____________________________________________________________________________________________________________________________________________________
¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pignoletto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pignoletto. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 grudnia 2016

Winne Wtorki: (nie)pedant z Emilii-Romanii

Pignoletto Frizzante Chiarli 1860


            Niniejszy wpis w swoich założeniach opierać miał się na językowo-winiarskich porównaniach. Rozochocony początkowymi sukcesami w żmudnie postępujących pracach badawczych dotarłem jednak do ściany. Punktu krytycznego, który stanowczo nie pozwalał na dalsze brnięcie w raz obranym kierunku. Na nic zdałby się również krok w tył. Po prostu moje wyjściowe założenia były błędne, a spowodowało je małe niedopatrzenie już u samego początku.

1. Do dzieła!
Tuż obok hasła pignolo w słownikach włosko-polskich znajdziemy następujące tłumaczenia: pedant, pedantyczny, skrupulatny, drobiazgowy, małostkowy. Hasła pignoletto za to w słownikach nie znajdziemy. W ogóle mało gdzie poza Emilią-Romanią je znajdziemy. Rzadko kiedy piszą o nim winiarskie sławy, bo i za bardzo nie ma o czym. Sklasyfikowana, względnie poznana, biała, raczej przeciętna i niezbyt obiecująca odmiana, które swoje korzenie zapuściła w okolicach Bolonii. Skoro winiarski świat zesłał pignoletto na niebyt, to dlaczego mieliby interesować się nim lingwiści? To pytanie nie wymaga odpowiedzi. Mimo wszystko postanowiłem sprawdzić, czy pomiędzy pedantyzmem, a nazwą szczepu jest jakiś związek.

2. Eureka?
            Pignolo i pignoletto nawet osobie, dla której język włoski to pizza, pasta i basta, już na pierwszy rzut oka bezspornie wydają się być ze sobą spokrewnione. Coś te dwa słowa fonetycznie i graficznie łączy. Bingo! Wystarczy do pignolo dodać sufiks -etto i jesteśmy w domu. I rzeczywiście, w jednym z konsultowanych słowników trafiłem na formę pignoletto znajdującą się przy haśle pignolo, a znaczyła ona ni mniej, ni więcej niż pedancik. Naprawdę? Godziny spędzone nad słownikami, żeby dowiedzieć się, że nazwa szczepu po polsku brzmi wręcz śmiesznie, a co gorsza nie ma żadnego związku z jego charakterem? Bo przecież powiedzieć o pignoletto pedancik, to jak powiedzieć o Barolo księciunio. Strzał jak kulą w płot. Już Pliniusz Starszy w swoim dziele Naturalis Historia pisał o bolońskim szczepie w tych słowach: non dolce abbastanza per essere buono (niewystarczająco słodkie, aby było dobre). Nawet jeśli odrzucimy antyczne umiłowanie do win słodkich, trzeba przyznać, że dobrego PR Pliniusz tej odmianie nie zrobił.

3. Eureka!
            Nieco zrezygnowany przeglądałem kolejne dzieła antyczne i te mniej. Miałem już zaniechać lingwistycznych podjazdów do pignoletto, gdy przypominała mi się nazwa innego (skądinąd również włoskiego) szczepu: PIGNOLO. Tym razem jednak nie dałem się tak łatwo wpędzić w pułapkę błędnych założeń. Z góry odrzuciłem pokrewieństwo bohatera dzisiejszego wpisu z pignolo. Ten pierwszy, jak rzekło się wcześniej, uprawiany w Emilii-Romanii i chuderlawy w swej naturze. Ten drugi pochodzi z Friuli, daje wina zdecydowanie dobrze zbudowane, pełne owocu, ale i nierzadko nut balsamicznych. Nie o pokrewieństwo genetyczne mi jednak chodziło, a o lingwistyczne koligacje. W swoich poszukiwaniach dotarłem do celu: pignolo i pignoletto pochodzą od tego samego słowa, pigna (szyszka jodły). Nazewnictwo wspomnianych szczepów powstało przez wzgląd na podobieństwo grona (nawet jeśli niektórzy twierdzą, że nie o kiść, a o poszczególne jagody tu chodzi) do szyszki.

4. Trzeba to uczcić.
            Nawet jeśli moje początkowe założenia okazały się błędne, kilkugodzinna praca nie poszła na marne. Poznałem pochodzenie nazwy nie jednego, a dwóch szczepów. Obydwu lokalnych, obydwu włoskich. A wszystko to za sprawą dzisiejszej edycji Winnych Wtorków. Braci blogerskiej zaproponowałem poszukanie odmian endemicznych. Oni wywiązali się ze swojego zadania na czas, mój żołądek nie pozwolił mi na to wczoraj, ale dziś nadrabiam zaległości. Świętując mały sukces wieńczący dochodzenie oraz moje uzdrowienie otworzyłem, nie inaczej, butelkę Pignoletto Frizzante Chiarli 1860. Wino w kieliszku bledziutkie, trochę jakby rozwodnione. Duże bąble odrywały się od dna i szybowały ku górze, której nie wieńczyła gęsta piana (wszak mówimy o frizzante, winie drżącym, a nie spumante, pieniącym się). Kwiecisty, świeży i rześki nos. Gdzieś majaczy nieco białych owoców, ale aromaty nie są mocno skondensowane. W ustach lekko mineralne, choć nadal dominują kwiaty polne. Trochę jabłka i gruszki. Wytrawne do cna. Proste, ale idealnie rozbudziło apetyt. Może spokojnie konkurować z prostymi prosecco, a w tym rejestrze cenowym o nic więcej nie proszę.
            …i pozostał tylko niesmak, gdy odkładając kieliszek obok nadal otwartego słownika zauważyłem: 2. (pinolo) orzeszek m piniowy.


Nazwa: Pignoletto Frizzante
Producent: Chiarli 1860
Miejsce zakupu: Auchan
Cena: 30zł
Rodzaj wina: białe, wytrawne, musujące
Ocena:



Pozostali wtorkowicze dziś napisali:

niedziela, 28 czerwca 2015

WINOgronowy, czyli co?

Bezalkoholowa alternatywa dla wina


Gdy pierwszy raz usłyszałem o WINOgronowym miałem mieszane odczucia. Musujący sok winogronowy? Tylko tyle (albo aż tyle!)? Scusate, nic nikomu nie ujmując: moja babcia i mama robią od dawna pyszne syropy i soki winogronowe z przydomowych winorośli, więc żadna to dla mnie nowość. Cóż, nie musiałem długo czekać, aby zrozumieć jaka jest różnica pomiędzy smakiem WINOgronowego, a przetworami mojej babci i mamy. Co więcej, domowego soku winogronowego (chociaż są one wyjątkowe) nie podałbym do deski serów podczas niedzielnego obiadu, UV’è już jak najbardziej!
Czym jest zatem WINOgronowy? Według mnie to produkt, który zatrzymał się w połowie drogi między sokiem, a winem. Na czym opieram tę tezę? Zarówno WINOgronowy, jak i wino bazują na moszczu winogronowym. I nie jest to moszcz pozyskany z obojętnie jakich odmian, a konkretnych, wybranych szczepów. Powstaje w Emilii-Romanii z odmian Pignoletto i Trebbiano di Modena (a więc szczepów lokalnych, typowych dla tego obszaru). Dodatkowo jest to napój musujący, co w kontekście rejonu produkcji nie powinno dziwić.
WINOgronowy ma barwę przypominającą tzw. wina pomarańczowe. Pachnie miodem, suszonymi daktylami oblanymi cukrowym syropem i suszonymi figami. Słodki zapach znajduje kontynuację w smaku – stosunkowo dużo cukru i aromaty suszonych owoców, które przeplatają się z nieco świeższymi nutami. Do tego lekko drapiący w gardle posmak miodu gryczanego.
Z czym to pić? Importer, Moja Italia, podaje kilka przykładowych zastosowań, między innymi jako składnik drinków (np. z Campari czy Aperolem). Oczywiście napój ten wydaje się być idealnym rozwiązaniem dla wszystkich tych, którzy z różnych powodów wina spożywać nie mogą. Jeśli o mnie chodzi: piłem z makaronem z sosem serowym oraz w towarzystwie deski serów – w obydwu połączeniach WINOgronowy spisuje się świetnie. Idealnie też zagra z deserami (z wielkanocnym mazurkiem!). Nie wspominając już o tym, że jest to produkt bio, vege i co nie jeszcze… No to mamy bezalkoholowe zastępstwo dla Lambrusco!


WINOgronowy do Polski trafia dzięki importerowi z Łodzi - Moja Italia i kosztuje 29zł. Próbkę do degustacji otrzymałem od importera.