____________________________________________________________________________________________________________________________________________________
¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯

czwartek, 26 czerwca 2014

Jak zakręcane to jabol

O wyższości korka nad zakrętką?

źródło: http://1.bp.blogspot.com/-FvbBwRmJdag/UIh6AoQa7OI/AAAAAAAAAE0/omf99zEkeQ8/s1600/jpg_2141133.jpg

            O wyższości korka korkowego nad zakrętką mówi(ło) się wiele. O tym, że lepsze to dla wina, że niby wino z korkiem to na pewno wino dobre, wysokiej klasy, godne… i tak dalej. Czasy się zmieniają, producenci i konsumenci też. I tak dzisiaj kto ma chociaż efemeryczne i bazowe pojęcie o enologii, ten wie, że zakrętka na butelce z winem to nie grzech, a w wielu wypadkach konieczność.
            No ale tak z drugiej strony, pijąc ostatnio Pinot Grigio z Żabki, doszedłem do wniosku, że wina na zakrętkę są jednak pozbawione pewnej magii. Zdejmowanie kapturka termokurczliwego (często już tutaj pojawiają się trudności), następnie ostrożne „wkręcenie” korkociąga, wyciąganie i na samym końcu charakterystyczne pyknięcie. Niedające się pomylić, tak samo jak nie da się pomylić przyjemnego dla ucha „ptssss” przy otwieraniu butelki lub też ewentualnej puszki z piwem. I to wszystko w domowych warunkach. A widok kelnera, który przynosi butelkę wina i następnie odkręca ją jakby była to połówka wódki? Nie podoba mi się. Niech jeszcze dobrze uderzy kilka razy łokciem w dno i jesteśmy w domu…

źródło: http://www.jmpdesigns.pl/wp-content/uploads/2014/02/serca-z-korka.jpg

            Dobrze, ale zejdźmy na ziemię. Kilka suchych faktów, które stawiają w wielu wypadkach zakrętkę ponad korek: wino w marketach nie jest przeznaczone do długiego leżakowania, są to zazwyczaj trunki „bierz mnie i pij natychmiast”; takie butelki na sklepowych półkach stoją w pionie – korek po prostu wysycha, do wina dostaje się dużo tlenu i po zawodach. Przypomina mi się przypadkowo przeczytany gdzieś wpis o winie, którego korek dało się palcem wcisnąć do środka. Pragmatyzm i racjonalizm mówi: zakręcane wino z marketu to dobre wino z marketu. Oczywiście nie zawsze, aktualnie nadal rzadko widujemy zakręcane wina w porównaniu do tych korkowanych. Inną kwestią jest ochrona lasów korkowych i względy ekonomiczne – zakrętka jest dużo tańsza. Prawda jest jednak taka, że duża liczba klientów (w Polsce) widząc zakrętkę odchodzi z niesmakiem, krzywą miną i adekwatnym komentarzem. Sam słyszałem ich wiele. „Jak zakręcane to pewnie jakiś jabol.”
            Ja się zakrętek nie boję, chociaż jak już wspomniałem – korek to magia. Otwieranie wina, w który wciśnięty jest kawałek „drewna” ma w sobie coś pięknego, co wzbogaca i urozmaica samo spożywanie trunku. Wersja zakrętkowo-piknikowa za to króluje w plenerze!


3 komentarze:

  1. No to teraz idź Pan i powiedz to o tej magii Australijczykom, Nowozelandczykom (!) czy Austriakom.
    Magię wina tworzą jego smak, aromat, barwa, legendy wokół wielu etykiet czy winnic - ale tę magię może bardzo szybko i łatwo utrącić... korkowy posmak wina, kwalifikujący je do zlewu. Zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z korkiem prasowanym. Więc w moim przypadku ostatnią rzeczą na jaką patrzę przy wyborze wina jest jego zamknięcie - co więcej, dobre wina z nakrętką cieszą się ostatnimi czasy coraz większym zaufaniem z mojej strony.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm... wydaje mi się, że źle Pan(i) odebrał(a) mój wpis. Pomimo tego, że wolę tradycjonalistyczno-romantyczną wizję świata, to łączę to z pragmatyzmem i tym wpisem chciałem pokazać, że wina zakręcane są równie dobre jak te korkowane. Świadczą o tym chociażby stwierdzenia:

    "I tak dzisiaj kto ma chociaż efemeryczne i bazowe pojęcie o enologii, ten wie, że zakrętka na butelce z winem to nie grzech, a w wielu wypadkach konieczność."

    "Pragmatyzm i racjonalizm mówi: zakręcane wino z marketu to dobre wino z marketu."

    "Ja się zakrętek nie boję, chociaż jak już wspomniałem – korek to magia."

    Tytuł wpisu to cytat, zasłyszana wypowiedź w sklepie. Właśnie po to, by takich wypowiedzi było jak najmniej napisałem o winach z zakrętką.

    Zgadzam się, że aromat, barwa, historia związana z firmą, szczepem, daną butelką tworzą klimat i magię. Nie wmówi mi jednak Pan(i), że rytuał odkorkowywania butelki z winem nie ma w sobie "tego czegoś". Co więcej, niebawem opublikuję recenzję pewnego wina na zakrętkę, które jest bardzo dobre - tak, żeby ugruntować moją pozycję ;).

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. A skąd się to wzięło "Jak zakręcane to jabol", a no stąd, iż cała masa najtańszych win jakie tylko istnieją są zakręcane... Wydaje mi się, że ta magia korka mimo wszystko istnieje, co więcej, ja kolekcjonuję korki - zawsze jak otwieram jakieś "nowe wino", to czekam jak dziecko, które otwiera jajko niespodziankę, by zobaczyć jaki jest korek... Zatem, z góry, z niechęcią kupuję wina zakręcane, bo co można zrobić z zakrętką? Tylko wyrzucić w kosz. Poza tym, te chwile, kiedy gdzieś na jakimś wyjeździe nagle się okazuje, że jest wino, a nie ma korkociągu - bezcenne. I wtedy dopiero człowiek się dowiaduje, ile jest sposobów na otwarcie wina...

    OdpowiedzUsuń