stara się być blisko ludzi pisać nie trzeba. Niedawno zwierzchnik Kościoła pokazał też, że równie blisko mu do winiarzy. 21 stycznia na spotkaniu w Watykanie pojawili się najróżniejsi przedstawiciele włoskiego winiarstwa: producenci, dziennikarze, sommelierzy i inni. Podczas audiencji papież stwierdził, że „abstynentem nie jest i pije wina z różnych krajów”. Po takiej deklaracji może i w Polsce wino znajdzie większą liczbę amatorów (a jak wiadomo, im więcej konsumentów, tym większa konkurencja i większy wybór!).


czwartek, 1 stycznia 2015

Napolitano mówi „addio”

Dymisja prezydenta Republiki Włoskiej

źródło: ANSA

Swoją funkcję pełnił od 15 maja 2006 roku, a zatem niespełna dziewięć lat. Po ukończeniu pierwszej kadencji nie brakowało głosów domagających się jego definitywnego odejścia z polityki. Z drugiej strony wielu popierało jego decyzję o ponownej walce o fotel prezydencki. 20 kwietnia 2013 został po raz drugi wybrany na najważniejszy urząd w państwie. Teraz, po zaledwie półtorej roku od tego wydarzenia, Giorgio Napolitano zapowiada swoją dymisję tłumacząc się podeszłym wiekiem i zmęczeniem, którego nie może dłużej ignorować. Piszę zaledwie, bo kadencja prezydenta Republiki Włoskiej trwa nie cztery, nie pięć, a aż siedem lat.
Pytając Włochów o jego osobę słychać ekstremalnie różne opinie: od tych, których zacytować tutaj nie sposób, aż po berlusconista, poczciwy staruszek, dobry człowiek, a nawet bohater. Matteo Renzi, na wieść o jego odejściu, opublikował na Tweeterze: „Dziewięć lat służby, władzy, odpowiedzialności. Prezydent, któremu dziś możemy jedynie powiedzieć grazie Giorgio, damy z siebie wszystko”. Wpis premiera Włoch odnosi się do orędzia prezydenta na zakończenie roku. To właśnie w tym wystąpieniu, które Napolitano tradycyjnie wygłasza 31 grudnia już po raz dziewiąty, pojawiła się deklaracja o dymisji.
Orędzie kończące odchodzący rok nie było jednak poświęcone w całości dymisji prezydenta. Wręcz przeciwnie, informacja ta stanowiła tylko jeden z wielu kluczowych punktów przemówienia Napolitano. Wspominał on o reformach, które jak dotąd stoją w miejscu, a które to muszą zostać przeprowadzone odpowiedzialnie i w możliwie krótkim czasie. Odchodzący prezydent Włoch mówił również o „przykładowych Włochach” w tych ciężkich czasach, a którzy to swoją postawą stali się w pewnym sensie autorytetami (mowa była między innymi o lekarzu Emergency, który zaraził się wirusem Ebola podczas wykonywania swojej pracy).
Napolitano stwierdził również, że przez dziewięć lat swojej „posługi” na rzecz państwa dał z siebie wszystko oraz, że pozostanie blisko Włochów i ich spraw do końca. Jednym z ważniejszych punktów były również zapowiedzi o odbudowie kraju i walka z kryzysem. Prezydent w swoim orędziu powiedział, że wszyscy Włosi muszą się przyłożyć i dać z siebie wszystko, aby przetrwać niełatwy dla nich okres. Nie zabrakło słów o sytuacji międzynarodowej, zarówno europejskiej, jak i o Iraku i Syrii. Napolitano podkreślał, że wszelkie pomysły powrotu do walut narodowych są złe i trzeba unikać takich propozycji, a gospodarcza odbudowa kontynentu możliwa jest tylko wtedy, jeśli wszyscy zaczną działać wspólnie.
W kuluarach włoskiej polityki słychać było już ponad pół roku temu głosy mówiące: „zrezygnuje”. Podawano wiele przyczyn, a jedną z nich był sędziwy wiek prezydenta (w tym roku ukończy on 90 lat). Niektórzy politycy i komentatorzy szli o krok dalej i twierdzili, że Napolitano po prostu nie jest w stanie utrzymać w ryzach włoskich deputowanych i senatorów. Ciągłe kłótnie Renzi-Grillo-Berlusconi (chociaż o tym ostatnio nieco ciszej w kontekście parlamentarnym), które nie dały żadnych konkretnych i efektywnych decyzji doprowadziły sytuacji patowej, włoski parlament nie potrafił uchwalić ani jednej z kluczowych dla państwa reform. Ostatnie dni starego roku, a także końcowy okres prezydentury Napolitano to zdecydowanie nie był dobry okres: nowe prawo pracy, tzw. JobsAct, ciągle budzi wiele kontrowersji (zarówno ze strony opozycji, jak i związkowców), prawo wyborcze (które jest od kilku lat niemalże sztandarowym projektem każdego nowego rządu) wciąż nie ruszone, że już nie wspomnę o usunięciu senatu, które Renzi zapowiedział gdy obejmował urząd. Jednym słowem: sytuacja bez zmian od wielu miesięcy, a kraj wciąż pogrążony w niebotycznych długach.
Co po Napolitano? Oczywiście nie ma mowy o nowych wyborach prezydenckich, bo prezydenta Republiki Włoskiej wybiera zgromadzenie narodowe (a więc Camera dei Deputati oraz Senat). Na razie żadne nazwiska nie padają głośno, pomimo że, jak już wspomniałem, o odejściu aktualnego prezydenta mówiło się od dobrych kilku miesięcy. Najbliższe tygodnie pokażą, komu włoscy parlamentarzyści zechcą zaufać i wybrać na najwyższy urząd w państwie. 


czwartek, 3 lipca 2014

Italia na czele UE

Włoskie przewodnictwo w UE przez następne pół roku

źródło: www.europaquotidiano.it

            Natłok obowiązków skutecznie uniemożliwił mi śledzenie polityki, zarówno tej rodzimej, jak i włosko-europejskiej. Na szczęście znajduję powoli coraz więcej czasu i ponownie odnajduję się w natłoku informacji. W przeciągu ostatniego miesiąca na naszym rodzimym podwórku prawdziwe trzęsienie ziemi. Ujawnione przez tygodnik Wprost taśmy sprawiły, że łódź zwana rządem PO idzie powoli na dno. I chyba nie za dużo pomogą tu działania premiera Tuska, a jak mawiała moja polonistka z liceum: „tonący brzydko się chwyta”. (Chociaż tak na marginesie, trzeba przyznać, że nasz szef dyplomacji, Radosław Sikorski, ma całkiem dobry gust jeśli chodzi o wina... Pomerol 2008, trochę mniej szampana, ale za to więcej prosecco...)

źródło: www.giornalettismo.com

            Dwa dni temu na stronie internetowej Corriere della Sera został pokazany dwuminutowy filmik, w którym to ex-premier Silvio Berlusconi zabawia podopiecznych domu spokojnej starości. Byłoby to nawet śmieszne, ale prawda jest taka, że formalnie pozbawiony praw politycznych ex-cavaliere właśnie dziś uczestniczy w spotkaniu z premierem Matteo Renzim w sprawie reformy wyborczej i tej dotyczącej senatu. Jak to możliwe, że człowiek z niejednym wyrokiem, pozbawiony biernych i aktywnych praw politycznych rozmawia o wprowadzeniu nowych ustaw z szefem Rady Ministrów w siedzibie rządu – Palazzo Chigi? Takie rzeczy tylko w Italii. Otóż partia Berlusconiego, Forza Italia, bez niego samego nie istnieje. Pomimo, że w aktualnym stanie rzeczy Silvio nie może osobiście nic zdziałać, to politycy jego formacji wciąż są obecni w parlamencie i trzeba się z nimi liczyć. I należy zdawać sobie sprawę, że deputati FI zrobią to, co każe robić ex-cavaliere.
            Ostatnie tygodnie minęły także pod hasłem „Mare Nostrum”. Tak bowiem nazywa się operacja, którą przeprowadzają siły nabrzeżne Włoch w związku z gwałtownym napływem imigrantów z Afryki. W przeciągu ostatnich siedmiu dni do wybrzeży Bel Paese dotarło 5000 imigrantów, a w tym 45 ciał! Liczy się, że od początku roku Italia przyjęła około 60 000 Afrykańczyków (rok temu taki poziom został osiągnięty w grudniu, a mamy aktualnie początek lipca). O tym temacie szerzej i dokładniej napiszę niebawem.

źródło: www.vip.it

            Do sedna sprawy – Italia objęła przywództwo w UE, inauguracja odbyła się wczoraj. Matteo Renzi, zwany też Jasiem Fasolą włoskiej polityki (pewne podobieństwo w wyglądzie da się dostrzec), rozpoczął od dwudziestominutowego przemówienia. Podczas dyskursu premier skupił się na dwóch podstawowych zagadnieniach i celach, do których powinna dążyć UE przez najbliższe sześć miesięcy: wspomaganie rozwoju ekonomicznego i odnalezienie jedności kulturowej. Przemówienie szefa włoskiego rządu zostało przyjęte owacjami. Dla Włochów możliwość „porządzenia sobie” w UE przez kilka miesięcy to z pewnością informacja optymistyczna, gdyż w ostatnich czasach zaufanie do tej organizacji w Italii spadło, a synonimem diabła wcielonego stała się osoba Angeli Merkel.
            Renzi pokusił się też o przypomnienie roli swojego kraju w UE: „Reprezentuję jeden z krajów założycieli, my włosi jesteśmy wśród tych, którzy dają więcej niż biorą. Włochy przychodzą tu, by powiedzieć, że chcą się zmienić; mówimy to z odwagą i dumą wynikającą z bycia europejczykami. Chcemy przestrzegać reguł; jest stabilność, ale jest też wzrost. Bez wzrostu nie ma przyszłości. Nie prosimy o osądzanie przeszłości, jesteśmy zainteresowani przyszłością. Jesteśmy społecznością, nie nazwą geograficzną.”
            W przemówieniu premiera został też wspomniany wcześniej problem imigracji. Czekamy zatem na efekty…