____________________________________________________________________________________________________________________________________________________
¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Glera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Glera. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 lipca 2016

Winne Wtorki: białe, naturalnie!

Villa Teresa Prosecco Frizzante DOC
           

Zasiew. Kiełkowanie. Wzrost. Kwitnienie. Pylenie. Dojrzewanie. Zasuszanie. Zbiór.

Zasiew. Oprysk doglebowy. Kiełkowanie. Oprysk po wzejściu. Wzrost. Oprysk na choroby grzybowe, chwasty i szkodniki. Kwitnienie. Pylenie. Oprysk na skracanie. Dojrzewanie. Oprysk na dojrzewanie. Oprysk na szybsze zasuszanie. Zbiór

            Błędne koło postępu toczy się coraz szybciej. Silne środki chemiczne jeszcze kilkadziesiąt lat temu wydawały się być idealnym rozwiązaniem na problemy nowoczesnego rolnictwa. Niskie koszty, łatwość aplikacji, szybkie działanie i niemal stuprocentowa skuteczność. Zachęcani do korzystania z „dobrodziejstw” rozwoju, producenci żywności przez długi czas nie brali pod uwagę negatywnych skutków zauważalnych dopiero po czasie. Nie żeby sytuacja uległa diametralnej zmianie po tym, jak stały się one dobrze znane szerszej publiczności. Wyższe plony, niższe koszty – te słowa nadal powtarzane są niczym mantra w wielu gospodarstwach.
            Na szczęście każda akcja wzbudza reakcję. W odpowiedzi na każde złe ziarno, pojawia się gdzieś na świecie to dobre. Takim dobrym ziarnem w 1986 roku okazał się Carlo Petrini. W opozycji do szerzącej się „kultury” fast food, piemoncki krytyk kulinarny założył organizację, której placówki znajdują się dziś na całym świecie. Slow Food to wyznacznik nowej-starej jakości enogastronomicznej, a co za tym idzie, również nowego-starego (w domyśle lepszego) stylu życia. Cała idea zamyka się w trzech słowach: buono, pulito, giusto (dobre, czyste, poprawne). Jedzenie nie powinno być tylko elementem podtrzymującym czynności życiowe. Jesteś tym co jesz – głosi stare porzekadło. I, w rzeczy samej, trudno się z nim nie zgodzić. Patrząc na dwie ścieżki, jakie pokonuje ziarno od zasiewu do zbioru przytoczone na wstępie, trudno też nie zgodzić się z innym porzekadłem: nie cel jest ważny, a droga jaka do niego prowadzi. Tak jedna, jak i druga mądrość ludowa w pełni wpisują się w ideę Slow Food. O samej organizacji przeczytacie szerzej na blogu na pewno niebawem (a to za sprawą okrągłej rocznicy jej powstania). Przejdźmy jednak do sedna…


            Ten nieco przydługawy wstęp powstał za sprawą Szymona, autora bloga Dolina Mozeli, który na dzisiejszą edycję Winno-Wtorkowych testów zaproponował, abyśmy poszukali białych win naturalnych (ekologicznych czy biologicznych, zwał jak zwał). Warto zauważyć, że jeszcze do niedawna mało kto o nich słyszał. Dziś, na fali ogólnego trendu powracania do produktów wytwarzanych przy poszanowaniu natury, wina tego typu zdobywają uznanie. Nie tak przecież dawno, bo rok temu, miałem okazję brać udział w spotkaniu z Isabelle Legeron, uważaną za jedną z największych propagatorek idei winiarstwa naturalnego. Moje eko-pozytywne nastawienie szybko zostało zweryfikowane przez rynkową rzeczywistość, kiedy to na własnej skórze przekonałem się jak trudno jest znaleźć wino odpowiednie do dzisiejszego testu.
Koniec końców wróciłem do punktu wyjścia, a w moim kieliszku wylądowało biologiczne prosecco z Piotra i Pawła. Barwa słomkowa, wręcz podręcznikowa. W nosie dominują białe brzoskwinie, kwiaty i jabłka. W ustach również wszystko bazuje na owocowo-kwiatowej linii. Drobne bąbelki niepostrzeżenie odciążają całość nadając winu lekkości i rześkości pomimo zauważalnej ilości cukru resztkowego. Chrupkie, charakteryzujące się czystymi aromatami, orzeźwiające, dość lekkie, ale zarazem mogące podołać nawet trudniejszym kompanom przy stole. Goryczkowy finisz z pewnością działa tu na korzyść przy parowaniu z jedzeniem. Duży plus dla tego wina za połączenie z tartą z truskawkami. I z pizzą. I z bruschettą. I z rybami słodkowodnymi. Ach no i z mulami… Pozycja godna uwagi. Również w kontekście dzisiejszych naturalnych rozważań.

P.s. A dzięki zamknięciu patentowemu bąbelkami będziecie mogli cieszyć się również na drugi dzień!

Nazwa: Prosecco Frizzante DOC
Producent: Villa Teresa
Miejsce zakupu: Piotr i Paweł
Cena: 43zł
Rodzaj wina: białe, półwytrawne
Ocena: 



Inni wtorkowicze napisali:

sobota, 6 lutego 2016

Prosecco wcale nie takie oczywiste

Sottoriva Col Fondo Malibràn


Prosecco to jedno z tych win, które w ostatnich latach podbijają serca konsumentów. Świadczą o tym nie tylko statystyki zebrane w tabelki i przedstawione na kolorowych wykresach. Fakt ten potwierdzają również sami klienci, którzy w krótkim czasie nauczyli się czym jest Prosecco, a z czym mylić go nie należy. I chociaż mit szampana, jako każdego białego wina musującego, w odniesieniu do Polski będzie pokutował jeszcze przez długie lata, to śmiem twierdzić, że nasze społeczeństwo ma za sobą już dużo sukcesów na drodze „dochodzenia do prawdy”.
Na potwierdzenie moich wniosków mógłbym przytoczyć wiele sytuacji, w których uczestniczyłem wcale nie tak dawno. Wystarczy, że napomknę, iż nie czuję się już tak osamotniony w towarzystwie, gdy nieśmiało upominam kogoś mówiąc, że Dorato koło szampana to nawet w snach nie leżało.
Mam nadzieję, że wraz ze wzrostem popularności musującego wina z Veneto, wzrośnie również świadomość konsumencka. Czekam na ten moment, gdy wchodząc do sklepu będziemy doskonale wiedzieć, czy dane wino jest warte naszych ciężko zarobionych pieniędzy… Z utęsknieniem wypatruję sytuacji, gdy poszukiwać zaczniemy regionalnych smaczków, dążyć będziemy do poznania tradycyjnych zapachów i aromatów.
I pomyśleć, że do powyższych rozważań skłonił mnie kieliszek nie czego innego, jak Prosecco właśnie. Mowa tu jednak o egzemplarzu nieoczywistym, bełtem zwany przez niektórych, przez innych w milczeniu kontemplowanym. Zielonkawa, nieco mętna barwa, która ni jak ma się do wzorca z Sèvre – słomkowego, z gęstą pianą i drobnymi bąbelkami.
Sottoriva Malibràn to wino niezwykłe, bo wytwarzane według tradycyjnych receptur. Młode wino wraz z odrobiną drożdży trafia do butelek, gdzie zachodzi druga fermentacja odpowiedzialna za wytworzenie się w trunku musowania. Podstawowa różnica względem standardowego Prosecco polega na tym, gdzie zachodzi ten proces – w butelkach, a nie wielkich stalowych tankach.
Niefiltrowane Sottoriva rozbudza zmysły nutami zielonego jabłka, odrobiny cytrusów i delikatnym aromatem skórki chlebowej. Bukiet nieco rustykalny (wiejski?), dość grubo ciosany, a mimo to mający w sobie to „coś”. Na podniebieniu ochoczo podryguje duży bąbel, który zatopiony jest w kremową strukturę wina. Znów powracają nuty drożdżowej chałki i niedojrzałych, kwaskowatych owoców. Do tego jabłkowa pestka w tle i mamy pełny obraz tego, czym jest rzeczone Prosecco. A gdzie tak charakterystyczne przecież dla tego typu wina białe brzoskwinie? Zapomnijmy o nich, na nic się zdadzą w tej kompozycji, która przecież i tak zniewala smakiem i zapachem. Można pić solo przed posiłkiem, na zaostrzenie apetytu. Można też do przekąsek (kawałki focacci zapieczone z czosnkiem i oliwą podane z marynowanymi sardelami!) lub dań rybnych. Polecam. Oby więcej takich nieoczywistych oczywistości trafiało do mojego kieliszka!


Nazwa: Sottoriva
Producent: Malibràn
Miejsce zakupu: Vini e Affini
Cena: 54zł (w promocji przy zakupie kartonu 27zł)
Rodzaj wina: białe, wytrawne, musujące
Ocena: