____________________________________________________________________________________________________________________________________________________
¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Modena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Modena. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 lipca 2016

Che cosa bolle in pentola… – czerwiec 2016

Comiesięczny przegląd włoskich internetów


Czerwiec dobiegł końca, kolejny miesiąc za nami. Zaczynają się wakacje, a więc czas rozterek i rozważań nad tym czy lepiej pojechać na Sycylię czy na Sardynię. Czas poświęcony na jedzeniu lodów i piciu schłodzonego prosecco. Czas spędzony na błogim lenistwie lub aktywnym wypoczynku. Nie będzie to na pewno czas stracony, również w kontekście niniejszej rubryki, która przecież żywi się informacjami dotyczącymi wyżej wymienionych aktywności.

źródło: www.i2.cdn.turner.com

Wróćmy jednak do mijającego czerwca. W ostatnich tygodniach we Włoszech działo się dużo. Poza Euro 2016, które Włochów pochłonęło bez reszty, nie zapominamy jednak o innych wydarzeniach. Już w pierwszych dniach ubiegłego miesiąca media donosiły o ostatecznym wyroku dla kapitana Francesco Schettino odpowiadającego za katastrofę wycieczkowca Costa Concordia. Były kapitan rejsowego giganta został skazany na 16 lat i miesiąc pozbawienia wolności. Wycieczkowiec uległ katastrofie 13 stycznia 2012 roku, śmierć poniosły 32 osoby, a ponad 100 osób odniosło obrażenia.
8 czerwca we Włoszech odbyły się wybory samorządowe. Już po pierwszej turze (w której frekwencja wyniosła zaledwie nieco ponad 62%) wiadomo było, że bój o najważniejsze miasta rozegra się w innym terminie. Dogrywka była potrzebna między innymi w Rzymie, Turynie, Mediolanie, Neapolu czy Bolonii. Największą niespodzianką drugiej tury okazało się zwycięstwo 38 letniej kandydatki Movimento 5 Stelle w stolicy kraju. Virginia Raggi jest pierwszą kobietą w historii obejmującą ten urząd. Rządzące Włochami Partito Democratico dostało czerwoną kartkę również w wielu innych ważnych miejscach. Tuż po wyborach szef włoskiego rządu, Matteo Renzi, ogłosił, że PD wie w których dziedzinach jego polityka zawodzi oraz że zostanie to naprawione.

źródło: www.repstatic.it

W tegorocznych wyborach nie debiutowało żadne nowe ugrupowanie polityczne. Inaczej może być natomiast, gdy Włosi ruszą do urn następnym razem. W Bolonii miał miejsce zjazd delegatów Partito Comunista. Do stolicy Emilii-Romanii przybyło 571 członków partii komunistycznej. Ich celem jest reaktywacja tej formacji. Członkowie PC mają nadzieję na szybkie odbudowanie struktur partyjnych i zdobycie zaufania, jakim cieszyli się komuniści na Półwyspie Apenińskim jeszcze 30-40 lat temu.
Nie tak dawno pisałem na łamach kwartalnika Italia Mi Piace o karierze włoskich win w Kraju Smoka. Portal Il Sole 24 Ore donosi natomiast o sukcesach innych produktów spożywczych sygnowanych prestiżowym znakiem „Made in Italy”. Włoskie marki radzą sobie coraz lepiej na chińskim rynku podbijając podniebienia azjatyckich konsumentów. Na polu enologicznym, o czym szerzej pisałem we wspomnianym wyżej artykule, butelki z Bel Paese zaczynają na dobre konkurować z tymi pochodzącymi z Francji.
Skoro chwilę wcześniej przenieśliśmy się do Emilii-Romanii, warto byłoby wspomnieć o Modenie. Ocet balsamiczny to jeden z najbardziej rozpoznawalnych produktów pochodzących z tego regionu. Trafia on dzisiaj na stoły smakoszy na całym świecie. Potęguje to, niestety, skalę, na jaką produkowane są podróbki. Artykuł zbierający wszystkie najważniejsze informacje na temat Aceto Balsamico di Modena znajdziecie tutaj. Klikając tutaj natomiast przeczytacie o tańszych wersjach octu z Emilii-Romanii, produkowanego na bazie moszczu winogronowego pochodzącego chociażby z Hiszpanii i koloryzowanego karmelem… (to tak a proposito Bresaoli, którą włoskie prawodawstwo pozwala produkować z mięsa wołowego importowanego z Ameryki Południowej).

źródło: www.i.ytimg.com

Jeszcze jedna informacja z Modeny: Osteria Francescana, w której niepodzielnie panuje Massimo Bottura, została okrzyknięta najlepszą restauracją na świecie. Jak czytamy w uzasadnieniu tej decyzji, lokal Bottury pokazuje kuchnię włoską we współczesnym wydaniu. Nie pozostaje nic innego, jak pogratulować i być może… zahaczyć o Osteria Francescana podczas wakacyjnych wypadów? Na ogłoszonej w Nowym Jorku liście 50 najlepszych restauracji świata znalazły się również inne lokale gastronomiczne z Włoch.

Kończąc już dzisiejszą Pentolę podsuwam Wam kilka ciekawych pomysłów na wakacyjno-włoskie wojaże. Fanom dobrego smaku polecam wizytę w San Daniele di Friuli, dobrego prosciutto crudo na pewno nie zabraknie. Kto chciałby poczuć się niczym Chrystus, powinien w te wakacje wybrać się nad (dosłownie) Lago d’Iseo. Kto natomiast woli podążać szlakami winiarskimi (lub łączyć szlaki winiarskie i filmowe, jak autor bloga Z winem do kina) niech ruszy do Piemontu. Buona vacanza!

źródło: www.ilgiornale.it


wtorek, 21 czerwca 2016

Winne Wtorki: czerwone na upały

Verba volant, scripta manent
           

Starożytni mawiali verba volant, scripta manent. Słowa wypowiedziane ulatują, te zapisane pozostają. W dzisiejszych czasach przywykliśmy do rozumienia tego powiedzenia w kontekście spisywania ważnych dla nas informacji. Przypominamy sobie o nim podczas podpisywania umowy, pisząc maila lub zostawiając komuś nasz numer telefonu. Coraz częściej wydaje nam się, że właściwie omnis manent. Żyjąc w epoce, którą można by zdefiniować jako epoka komunikacji, trudno się z tym nie zgodzić (zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę social media).
Na przytoczony aforyzm należałoby jednak spojrzeć i z drugiej strony. W epoce, kiedy większość społeczeństwa nie potrafiła pisać ani czytać, słowo mówione było tym, które w pierwszej kolejności docierało pod strzechy. Dokument pisany stanowił tajemnicę zarezerwowaną dla wąskiego grona wybranych, a to właśnie mowa była kanałem językowym zrozumiałym dla każdego. Dzięki słowom wypowiadanym kaznodzieja nakierowywał wiernych, dzięki słowu wypowiedzianemu zarządca oznajmiał chłopom jakie są ich prawa i obowiązki (z naciskiem na to drugie). Pomimo, że w dzisiejszych czasach mowa spełnia zupełnie inną rolę, a sądowe komunikacje otrzymujemy w formie listów, jej istotna rola w życiu codziennym jest niezaprzeczalna.
Czasami jednak prostych słów się boi największy nawet twardziel, proste słowa z gardła nie chcą wyjść najbardziej. Z pomocą w takich sytuacjach spieszy producent wina z Emilii-Romanii. Ceci swoje lambrusco A Te (lub To You, jak kto woli) reklamuje hasłem Kocham cię, nie pisz tego na murach. Zamiast murów posłużyć ma nam butelka pokryta farbą imitującą tablicę. Do wyboru zestaw dla tradycjonalistów (czarna tablica, kreda, gąbka) lub dla zwolenników nowoczesnych rozwiązań (whiteboard, marker, gąbka). Wino w pakiecie to samo. No właśnie, chociaż trunek znajdujący się w butelce w tym wypadku znajduje się zdecydowanie na dalszym planie, również jemu warto poświęcić kilka chwil.
Gdy już opróżnimy tablicę… butelkę!, w naszym kieliszku wyląduje wino charakteryzujące się ciemną buraczkową suknią z gęstą pianą o równie intensywnej barwie. Nos charakterystyczny dla dobrego lambrusco: ciemne jagody, jeżyny, nieco nut kwiatowych. Wszystko to okraszone zapachami leśnego poszycia. W ustach dojrzałe owoce. Jest i nieco tanin, ale kwasowość zdecydowanie w dolnych rejestrach. Na finiszu wyraźnie zaakcentowana goryczka. Wino zdecydowanie gastronomiczne, swoje najlepsze oblicze pokaże z klasykami regionu, z którego pochodzi (ragù alla bolognese, tortellini [tu i tu], mortadella, prosciutto crudo…). A że podajemy je schłodzone i nie jest zbyt skomplikowane, to i w upalne dni powinno smakować (wpisując się w dzisiejszy temat Winnych Wtorków).

Aby maksymie verba volant, scripta manent stało się zadość: o innych lambrusco możecie przeczytać również tutaj.

źródło: imbottigliamento.it

Nazwa: To You Bolle di Lambrusco Rosso
Producent: Ceci
Miejsce zakupu: tannico.it
Cena: 10,80eur
Rodzaj wina: czerwone, wytrawne, musujące
Ocena:



Inni wtorkowicze napisali:

czwartek, 31 grudnia 2015

Che cosa bolle in pentola… – grudzień 2015

Comiesięczny przegląd włoskich internetów


Święta, święta i po świętach. Wybaczcie ten nieco tendencyjny wstęp, ale piszę dzisiejszą Pentolę dojadając ostatnie pierogi z kapustą i grzybami, a następnie popijając z wolna gorący barszcz... Czas biegnie nieubłaganie, nawet się nie obejrzymy, a na Italianizzato ukaże się kolejna, styczniowa, edycja niniejszej rubryki. Wróćmy jednak jeszcze na chwilę do początku grudnia.
W pierwszym tygodniu miesiąca kulturalną rubrykę internetowego serwisu La Stampa przejął Lorenzo Jovanotti. Piosenkarz przez jeden dzień nadzorował pracę wspomnianego działu oraz odpowiadał na pytania fanów. Dwudziestu szczęśliwców, wybranych spośród internautów, którzy zgłosili swoje pytania, miało okazję spotkać się z Jova w siedzibie gazety na specjalnej konferencji. Jovanotti opowiadał między innymi o swoim najnowszym albumie. Pojawiło się również pytanie od nauczyciela: „Jaką piosenkę polecasz, aby zachęcić dzieci z V klasy podstawówki do refleksji?”. Jak widać, artysta znajduje słuchaczy w różnych grupach społecznych, a mylą się ci, którzy sądzą, że jest to piosenkarz trafiający jedynie do młodzieży.


Miałem nadzieję nie nadużywać w dzisiejszej Pentoli świątecznej tematyki, ale jak się przekonacie, jest to niemożliwe. Piętnaście lat temu, właśnie w okresie Świąt Bożego Narodzenia, zmarł Giacomo Bologna, ojciec założyciel jednej z najbardziej rozpoznawalnych winnic Piemontu. Człowiek, który nadał nowy smak, nowy sens i nowy charakter szczepowi Barbera. Wspomnienia córki wielkiego Bologni opisał Luciano Ferraro na swoim blogu DiVini. Pozostaje mi jedynie odesłać do recenzji La Monelli, którą opublikowałem na Italianizzato jakiś czas temu, oraz zacytować słowa następczyni założyciela winnicy Braida:

Tak narodziła się La Monella – buntownicza i żywa Barbera. Mój ojciec kochał Jazz i twierdził, że w winie znajduje się muzyka. Otwierał butelkę i zbliżał ucho do kieliszka. Myślałam, że jest szalony. Miał rację, każda butelka zawiera w sobie inne dźwięki.

            Z tematyki enologicznej płynnie przechodzimy do tej gastronomicznej. Portal Food 24 opublikował w pierwszych tygodniach grudnia ciekawy artykuł o occie balsamicznym z Modeny. Poszukiwacze dobrych smaków mogli przeczytać o sposobie produkcji, regulacjach prawnych oraz o tym… gdzie można nauczyć się jak degustować ocet balsamiczny i czego potrzeba, aby móc produkować go w domu.

źródło: winefoodfestivalemiliaromagna.com

            Zostańmy jeszcze na chwilę w Emilii-Romanii. Parma, po Bolonii jedno z najważniejszych miast regionu, zostało docenione przez UNESCO i otrzymało tytuł „miasta kreatywności gastronomicznej”. Powiedzmy sobie szczerze, tego typu odznaczenie dla Parmy to tylko formalność. Jakby dla podsumowania tego, co napisałem powyżej, Emilia-Romania została uznana w grudniu przez Lonely Planet za „włoski raj gastronomiczny”.
            Gdybyście natomiast szukali najlepszego Panettone we Włoszech, musicie udać się do Bazylikaty. Wcześniej jednak udajcie się na stronę Gambero Rosso, gdzie została opublikowana lista najlepszych producentów tego świątecznego ciasta. Jeśli chcielibyście zmierzyć się z mistrzami włoskiego cukiernictwa i udowodnić (sobie i im), że jesteście równie dobrzy w tym fachu, skorzystajcie z przepisu na Panettone, który prezentowałem na Italianizzato.

źródło: roma.repubblica.it

            Wybaczcie, że dzisiejszy wpis w dużej mierze opiera się na różnego rodzaju zestawieniach, ale chyba już taki urok ostatniego miesiąca w roku. Ósmego grudnia Bazylika Św. Piotra w Rzymie stała się Arką Noego. Na fasadzie świątyni wyświetlano zdjęcia autorstwa fotografów z całego świata. Obrazy przedstawiały ludzi, zwierzęta i rośliny, a pokaz został zorganizowany w hołdzie papieżowi-ekologowi.
            Wbrew pozorom, Polska i Włochy mają ze sobą sporo wspólnego. Włoskie media doniosły w grudniu o najnowszym projekcie ich rządu, karcie dużej rodziny. Brzmi znajomo, nieprawdaż? Włoska karta przeznaczona będzie dla rodzin z co najmniej trzema dziećmi niepełnoletnimi. Zniżki obejmą między innymi transport publiczny, kulturę, opiekę medyczną i inne usługi.

źródło: i.ytimg.com

            Polska myśl techniczna dotarła na Sycylię. W grudniu realną formę przybrał kontrakt zawarty między władzami wyspy, a polską firmą produkującą pociągi. Cztery tabory Vulcano będą jeździły na tak zwanej trasie Circumetnea (jak łatwo się domyślić okalającej sycylijski wulkan), której historia sięga 1889r., a zatem początków kolei parowej na wyspie.
Skoro już mowa o Etnie. W grudniu wulkan znów dał o sobie znać. Erupcja była widoczna z kilkudziesięciu kilometrów, a pył wulkaniczny dotarł do Kalabrii i innych południowych regionów Włoch. Na szczęście nie odnotowano większych szkód (poza niemałym zamieszaniem w ruchu lotniczym).

źródło: tgcom24.mediaset.it

Na zakończenie wróćmy jeszcze na moment do świątecznych klimatów. Zastanawialiście się kiedyś jak wygląda Boże Narodzenie w rodzinach mafijnych? Mnie również nigdy nie przyszło to do głowy. Gdyby jednak naszły Was takie przemyślenia, możecie sięgnąć po artykuł opublikowany przez portal l’Espresso.
Tym akcentem kończę dzisiejszą Pentolę, a Wam drodzy Czytelnicy, życzę felice anno nuovo!


czwartek, 12 listopada 2015

Otello Lambrusco Ceci

Powrót do Emilii-Romanii


            Mody mają to do siebie, że przychodzą, trwają krótszą bądź dłuższą chwilę, po czym odchodzą w niepamięć. Czasami ktoś sobie przypomni o tym, że taka czy inna tendencja kiedykolwiek istniała, i wykorzysta ją ponownie. W ten sposób moda powraca do życia, tyle że pod nieco zmienioną postacią.
            W świecie win również mamy do czynienia z podobnym mechanizmem. Z jednej strony w naszym położeniu geograficznym dużą rolę odgrywają pory roku i roczne zmiany temperatury. Wiosną chętniej sięgamy po lżejsze wina, latem bo vinho verde i inne orzeźwiające pozycje, jesienią powoli wracamy do czerwieni (również tych cięższych), aby zimą raczyć się ciężkimi wińskami, nierzadko słodkimi do bólu. Z drugiej jednak strony, możemy zauważyć również okresowe zainteresowanie niektórymi gatunkami. Zdarzyć się może, że w krótkim czasie kilku importerów zaproponuje klientom dobre prosecco i już wszystkie portale, blogi i gazety piszą tylko o musiaku z Włoch. Zdarzyć się może, że moda na dany typ wina nie wynika z żadnych szczególnych uwarunkowań, ot tak: ktoś rzuca temat malaga, ktoś inny go podchwyca i tak hiszpańska słodycz zaczyna stawać się popularna w coraz to szerszych kręgach.
            Podobnie sprawa miała się przecież nie tak dawno z lambrusco. Nie dalej jak roku temu wszyscy pasjonowali się lambruchą, a czerwony musiak z Emilii-Romanii stał się niemal sztandarowym winem hipsterii. Dziś o tym typie win nie pisze prawie nikt lub okazjonalnie jakiś bloger. I nie ma się co dziwić: importerzy niezwykle rzadko proponują jakieś sensowne pozycje, a dyskontowo-marketowe słodkie zaklejacze ust na kolana nie rzucają. Pamiętajmy, że „prawie” nie jest równe „nikt”. Tak na innych blogach, jak i u mnie,  Lambrusco w ostatnich miesiącach gościło.
            Dziś opisuję butelkę, którą otrzymałem od rodziny z Emilii-Romanii, przewiezioną przez pół Europy z matecznika lambruchy. W moje ręce trafiło Otello Lambrusco produkowane przez Ceci (świetne Otello Nerodi oraz inne lambrusca opisywałem już tutaj). Wino miało ciemno-buraczkową suknię, na powierzchni pojawiała się purpurowa, niezbyt gęsta piana, która bardzo szybko jednak znikała. W nosie porcja gotowanych wiśni i innych czerwonych owoców, trochę kwiatów i na tym basta. W smaku Otello okazało się być nieco mniej intensywne, aniżeli zapowiadała to barwa i aromat. Pojawiły się lekko przejrzałe maliny, znów intensywny w smaku kompot owocowy i trochę tanin na finiszu. Kwasowość na dobrym poziomie, znaczy nie brakuje jej, ale też nie paraliżuje kubków smakowych. Do tego odrobina cukru resztkowego, o tyle w sam raz. Lambrusco z serii „wytrawne, ale nie do końca”, serwować koniecznie mocno schłodzone. Świetnie się zgrało ze spaghetti alla bolognese (czemu tu się dziwić?!).

Nazwa: Otello Lambrusco
Producent: Ceci
Miejsce zakupu:
Cena: ok. 10 euro
Rodzaj wina: czerwone, wytrawne
Ocena: 


sobota, 11 kwietnia 2015

Modena, samochodowe zagłębie Włoch

Jeszcze jedno ważne miasto Emilii-Romanii

Palazzo Ducale

Modena znajduje się mniej-więcej w połowie drogi pomiędzy Bolonią, a Parmą, a więc na głównym szlaku łączącym Mediolan ze stolicą Emilii-Romanii. Początki tego miasta, jak i wielu innych w regionie, sięgają czasów etruskich. Podobnie jak Parma, osada przechodziła w posiadanie kolejnych najeźdźców: po Etruskach zajęli ją Gallowie, a następnie Rzymianie nadając jej nazwę Mutina. W wiekach VI i VII Modena została niemalże opuszczona na skutek podtopień, za które odpowiadały dwie rzeki przepływające przez miasto – Secchia i Panaro.
Po bitwie pod Zappolino w 1325 roku osada przeszła w posiadanie rodu d’Este, jednego z największych i najstarszych rodów książęcych, zazwyczaj kojarzonych z Ferrarą. W 1598 roku książę (wł. duca) Cesare przeniósł nawet stolicę swojego państewka właśnie z Ferrary do Modeny.
Centralnym placem w mieście jest Piazza Grande ze znajdującymi się w jej obrębie budynkami (między innymi Duomo di Modena oraz Torre Civica). Cały kompleks został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 1997 roku.

Duomo di Modena

Duomo di Modena to dzieło architekta Lanfranco. Świątynia wzniesiona została w miejscu, gdzie wcześniej znajdowały się już dwie inne. Katedra uznawana jest za jedną z najpiękniejszych we włoskim stylu romańskim. Można tu zaobserwować wiele elementów charakterystycznych dla wspomnianego stylu: fasada podzielona na trzy części przecięte rzędem poziomych łuków tworzących tzw. loggia, protyron przed centralnym portalem oraz znajdujący się przy drzwiach z boku świątyni (obydwa protyrony podpierają kamienne lwy). 


Na uwagę zasługuje również nieco oddalony od Piazza Grande Pałac Książęcy (Palazzo Ducale), gdzie w XVII i XVIII wieku mieściła się siedziba rodu d’Este. Od zjednoczenia Włoch (1861 rok) w miejscu tym znajduje się Accademia Militare di Modena (rodzaj szkoły wojskowej). Wkład w budowę oraz wykańczanie niniejszej budowli wnieśli również tak wielcy artyści, jak Bernini i Borromini.
Modena w dzisiejszych czasach znana jest przede wszystkim jako samochodowe zagłębie Włoch. I nie o byle jakich samochodach tu mowa, bo siedziba FIATa mieści się w Turynie. Modenę (i miejscowości znajdujące się nieopodal) upodobały sobie takie marki jak Ferrari, Maserati, Pagani czy Lamborghini.

Duomo di Modena, widok z boku.

Z enogastronomicznego punktu widzenia Modena jest jednym z ważniejszych punktów na mapie Emilii-Romanii i całych Włoch. To właśnie tu powstaje duża część wyśmienitego Lambrusco (nomen omen Chiarli produkuje wino pod nazwą Vecchia Modena, co po polsku oznacza Stara Modena). Miasto słynie również z produkcji octu winnego – produkowanego na bazie gotowanych moszczy winogronowych pochodzących wyłącznie z prowincji Modena i Reggio Emilia. Prawdziwe Aceto Balsamico di Modena DOP, zanim trafi do sprzedaży, powinno być przechowywane przez 10 lat w beczkach oraz 2 lata w butelkach. Tłumaczy to w dużej mierze zawrotne ceny nawet najmniejszych buteleczek tego specyfiku. Czy warto? Zdecydowanie tak (a teraz pomyślcie jakie ceny mają octy balsamiczne dostępne na naszych sklepowych półkach i czy mogą one mieć cokolwiek wspólnego z oryginalną recepturą).
Na modeńskich stołach króluje kuchnia tłusta i bogata, a więc typowe przysmaki Emilii-Romanii. Są surowe szynki (Prosciutto crudo di Modena), Parmigiano Reggiano, gnocco fritto (rodzaj miejscowej smażonej focacci) oraz kilka rodzajów miejscowego salami i innych wędlin. Wszystko to podawane koniecznie z mocno owocowym lambrusco o gorzkawym finiszu…

Torre Civica

Więcej Emilii-Romanii poniżej!