____________________________________________________________________________________________________________________________________________________
¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯

wtorek, 18 sierpnia 2015

Winne Wtorki: Wino z wakacji

Piękna ta nasza Polska!


Wino, które przywiozłem z wakacji. Takie hasło na dzisiejszy Winny Wtorek zaproponował Gustaw, autor bloga Przy Winie. Wszyscy radośnie przyklasnęli, przyklasnąłem i ja. Bo czy może być lepszy pomysł, niż ten aby zaprezentować butelkę, którą kilka dni (lub co najwyżej tygodni) wcześniej przywiozło się z dalekiego wyjazdu skrzętnie zawiniętą w ubrania? Odpowiedź nasuwa się sama.
Wakacje, a wraz z nimi wszelkiego rodzaju wyjazdy dalsze i bliższe, to czas kiedy człowiek poznaje świat w praktyce. Z dala od szkolnych (uniwersyteckich/biurowych) ławek i stolików. Z dala od ksiąg i książeczek. Czysta praktyka. Dla winnego maniaka to również świetna okazja, żeby poznać nowe smaki i wyciągnąć trochę nauki na przyszłość. Z takich wyjazdów można też przywieźć pozycje niedostępne lub rzadko dostępne w naszym kraju (egzotyczne smaki z Kanarów lub mniej egzotyczne, ale wciąż trudne do znalezienia u nas wina ze Słowenii lub Czech). A nawet jak jedziemy do Toskanii, to przecież nie sposób nie skorzystać z okazji, aby uzupełnić winną piwniczkę świetnymi winami za stosunkowo małe pieniądze!
Jak tylko dowiedziałem się, że szykujemy na dziś wakacyjne skarby zacząłem szukać w piwnicy czegoś odpowiedniego. Większość lipca spędziłem w centralnych Włoszech, a więc wybór Toskańskich klasyków bogaty (Nobile, Brunello, wina z Maremmy…). Nie, to nie jest czas i pogoda na otwieranie przyciężkich beczkowanych czerwieni. To może Lambrusco? Też nie, może i lżejsze, ale to wciąż odpowiedź niewystarczająca na warunki klimatyczne, jakie panują za oknem. Idźmy dalej, Dolina Loary i pyszne Muscadety? Już było. Jest! Kraków!


Właśnie tak, mój wybór padł na butelkę, której etykietę zdobi polska mowa! Cuvée 2014 z Winnicy Srebrna Góra. Białe, na poziomie i rodzime, tego właśnie mi było trzeba w tak słoneczny i gorący dzień jak dziś. A poza tym, nie ma nic piękniejszego, jak poznawać i dać się zaskoczyć przez swoją ojczyznę, nie prawda? Kilka dni, które na początku sierpnia spędziłem w Krakowie pozwoliło mi odwiedzić (no dobrze, „odwiedzić” to może za dużo powiedziane, bo spóźniłem się na ostatnie otwarcie bramy) klasztor Kamedułów i zobaczyć winnice należące do Srebrnej Góry, które znajdują się tuż u jego stóp. Niech zdjęcia mówią same za siebie, ja natomiast przejdę do oceny wina.




W przeciwieństwie do poprzednich roczników, tym razem Cuvée zostało wzbogacone Gewurztraminerem (20%). Dzięki temu wino jest bardziej aromatyczne, miększe, ale też utraciło częściowo wapienne tło. Niektórzy to docenią, inni powiedzą, że szkoda. Dla mnie wino i tak jest świetne. Poza wspomnianym szczepem do butelki trafiły również Johanniter (35%), Hibernal (35%) oraz Solaris (10%). Mieszanka tych czterech odmian dała wino o jasnej, słomkowej barwie.
Nawet zbyt mocno schłodzone, wino powala aromatami. Po zanurzeniu nosa w kieliszku nozdrza wypełniają się nutami świeżego grejpfruta, liczi i kwiatów. Gdzieś w tle majaczy również puszkowany ananas. Na języku wino o smukłym i idealnie zrównoważonym ciele, które spokojnie można by ustawić w jednej linii z perfekcyjnymi renesansowymi rzeźbami. O pięknie decyduje nie nagromadzenie form, a idealna harmonia. Wino jest obfite, zrobione „na bogato”, ale w granicach dobrego smaku. Zdecydowanie polecam, również w kontekście ceny.


Nazwa: Cuvée
Producent: Winnica Srebrna Góra
Miejsce zakupu: wina.pl
Cena: 44zł
Rodzaj wina: białe, wytrawne
Ocena:



Inni wtorkowicze napisali:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz