____________________________________________________________________________________________________________________________________________________
¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Camilleri. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Camilleri. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 lipca 2018

Montalbano powraca… i komentuje rzeczywistość



To było pewne. Komisarz Montalbano musiał prędzej czy później wrócić. Nie kazał on na szczęście zbyt długo na siebie czekać, a Camilleri czym prędzej chwycił za pióro, aby znów rzucić policjanta z Vigaty w wir kolejnych dochodzeń. Tym razem Salvo zagłębia się w świat dobrze znany autorowi książki, wchodzi bowiem na deski teatru i za kulisami szuka sprawcy morderstwa.
Co ciekawe najnowsza część serii jest wyjątkowa pod wieloma względami. Po pierwsze, i co najłatwiej zauważalne dla czytelnika niezaznajomionego z językiem Camilleriego, autor wydaje się nie mieć już żadnych hamulców w używaniu swoistego dialetto sicilianeggiante. Tym razem na kartach powieści o Montalbano znajdujemy doprawdy niewiele zdań wypowiedzianych w standardowym języku włoskim. Pisarz wkłada w usta zdecydowanej większości bohaterów autorski język naśladujący wyspiarski dialekt i co równie ważne, doprowadzony on tu jest już do ekstremum. Biorąc do ręki Metodo Catalanotti i zaczynając lekturę na pierwszej lepsze stronie nawet włosi czują się mocno zagubieni nie rozumiejąc, wybaczcie że odniosę się do słów samego Mistrza, un’amata minchia. Całe szczęście po kilku kolejnych akapitach czytelnik zanurza się coraz głębiej w wodach okalających krainę trinacrii. U schyłku życia, jak mawia sam Camilleri, daje on swoim fanom prawdziwy popis umiejętności i czyni to, co wydawałoby się już niemożliwe: przerasta samego siebie. CZYTAJ WIĘCEJ...



wtorek, 12 grudnia 2017

Trinacria: Camilleri || Donne

Wszystkie kobiety Camilleriego


              Słowo femminicidio robi we Włoszech w ostatnim czasie zawrotną karierę. Termin ten w ciągu zaledwie kilku lat stał się jednym z najczęściej pojawiających się w nagłówkach gazet. Dziwić może znaczna popularność tego słowa w kraju, który przecież na świat wydał setki jeśli nie tysiące kobiet silnych i pełnych charyzmy. Kobiet, które wniosły niemało przecież do historii ludzkości i warto zaznaczyć, że nie mówimy tu o tylko o modzie czy designie.
              Co właściwie oznacza termin femminicidio? Wyraz ten przywędrował do lingua del dolce sì, jak mawiał ex-cavaliere Silvio Berlusconi (jego nazwisko w temacie dotyczącym kobiet pada zawsze nieprzypadkowo i zawsze wywołuje ono w takich okolicznościach sporo kontrowersji), z języka angielskiego. Pierwowzorem był termin femicide, odnoszący się po prostu to aktu morderstwa dokonanego na osobie płci żeńskiej. Czymże zatem jest femminicidio, nie będące synonimem przecież włoskiego femicidio? Odwołując się do feministki i badaczki Diany Rusell, różnica polega na motywach, którymi kierował się morderca. Podczas gdy w przypadku femicidio ofiarą staje się kobieta przez czysty przypadek, przy femminicidio mówimy o zabójstwie wynikającym z innej formy przemocy lub dyskryminacji płciowej. Różnica wydawać by się mogła nieznaczna, zwłaszcza w samym zapisie i wymowie obu terminów. Włoskie media upodobały sobie jednak tę niewielką różnicę i od wielu miesięcy grają nią w zależności od potrzeb. CZYTAJ WIĘCEJ...



poniedziałek, 29 lutego 2016

Che cosa bolle in pentola… – luty 2016

Comiesięczny przegląd włoskich internetów


            Koniec miesiąca oznacza na Italianizzato kolejny wpis z serii Che cosa bolle in pentola… Niemal już tradycyjnie przedstawiam Wam subiektywny wybór włoskich doniesień prasowych z ostatnich trzydziestu (dwudziestu dziewięciu) dni. Bez zbędnego owijania w bawełnę przejdźmy do sedna.
            20 lutego o poranku znajdowałem się w księgarni w centrum Lecco. Już miałem wychodzić, gdy rzuciła mi się w oczy wystawka z książkami napisanymi przez Umberto Eco. W samym jej środku ustawiono czarno-białe zdjęcie piemonckiego pisarza z dwoma datami: 1932-2016. Zajęło mi dłuższą chwilę dotarcie do sedna tej informacji. W momencie, gdy zrozumiałem, że Eco zmarł, podszedł do mnie starszy Włoch, który najwidoczniej wyszedł na poranny spacer ze swoim psem. Widząc zakłopotanie, które rysowało się na mojej twarzy powiedział: „È morto poveretto, stanotte è morto”. Słowa odbiły się echem w mojej głowie…
            19 stycznia odszedł wielki autorytet, jeden z głosów rozsądku, w który wsłuchiwali się wszyscy Włosi. Nieoceniony semiolog, a szerzej językoznawca, niezrównany pisarz i dziennikarz. Pogrzeb odbył się 24 lutego w Mediolanie. Na ceremonii pożegnalnej, która miała zdecydowanie laiki charakter (Eco po początkowej fascynacją religią w latach młodości odszedł od Kościoła katolickiego w późniejszym okresie życia), pojawiły się tysiące osób chcących oddać po raz ostatni hołd pisarzowi.

źródło: lastampa.it

            Z przykrością donoszę o odejściu jeszcze jednej ważnej włoskiej postaci, Renata Bialettiego. 16 lutego odbył się pogrzeb człowieka, który zrewolucjonizował sposób picia kawy we Włoszech. Jego kawiarka podbiła najpierw rynek krajowy, a dziś można już stwierdzić, że zawojowała cały świat i stała się jednym z najważniejszych elementów w wystroju wielu kuchni. Prochy człowieka, który stał się pierwowzorem niepowtarzalnego „omino coi baffi”, zgodnie z wolą jego dzieci, złożono w wielkiej kawiarce. Pogrzeb odbył się w rodzinnej miejscowości Bialettiego, w Verbenie. Na ceremonii poza rodziną pojawili się przyjaciele oraz pracownicy jego firmy.
            O śmierci ojca Sassicai donosił natomiast na swoim blogu Luciano Ferraro. Giacomo Tachis uważany był za jednego z najwybitniejszych włoskich enologów. Pracę w winnicy zaczynał u innej legendy włoskiego winiarstwa, Piera Antinoriego. Chociaż urodził się w Piemoncie, to świat dowiedział się o nim dzięki niesamowitej toskańskiej Sassicai. Był jednym z tych, którzy w winie widzieli samą naturę i zdecydowanie krytykowali zaprzęganie chemii pod jakąkolwiek postacią do prac w winnicy i przy produkcji wina (o czym też świadczą jego bliskie stosunki z ruchem Slow Food). Tachis zmarł w wieku 82 lat, od dłuższego czasu był poważnie chory.

źródło: slowfood.it

            Przechodzimy do informacji nieco bardziej pozytywnych, a przynajmniej mniej negatywnych. Obraz mafii, który rysuje się w głowie laika zazwyczaj zawiera w sobie takie elementy jak Ojciec Chrzestny głaszczący kota, czarne rewolwery oraz eleganckie stroje. Prawda jest jednak zupełnie inna. O mało znanej poza granicami Włoch mafijnej działalności możecie przeczytać na portalu L’Espresso. Opublikowano tam niedawno artykuł opisujący handel mozzarellą oraz owocami przez organizację kryminalną. Jak możecie się przekonać podczas lektury, mafia to nie tylko ogromne pieniądze inwestowane w handel bronią, narkotykami czy nieruchomości. Równie ważną gałęzią mafijnej organizacji są między innymi rolnictwo czy turystyka.
Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Jakby w odpowiedzi na artykuł, o którym pisałem wyżej, na włoskich stronach pojawił się tekst pochodzący z 1992 roku, w którym dziennikarz gazety La Repubblica, Sandro Viola, wyrażał swoją krytykę na temat jednej z najważniejszych postaci zwalczających mafię we Włoszech, Giovanniego Falconego. Artykuł uchodził dotychczas jako niemożliwy do odnalezienia, jak jednak widać, w przyrodzie nic nie ginie.

źródło: writersguilditalia.it

Falcone to rzecz jasna jedna z ikon Sycylii. Inną postacią równie charakterystyczną dla tej wyspy, chociaż będącą jedynie owocem literackiej wyobraźni, jest komisarz Montalbano. Wymyślony przez Andreę Camilleriego bohater znany jest na całym Półwyspie Apenińskim, a jego przygody śledzą setki tysięcy fanów. Po ogromnym sukcesie serii książek, włoska telewizja publiczna wyprodukowała serial opierający się na kryminałach Camilleriego. Chciałbym podzielić się z Wami moim niedawnym odkryciem, pomimo, że nie jest ono de facto niczym nowym dla kogoś, kto śledzi wszystkie doniesienia dotyczące komisarza Montalbano. RAI wyprodukowało również serial Il Giovane Montalbano. Poszczególne odcinki dostępne są w całości tutaj.
Jeśli już mowa o kinematografii – kolejny włoski reżyser zatriumfował podczas festiwalu w Berlinie. Gianfranco Rosi otrzymał statuetkę za swój ostatni film dokumentalny opowiadający o imigrantach, którzy od lat docierają na włoską wyspę Lampedusę. Meryl Streep okrzyknęła ten film godnym Oscara. Przy tej okazji polecam Wam również zapoznać się z poprzednią produkcją wyreżyserowaną przez Rosiego: „Sacro G.R.A.”. Film opowiada o życiu ludzi mieszkających wokół obwodnicy Rzymu (Grande Raccordo Anulare).

źródlo: hano.it

Pomimo, że plotki i ploteczki ze świata gwiazd mało mnie interesują (tak w Polsce, jak we Włoszech), nie mogę przemilczeć faktu, że w lutym odbył się po raz kolejny festiwal w San Remo. 66. edycja wzbudziła jak zwykle wiele komentarzy, z których zdecydowana większość nie dotyczyła wcale wykonywanych utworów, a raczej ubioru gwiazd i ich zachowań. Na tym poprzestanę, a kto zainteresowany, może sam przeczytać.
Na koniec dwie krótkie informacje. Jedna dla tych, którzy posiadają przypadkiem 1€ (słownie: jeden euro) na zbyciu i chcieliby kupić dom we Włoszech. Druga dla tych, którzy mają nieco więcej w portfelu, a chcieliby spróbować wina produkowanego przez Stinga, które jednocześnie jest jednym z najlepszych 100 win włoskich minionego roku.


czwartek, 17 grudnia 2015

Andrea Camilleri//Rivoluzione della luna

O czasach, gdy na Sycylii jeszcze rządzili Hiszpanie


Przybliżyłem Wam kilka dni temu serię książek o Komisarzu Montalbano, autorstwa Andrei Camilleriego. Rzutem na taśmę, dziś prezentuję jeszcze jedną powieść napisaną przez tego samego twórcę. Pozostajemy wciąż na gorącej wyspie znajdującej się na wysokości południowych krańców Italii, ale przenosimy się w czasie. Co więcej, nasza podróż trwa niespełna 400 lat, bo akcja książki „La rivoluzione della luna” dzieje się we włoskim Seicento, a więc wieku XVII.
W tym czasie Sycylią rządzili Hiszpanie, a na samej wyspie na stałe przebywał przedstawiciel króla. Camilleri przedstawia czytelnikowi ponury obraz tamtej epoki. Gwałty, rozboje, kradzieże – pospolite przestępstwa były na porządku dziennym, ale mało tego – już wtedy dochodziło do malwersacji, trwonienia mienia państwowego, wykorzystywania posiadanej władzy do spełniania prywatnych celów (prawdę mówiąc, pod tym względem nasze czasy nie są dużo lepsze). Aby dobitnie ukazać „co autor ma na myśli”, powieść rozpoczyna się posiedzeniem najwyższej rady, czyli odpowiednika naszego dzisiejszego rządu, z Viceré (dosłownie tłumacząc na język polski: Wicekról) na czele. Nie jest to jednak zwykłe posiedzenie, bowiem osoby obecne na spotkaniu, spostrzegłszy, że przedstawiciel królewski umarł, kontynuują obrady jak gdyby nigdy nic, aby w tym czasie podjąć uchwały działające na ich korzyść. Dopiero po załatwieniu wszystkich spraw mniejszych i większych, zostaje wezwany nadworny lekarz, aby zbadać nieboszczyka…
Jak można się domyślać, wydarzenie opisane na wstępie jest jedynie przyczółkiem do stworzenia historii pełnej zwrotów akcji, w której polityka państwowa przeplata się z walką o rząd dusz i problemami maluczkich ówczesnego świata. Andrea Camilleri snuje historyczną powieść czerpiąc pełnymi garściami z kronik i ksiąg historycznych, a wszystko to okrasza sycylijskością wymieszaną z elementami hiszpańskimi. Dzięki talentowi autora, a także wnikliwym badaniom przeprowadzonym przed oraz w trakcie pisania powieści, „La rivoluzione della luna” jawi się jako niezwykle realistyczny obraz wydarzeń, które wstrząsnęły największą wyspą na Morzu Śródziemnym w XVIII wieku.
Książki historyczne można lubić lub nie, nie ma co do tego wątpliwości. Jeśli chodzi o mnie, z trudem przychodzi mi sięganie po historie, które opowiadają o czasach pobieżnie opowiedzianych w czasie obowiązkowego toku nauczania. Czasami zdarza mi się chwycić książkę, której karty opowiadają o historii najnowszej, ale im dalej w las… W tym wypadku historia o XVIII wiecznej Sycylii trafiła w moje ręce zupełnie przypadkowo, za co dziękuje losowi, bo czytając jej opis prawdopodobnie umieściłbym ją na liście książek „do przeczytania kiedyś”. Po lekturze nie pozostaje mi nic innego, jak po prostu polecić ten tytuł wszystkim fanom Sycylii oraz Camilleriego.


piątek, 11 grudnia 2015

Andrea Camilleri//Seria o komisarzu Montalbano

Sycylia, arancini i Montalbano


Istnieje wiele sposobów na przetrwanie długich zimowych wieczorów. Można uciec się do kieliszka dobrego wina, można też wziąć w rękę ciekawą książkę i leżąc pod kocem zanurzyć się w opowieści. Oczywiście najlepiej sięgnąć po jedno i drugie, to znaczy z kieliszkiem w dłoni dać się porwać lekturze. Jeszcze lepiej jeśli owa lektura opowiada o miejscach pełnych słońca. A tak właśnie jest w przypadku serii o komisarzu Montalbano…
Gdy w 1994 roku ukazała się pierwsza książka z serii opowiadającej o komisarzu Salvo Montalbano, Andrea Camilleri nie był jeszcze świadom tego, jak długo będzie musiał podtrzymywać przy życiu swojego nowego bohatera. Książa okazała się bowiem bestsellerem, a sycylijski komisarz o przyjemnym usposobieniu zyskał sobie rzeszę fanów. Nie było co począć, Camilleri musiał kontynuować to, co zaczął. I tak ostatnia wydana historia z Montalbano w roli głównej ukazała się w sprzedaży w 2015 roku.
Co sprawiło, że czytelnicy stracili głowę dla bohatera wymyślonego przez sycylijskiego pisarza? Pomijam stylizowany na sycylijski język używany przez Camillerego, pomijam też  jego lekkie pióro i zręczność w tworzeniu napięcia oraz zagadkowych historii, skupię się natomiast na samej osobowości komisarza. W czasach, gdy włoska i światowa literatura hołubi mafii i skorumpowanemu światowi polityki, Montalbano wydaje się być bezludną wyspą na środku oceanu. Nieugięty, czasem ironiczny, ale sprawiedliwy i zawsze dążący do prawdy komisarz zarządzający jednostką policji w fikcyjnej miejscowości o nazwie Vigata, to z pewnością literackie wydarzenie.

źródło: seriedavedere.com

Każda z książek opiera się na tym samym schemacie, a mimo to, osoba Montalbano się nie nudzi. We wstępie czytelnik poznaje okoliczności zabójstwa, przez kolejne rozdziały komisarz próbuje rozwikłać zagadkę, jak łatwo się domyślić w zakończeniu następuje jej rozwiązanie (nierzadko dzieje się to przez przypadek). W pracy komisarzowi pomagają jego współpracownicy z komisariatu (Fazio, Mimì Augello, Gallo), lekarz sądowy (Pasquano) oraz policjant z dochodzeniówki (Jacomuzzi). W komisariacie pracuje również Catarella, policjant posługujący się dziwną mieszanką języka sycylijskiego i biurokratycznego włoskiego (tę rolę w ekranizacji serii o komisarzu Montalbano odegrał świetnie Angelo Russo).
Jako prawdziwy sycylijczyk, Salvo jest również smakoszem. W każdej części pojawia się szczegółowy opis dania przygotowanego przez Adelinę (kucharka i sprzątaczka, która opiekuje się domem komisarza), posiłku spożywanego przez Montalbano w jakiejś klimatycznej knajpce lub niemalże dokładny przepis na danie tradycyjnej kuchni sycylijskiej. Wystarczy, że wspomnę chociażby o arancini di riso, które stały się już prawdziwym symbolem Salvo Montalbano we Włoszech.
Po książki autorstwa Andrei Camillerego może sięgnąć każdy z Was, bowiem duża część z nich została przetłumaczona na język polski. Tych jednak, którzy są w stanie czytać po włosku, zachęcam do sięgnięcia po oryginalną wersję językową. Język, jakim posługuje się Camilleri jest równie interesujący, co treść jego książek, a jest to niestety element niezwykle trudny do przełożenia na język polski (jeśli nie niemożliwy do wyrażenia w tłumaczeniu!).


środa, 2 grudnia 2015

Che cosa bolle in pentola… – listopad 2015

Comiesięczny przegląd włoskich internetów


            Tegoroczny listopad przyniósł dużo ważnych wydarzeń, niestety w większości negatywnych. Włoskie media, podobnie jak radia, telewizje i gazety innych krajów, skupiały się od 13 listopada na wydarzeniach związanych z zamachami w stolicy Francji. Paryska tragedia gościła na łamach najważniejszych serwisów informacyjnych do ostatnich dni miesiąca. W tym gąszczu smutnych wiadomości dało się jednak dojrzeć inne tematy, a najciekawsze z nich wyłowiłem dla Was i spisałem w poniższym zestawieniu. Zapraszam do lektury.
            31 października nastąpiło uroczyste zamknięcie Międzynarodowej Wystawy Expo, która w tym roku odbywała się pod Mediolanem. Prezydent Republiki Włoskiej, Sergio Mattarella, podczas wystąpienia kończącego wystawę, mówił o wielkim sukcesie swojej ojczyzny i korzyściach, jakie przyniesie to w przyszłości. Kolejna wystawa odbędzie się w 2017 roku w Kazachstanie, a następna z kolei w 2020 roku w Dubaju.
            Stolicą Włoch w listopadzie wstrząsnął kolejny skandal. Tym razem jednak nie dokonano aresztowań następnych członków rzymskiej mafii. W centrum zainteresowania znalazł się znów Watykan, a to za sprawą skandalu, który powszechnie nazywa się już Vatileaks 2. Sam Papież Franciszek przyznał, że: „w funduszach Stolicy Apostolskiej brakuje przejrzystości”. Policja skarbowa dokonała aresztowań osób podejrzanych o malwersacje, wśród podejrzanych znajdują się nawet osoby piastujące wysokie stanowiska. Sprawie pikanterii dodają dwie książki, które ukazały się w ostatnim miesiącu, a traktujące właśnie o bałaganie w kasie Stolicy Apostolskiej.
            Skoro już przenieśliśmy się do Rzymu, to pozwolę sobie na małą powtórkę z zeszłego miesiąca. Pisałem ostatnio o tym, że Fontanna di Trevi, po długim remoncie, wreszcie została otwarta dla turystów. Dziś możecie podziwiać ogrom zmian również w Internecie (jakbyście nie mogli wybrać się do stolicy Włoch w najbliższym czasie).

źródło: corriere.it

            Wiele mówi się o symbolu Made in Italy i o tym, jak wielu producentów próbuje nieuczciwie żerować na sławie tego znaku, oszukując tym samym konsumentów. Ile to już firm mniejszych i większych musiało się gęsto tłumaczyć z produktu, który wykorzystywał bezczelnie włoską symbolikę, nie mając z Italią nic wspólnego. Tym razem jednak sprawa jest poważniejsza, bowiem śledczy z Piemontu wykryli, że siedmiu włoskich producentów oliwy z oliwek (w tym również podmioty znajdujące się w posiadaniu największej części rynku) sprzedawało oliwę sklasyfikowaną jako „extravergine”,chociaż taką nie było. Sprawa jest w toku, ale już dziś włoski minister rolnictwa zapowiada częstsze i bardziej szczegółowe kontrole.
            Jakby dla przeciwwagi, włoskie media doniosły jednocześnie o dwóch sukcesach Włoch na rynkach spożywczych. Już w połowie listopada było wiadomo, że tegoroczna sprzedaż włoskich słodkości świątecznych będzie wyższa od poprzednich. Panettone, Pandoro i inne wypieki, którymi makaroniarze zajadają się w czasie Świąt Bożego Narodzenia zaczynają podbijać podniebienia europejczyków.
            Również producenci prosecco mają okazję do świętowania. Portal Gambero Rosso poinformował, że winiarskie regiony Conegliano oraz Valdobbiadene, znane przede wszystkim z produkcji wyśmienitych win musujących, zostały mianowane Winiarskimi Miastami 2016 roku.

źródło: food24.ilsole24ore.com

Co prawda do spożywania prosecco karafka nam nie potrzebna, ale takowy sprzęt może się przydać przy otwieraniu cięższych win w czasie zbliżających się Świąt. Warto zaopatrzyć się w dekanter jeszcze zanim przyjdzie nam w pośpiechu szukać odpowiedniego naczynia, aby uraczyć gości wyśmienitym Nobile di Montepulciano lub Barolo. Dla fanów nowinek technologicznych (i tych, dla których czekanie na wyśmienite wino to prawdziwa udręka) powstał dekanter Hi-tech. O tym, jak działa wspomniane urządzenie, przeczytacie na portalu Il Sole 24 Ore.

źródło: media2.hoepli.it

Na zakończenie wiadomości ze świata literatury i kultury. Andrea Camilleri, Sycylijczyk znany przede wszystkim jako autor serii książek o Komisarzu Montalbano, wydał w listopadzie kolejną książkę. „Certi momenti” to swego rodzaju podsumowanie i opis spotkań, jakie przydarzyły się autorowi w jego życiu.
 W listopadzie włoska kinematografia i scena teatralna pożegnała syna Eduardo de Filippo. 67 letni Luca de Filippo zmarł w dwa tygodnie po wykryciu u niego ciężkiej, nieuleczalnej choroby.
I już na sam koniec, jako kropka nad „i”: Corriere della Sera pisze o fenomenie „przeprosin dla Oriany” po paryskich zamachach. Francuzi, mający dotychczas negatywny stosunek do Fallaci i jej poglądów na temat Islamu, zaczęli wracać do tekstów toskańskiej reporterki, a portale społecznościowe zalała fala postów z przeprosinami kierowanymi do Oriany Fallaci.