____________________________________________________________________________________________________________________________________________________
¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Slow Food. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Slow Food. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 października 2017

Buono, pulito e giusto || Carlo Petrini

Manifest Slow Food


           Na pewno zdarzyło Wam się niejednokrotnie natrafić na nieudolnie przetłumaczony tytuł filmu bądź książki. Obojętnie czy to z języka angielskiego, czy każdego dowolnie wybranego. Językowe wpadki tłumaczy stanowią bogate źródło humoru i nierzadko na stałe wpisują się w historię kinematografii (wspomnieć wystarczy o sławetnym Wirującym seksie) lub literatury. Dobrze przetłumaczony, a przede wszystkim odpowiednio dobrany do treści oryginalny tytuł, często odpowiada za sukces lub totalną porażkę przedsięwzięcia. Weźmy takie Dobre, czyste i sprawiedliwe. O czym miało by mówić wspomniane dzieło? O pracy konserwatora powierzchni płaskich? Nieee…  Co innego Buono, pulito e giusto. To brzmi dobrze!
          Nie tylko brzmi, ale i smakuje dobrze. W tych trzech prostych słowach Carlo Petrini, pomysłodawca i ojciec założyciel ruchu Slow Food, już ponad 30 lat temu zawarł kwintesencję swojego spojrzenia na życie oraz (przede wszystkim) na żywienie. Świat idzie jednak naprzód i sam autor manifestu musiał doprecyzować o co właściwie mu chodziło. Niektóre pola znaczeniowe wymagały poszerzenia, inne zawężenia (zdecydowanie rzadki przypadek w kontekście mnogości treści, jakie przekazuje każde z trzech słów będących tytułem manifestu), jeszcze inne pojęcia należało z kolei zredefiniować. CZYTAJ WIĘCEJ...


środa, 10 sierpnia 2016

30 lat slow rewolucji

Slow Food kończy 30 lat


Rewolucje mają to do siebie, że są gwałtowne i przynoszą nagłe zmiany. Rewolucje lubią hałas i rozgłos, lubią romantycznych bohaterów, którzy pojawiają się znikąd i czasem w nicości równie szybko giną. Rewolucje niosą ze sobą skutki nierzadko trudne do przewidzenia. A mimo to w kontekście Slow Food chyba bardziej wypada mówić o rewolucji, niż o ewolucji. Slow rewolucji.

Dawno, dawno temu w Piemoncie
            Mówi się, że świat dziś przyśpiesza, a dzisiejsze społeczeństwa żyją w biegu. Nieprawda. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że już trzy dekady temu pewien człowiek z Piemontu, w odpowiedzi na kulturę fast, napisał manifest slow. Ten z kolei niedługo potem stał się kamieniem węgielnym organizacji Slow Food. Autorem manifestu był Folco Portinari, a założycielem stowarzyszenia liczącego dziś ponad 1500 oddziałów na całym świecie Carlo Petrini.
            Już ponad 30 lat temu sieci serwujące jedzenie typu fast food były popularne w większości krajów zachodniego świata. Na trzy lata przed otwarciem pierwszego McDonald’sa w Polsce (i pomyśleć, że do momentu powstania pierwszego oddziału wspomnianej sieci w 1992 roku, byliśmy slow zanim stało się to modne!), Carlo Petrini sięgnął po manifest Portinariego, tym samym rozpoczynając powolną rewolucję. I w błędzie jest ten, kto sądzi, że Slow Food to prosta odpowiedź na fast food. Organizacja założona w 1989 roku zapoczątkowała procesy, których celem jest przywrócenie jedzeniu i kulturze związanej z żywieniem należytego miejsca w naszym codziennym życiu.
            Slow Food walczy o cibo buono, pulito, giusto, czyli jedzenie dobre, czyste i sprawiedliwe. Celem organizacji jest ochrona pożywienia oraz osób i czynników, które przyczyniają się do jego wytworzenia od początku (tj. ziarenka) do końca (tj. gotowego dania na talerzu). Członkowie stowarzyszenia walczą zarówno o żywność wyprodukowaną w zgodzie z naturą, jak i o godziwą zapłatę dla ludzi, którzy poświęcają czas temu zadaniu. Wszystkiemu towarzyszą zakrojone na szeroką skalę akcje edukacyjne mające na celu budowanie świadomości konsumenckiej.
           
źródło: www.luxormagazine.it

Cinta senese na sztandary
Już od samego początku jednym z głównych celów Slow Food była ochrona bioróżnorodności. W kilka lat od powstania organizacja alarmowała informowała o ryzyku zniknięcia rasy bydła burlina, popularnej zwłaszcza w regionie Wenecja Euganejska. Niedługo potem członkowie toskańskiej jednostki Slow Food ruszyli na ratunek świni rasy cinta senese. To właśnie dzięki stowarzyszeniu wybierając się dziś na wakacje do Toskanii na co drugim rogu widzimy produkty z mięsa właśnie cinta senese. Jeszcze dwie dekady temu jednak cała populacja tej rasy liczyła zaledwie kilkaset sztuk.
            Slow Food ochronę bioróżnorodności realizuje dziś za pomocą tzw. Arki Smaku (Arca del Gusto). Jest to lista ras, gatunków oraz produktów, które należy bezwzględnie chronić, aby nie uległy one całkowitemu zapomnieniu. Lista liczy dziś ponad 3500 pozycji, ale w kolejce czeka następne 1600.

źródło: www.archivio.atnews.it

Slow Food, slow wine, slow fish…
W ciągu trzech dekad istnienia organizacja rozwinęła się obejmując swoim zasięgiem niemal cały świat. Obok wspomnianej Arki Smaku, której celem jest ochrona gatunków, ras i produktów bliskich wyginięciu, Slow Food organizuje coroczne spotkanie Terra Madre w Turynie poświęcone żywieniu. Dzisiejszy Slow Food to również Slow Wine, Slow Fish czy Slow Europe. Organizacja inicjuje lub patronuje dziesiątkom wydarzeń poświęconym żywieniu, które propagują idee powiązane lub bazujące na manifeście Portinariego. Ponadto stowarzyszenie zajmuje się drukowaniem materiałów edukacyjnych w ramach Slow Food Editore, wspólnie z uczelniami z Emilii-Romanii oraz Piemontu patronuje kierunkowi studiów poświęconemu żywieniu, a także prowadzi serwisy internetowe poświęcone kulturze jedzenia. I pomyśleć, że to zaledwie 30 lat slow rewolucji…



sobota, 6 sierpnia 2016

Che cosa bolle in pentola… – lipiec 2016

Comiesięczny przegląd włoskich internetów


Już ponad miesiąc wakacji za nami. Niektórzy z nas zdążyli odwiedzić w tym roku słoneczną Italię, innych dopiero to czeka. Sugerowałem co ciekawsze kierunki w poprzedniej Pentoli, zasugeruję kilka pomysłów i dziś.
Do września wciąż sporo czasu, jest więc jeszcze okazja, aby przesunąć swój urlop na nieco później. W dniach 22-26 września w Turynie odbędzie się jedno z największych  wydarzeń enogastronomicznych na Starym Kontynencie (jeśli nie na świecie). Organizowane przez Slow Food Terra Madre Salone del Gusto weszło już na stałe do corocznego kalendarza imprez organizowanych w Turynie. Nic dziwnego, bowiem to właśnie w Piemoncie narodziła się idea Slow Food i to właśnie z tego regionu pochodzi założyciel ruchu. Podczas tegorocznej edycji Salone del Gusto nie zabraknie kultowych już Laboratoriów Smaku. Poza tym na odwiedzających czeka cała masa spotkań, konferencji, degustacji i prezentacji. W Turynie znów pojawią się setki wystawców produkujących żywność i wino z całego świata, a wszystko to pod hasłem Voler bene alla terra.

źródło: www.sapori.it

Skoro już mowa o wyśmienitych produktach spożywczych. Podczas tegorocznych wojaży przez drogi Italii zwróćcie szczególną uwagę na półki stacji benzynowych. Szukajcie szyldu „Chef Store”, bowiem to właśnie pod nim znajdziecie najlepsze lokalne produkty. Od tego roku rusza projekt rewolucjonizujący sprzedaż i reklamę włoskich smakołyków. Docelowo na każdej większej włoskiej stacji ma  znaleźć się strefa wydzielona dla produktów zrodzonych przez ziemię w danej okolicy. Pierwszy taki punkt powstał przy autostradzie A1 w Toskanii (a gdzieżby indziej!).


Bogaci Chińczycy inwestujący w winnice w Bordeaux to przeżytek. Nowy sposób na pomnażanie bogactwa korzystając z enologicznego dorobku lansuje założyciel grupy Calzedonia, Sandro Veronesi. Biznesmen od 2012 roku inwestuje w sieć sklepów Signorvino. Stanowią one połączenie winebarów i restauracji z niewielkim menu oraz o wiele większą kartą win. W sumie znajdziemy tam ponad 800 etykiet. Nie to jest jednak najważniejsze. Veronesi wspiera lokalnych producentów i to właśnie ich ma zamiar promować. Karta win składa się jedynie z butelek wyprodukowanych we Włoszech. Obok setek wybitnych etykiet stanęły półki pełne włoskich produktów spożywczych. Założyciel sieci Signorvino stawia na niewielkich producentów, którzy dostarczają mu w zamian produkty najwyżej jakości, tworzone w oparciu o lokalne tradycje kulinarne i wielowiekowe receptury. Kolejne kroki? Signorivno ma wyjść poza granice Włoch!
Nie wszystkie lokalne włoskie produkty prezentują jednak wysoką jakość. Wspominałem kiedyś, że w regionie Kampania mafia kontroluje prawie całą produkcję mozzarella di bufala. Ten biały ser z mleka bawolic jest jednym z najbardziej cenionych symboli Made in Italy na całym świecie. Niedawno znalazłem potwierdzenie na fakt, że Camorra kontroluje również znakomitą część innych gałęzi rynku spożywczego. Uważajcie zatem kupując w weekendy świeże pieczywo w Neapolu i okolicach, bo możecie tym samym wspierać nie lokalnych producentów, a lokalną organizację kryminalną…

źródło: www.i.huffpost.com

Kontynuując wątek mafijny: w ubiegłym miesiącu, w wieku 83 lat, zmarł Bernardo Provenzano. Schwytany w 2006 roku, po szeroko zakrojonej akcji zorganizowanej przez włoską policję, mafijny capo di tutti capi (w tym wypadku nie jest to absolutnie żadne nadużycie) został skazany dwadzieścia razy na dożywocie. Od kilku lat było wiadomo, że choruje on na nowotwór i jego pobyt w więzieniu nie potrwa zbyt długo. Włoski aparat państwowy nie zapomniał mu wszystkich wyrządzonych krzywd, wszystkich przestępstw, za które otrzymał tak wysoką karę i do ostatnich dni Provenzano przebywał w więzieniu pod uważnym okiem policjantów. Szkoda tylko, że wraz z bossem nie umarła sycylijska mafia… Film dokumentalny o policyjnej akcji, w wyniku której schwytano Provenzano, możecie zobaczyć tutaj.

źródło: www.ultimavoce.it

Tak tragicznego w skutkach wypadku kolejowego we Włoszech nie było już od lat. W połowie lipca w okolicach Bari (Apulia) zderzyły się czołowo dwa pociągi. Śmierć poniosły w sumie 23 osoby, a kolejne 50 odniosło obrażenia. Akcję ratowniczą utrudniało miejsce, w którym doszło do katastrofy. Większość poszkodowanych trzeba było przetransportować helikopterem do szpitala z powodu trudności z dojazdem do miejsca zderzenia. Prawdopodobną przyczyną był błąd ludzki, ale stuprocentową odpowiedź uzyskamy dopiero za kilka-kilkanaście miesięcy po żmudnym dochodzeniu.
Kończąc dzisiejsze wydanie Pentoli podsuwam kilka obiecanych na wstępie pomysłów na włoskie wakacje. Wino i sztuka do jedność. Wino i teatr również. Kto nie wierzy, niech uda się na Sycylię, gdzie w otoczeniu winnej latorośli znajdzie coś dla ducha i ciała: Teatro in vigne. Są na świecie miejsca, do których w dzisiejszych czasach zdecydowanie lepiej się nie zapuszczać. Jeśli chcecie znaleźć się w samym centrum konfliktu bez żadnego uszczerbku dla zdrowia, polecam wyprawę do Valpolicelli, gdzie aktualnie trwa wojna o Amarone. Targi, te małe i te duże, to nieodłączny element włoskiego krajobrazu. Przekonajcie się, które zdecydowanie warto odwiedzić podczas waszych wycieczek. Buona vacanza!