____________________________________________________________________________________________________________________________________________________
¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Riesling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Riesling. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 maja 2018

Winne Wtorki: czas na rieslinga!


Wrestling XV Winnica Modła


         Początek maja. Przyroda obudziła się już do życia, drzewa i krzewy kuszą soczystą zielenią. Słońce śmiało przygrzewa i pomaga przetrwać ciężkie dni w szarych ścianach klimatyzowanych biur. W soboty i niedziele nie galerie handlowe, a jeziora i parki przeżywają prawdziwe oblężenie.
         Początek maja. Sezon szparagowy w pełni. W Wielkopolsce, ale też w innych częściach Polski i Europy, trwa szał na białe i zielone łodyżki podawane na dziesiątki sposobów (ot chociażby tak, czy tak). Nastał czas, kiedy wystarczy mi na obiad kilogram szparagów al dente. Nie potrzeba pieczystego, ani ziemniaków zatopionych w gęstym sosie. Sowita porcja  szparagów zebranych wczesnym rankiem, a do tego trochę masełka lub zrumienionej bułki tartej, ewentualnie sos holenderski. Gastronomiczny orgazm. CZYTAJ WIĘCEJ...



sobota, 9 grudnia 2017

Winne Wtorki: Mikołajki 2017

Rappenhof Riesling Kabinett 2015


        W ciągu roku jest tylko jedna edycja Winnych Wtorków, która wzbudza tak duże zainteresowanie blogerskiej braci. Na początku grudnia wysyłamy sobie wzajemnie paczki z butelkami, którymi obdarowujemy się w ramach akcji mikołajkowej. W tym roku opisuję już po raz czwarty to, co przysłał mi inny winopisarz.
        Grudzień to czas żniw w handlu. Nie ważne czy sprzedajesz odzież, zabawki czy produkty spożywcze. W tym miesiącu masz duże szanse na utarg, którego nie uświadczysz przez następne miesiące.  Temu prawu podlega również rynek winiarski. Zbliżająca się uroczysta kolacja wigilijna, choć w wielu domach wciąż bezalkoholowa, wręcz prosi się o butelkę dobrego wina na stole. Jakaż szkoda, że Polacy wciąż zamykają się w utartych schematach i ograniczają swoje wybory bojąc się wyjść chociaż o krok ze strefy komfortu. Tokaj pod makowca, Porto pod pierniki, Riesling pod karpia albo odpowiednio dojrzałe Nebbiolo pod krokiety z grzybami. Do wyboru do koloru. Oczywistym jest, że dania pojawiające się na wigilijnym stole różnią się od domostwa do domostwa. Trudno zatem o złotą radę (czy nawet ich kilka) i listę win, które sprawdzą się w każdych warunkach. Niemniej pewne składniki przewijają się w zdecydowanie większości wigilijnych potraw i to właśnie do nich warto szukać odpowiednich towarzyszy w butelce. CZYTAJ WIĘCEJ...


piątek, 19 maja 2017

Enoturystyka na dwóch kółkach: Winnica Modła

Dziennik z wyprawy po Sandomierskim Szlaku Winiarskim


          Od Płochockich wyjechaliśmy, gdy słońce już kierowało się ku horyzontowi. Ostatnie promienie ogrzewały nam twarze, ale jak tylko złocisty krąg zniknął za sadami majaczącymi przed nami, zrobiło się jeszcze chłodniej niż w ciągu dnia. Byliśmy już blisko miejsca, gdzie planowaliśmy rozbić namioty. To, co na mapie wydawało się być dość sporym lasem, w rzeczywistości okazało się niewielkim zagajnikiem. Drzewa były wciąż nagie, na gałęziach nie było nawet zapowiedzi młodych liści w postaci pączków.

          Aby nie było nas widać z niewielkiej asfaltowej drogi, musieliśmy prowadzić rowery w głąb zagajnika podmokłą dróżką przez dobre kilkanaście minut. Robiło się coraz ciemniej i chcąc rozłożyć namioty bez potrzeby korzystania ze światła latarek, musieliśmy zadowolić się tym, co znaleźliśmy dotychczas. Przygotowaliśmy teren pod obozowisko wyrzucając spróchniałe konary i wyrywając niewielkie krzewy. Rozłożenie namiotów zajęło nam dosłownie kilka chwil, Ł. w międzyczasie przykrył rowery zabezpieczając je przed wilgocią. Na noc zapowiadano temperaturę poniżej zera, więc czym prędzej zaszyliśmy się w śpiworach nie zdejmując przy tym grubych spodni i puchowych kurtek. Szybka kolacja przygotowana nad palnikiem gazowym i kilka łyków aromatycznego półsłodkiego frizzante (połączenie niezbyt udane biorąc pod uwagę obecność kaszy, sera i kiełbasy w menażkach, ale z kolei patrząc na okoliczności, najlepsze z możliwych) ukoiły nas do snu. CZYTAJ DALEJ...

sobota, 7 stycznia 2017

Słodki bratanek zza miedzy

Degustacja słodkich win z Węgier


            Węgry. Trochę wstyd mi przyznać, ale kraj ten wciąż pozostaje dla mnie poniekąd terra incognita. Tak po względem kultury i historii, jak i pod względem enologicznym. Pomimo wielu planów i prób zorganizowana wyprawy do kraju „naszych bratanków”, nigdy nie udało mi się doprowadzić do ich realizacji. Prawdopodobnie sporo wody w Wiśle jeszcze będzie musiało upłynąć, zanim trafię na Węgry. Czas ten jednak nie jest wypełniony bezczynnym oczekiwaniem. Gdy nadarza mi się okazja spróbowania trunku z Węgier, nie odmawiam (nie żebym degustowania win z innych krajów odmawiał…). Jako żem laik w kwestii Madziarów, wiedzę o ich enogastronomicznej kulturze czerpię od bardziej zorientowanych w temacie. Czuję się w obowiązku wspomnieć tutaj blogi Blisko Tokaju oraz Niewinne Podróże (redagowany przez Michała, który na stałe mieszka w Budapeszcie), a także artykuły Macieja Nowickiego na Winicjatywie, który ostatnio dzięki nim stał się człowiekiem niosącym węgierski kaganek oświaty winiarskiej Polsce.


            Wracam dziś raz jeszcze do Targów Enoexpo, które odbyły się w połowie listopada 2016 w Krakowie. Dzięki zaproszeniu organizatorów, mogłem tam uczestniczyć w degustacji Sweet Wines from Hungary zorganizowanej przez Krajową Radę Winiarską na Węgrzech przy współpracy z Konsulatem Generalnym Węgier w Krakowie. Jak sama nazwa wskazuje, degustacja nie skupiała się na najbardziej znanym i zapewne najznamienitszym regionie, w którym powstałą słodkie wina, Tokaju, a brała pod uwagę również mniej oczywiste rejony kraju Madziarów. Zaczęliśmy od Pogányvári Cserszegi Fűszeres 2015. Szczep ten traktuję jako jedno z moich osobistych odkryć roku minionego. Spróbowałem kilku win na jego bazie, zarówno wytrawnych, jak i tych z mniejszą lub większą zawartością cukru resztkowego. W głowie pozostawał mi zawsze ten sam obraz: smaczne, aromatyczne trunki, które nie nadwyrężały portfela. Nie miałem jednak styczności z Cserszegi Fűszeres w wersji aż tak słodkiej jak ta od Pogányvári, mało tego: w wersji potraktowanej botrytisem. Wino miało złocistą barwę, z początku dało się wyczuć zapach kandyzowanej skórki pomarańczy i cytryn. Nieco kiszonki po chwili znikało, ustępowało nutom kwiatów i intensywnemu aromatowi miodu. W ustach miękkie, aromatyczne, niezbyt ciężkie z niewyraźną kwasowością.


            Kunvin Kunság Aureus Rajnai Rizling Édes 2006, czyli słodki riesling z Węgier. Można? Jasna, cytrynowa barwa. W nosie zdecydowanie mniej rozbuchane niż poprzednik. Nuty białych kwiatów, suszonych jabłek, nieco mniej cukru niż we wcześniejszym winie. Więcej kwasu i ładny balans, który sprawia, że słodycz jest nienachalna. Wino to jednak mnie nie zachwyciło. Ot tak, do sączenia, ale do niemieckich rieslingów wciąż daleko. Zachwycił za to Furmint Hangavari 2013. Już barwa wina dużo mówiła o nim samym, płynne złoto. Dużo suszonych owoców w nosie, odrobina skórki pomarańczowej i miodowe tło. W ustach elegancka słodycz i delikatny kwas na języku. Suszone jabłka wymieszane w idealnych proporcjach z miodem lipowym. Może i stosunkowo skromne, nie rozbuchane, nie obdarowuje na lewo i prawo swoimi aromatami, ale i tak daje dużo radości.


            Zupełnym przeciwieństwem był Tokaji Aszú Grand Tokaj 2013. Barwa jaśniutka, wino rześkie, eleganckie i dość powściągliwe. Zdecydowanie więcej tu świeżych owoców (morela, brzoskwinia, jabłka na miodzie), niż tych suszonych. Drapiący w gardło finisz i wyczuwalny brak kontrapunktu dla słodyczy w postaci kwasowości nie wpłynął na bardzo pozytywny odbiór tego wina. Béres Tokaji Aszú 5 Puttonyos 2008 to powrót do klasycznego stylu. Miałem okazję próbować jedną z podstawowych etykiet tego producenta, nie wywarła ona na mnie dobrego wrażenia. Tym razem jednak było inaczej. Ananas z puszki, suszone owoce i nuty herbaciane w nosie. Piękna, żywa kwasowość i świeżość na języku. Zdecydowanie niemęczące, z mineralnym finiszem i świetnymi cytrusami. Piękny balans i aromatyczność, jedno z win, które zostanie w mojej pamięci na długo.


            Morał tej degustacji napisał się sam, gdy w kieliszkach znalazł się Tokaji Aszú 6 Puttonyos 2013 Babits. Zdecydowanie dominowały tu suszone owoce, było też trochę wosku. Wino bardzo wyraziste i aromatyczne. Wysoki cukier i mniej kwasu niż u poprzedników sprawiają, że nie da się go wypić dużo, ale już jeden kieliszek wystarczy, aby zapadło w pamięć na długo. Nieco cierpkie na finiszu, sciągające usta i drapiące w gardło niczym łyżeczka miodu wrzosowego. Koncentracja, koncentracja, koncentracja…



Degustowałem podczas Targów Enoexpo 2016.

środa, 2 listopada 2016

Il panorama enologico polacco nel 2016

Le migliori scoperte enologiche polacche degli ultimi mesi


Ci voleva un bel po’ di tempo perché questo articolo si materializzasse. Negli ultimi mesi il panorama enologico polacco è cambiato notevolmente. Più viticoltori, più appassionati dei vini polacchi, più opportunità e… sempre la stessa ostilità da parte di chi governa. Purtroppo gli sforzi dei produttori e le parole, o meglio i portafogli, dei consumatori non sono in grado di convincere i legislatori a migliorare le leggi che regolano la produzione, la vendita e il consumo del vino. Ma per ora basta con le lamentele, in questo articolo sto per presentarvi le mie ultime scoperte enologiche in Polonia.


Cibo polacco e vino polacco, una coppia da ricordarsi!

            Ho sentito più volte da parte degli amici italiani che la cucina polacca è squisita però un po’ pesante per i loro gusti. Ma siamo sicuri? Per chi crede come i miei conoscenti del Bel Paese, propongo di fare un salto a SPOT. di Poznań per assaggiare alcune prelibatezze della cucina polacca affatto pesanti. A giugno il ristorante ha organizzato per la terza volta l’incontro con sidri e vini polacchi. Questa volta è cambiata, però, la forma della degustazione. Accanto ai ventisei migliori bottiglie polacche sono stati presentati cinque piatti che rappresentavano il bello della cucina nostrana. Lo chef, Artur Szwacki, in concomitanza con i due sommelier (Tomasz Kramer e Szymon Maksymowicz) hanno creato la magia attorno alla tavola.

fonte: SPOT.

Uno. Pancetta|Canaderlo|Scalogno. Un pezzo di pancetta arrosta a lungo a bassa temperatura. Bastava un solo gesto con la forchetta perché la carne si sciogliesse. La superficie croccante e il sapore dolce-salato andavano perfettamente d’accordo con lo scalogno soffritto. A questo piatto ci voleva un bicchiere ben scelto. E lo era Czarny Ignac (Ignazio Nero), ovvero uno dei migliori sidri polacchi dell’ultimo anno. Pieno di aromi di miele e mele. La sua acidità “tagliava” la struttura della pancetta e il suo sapore dolciastro perfettamente armonizzava con il gusto di questa.

fonte: SPOT.

Due. Asparagi|Miso|Cioccolato bianco|Pomodori. Siamo nella regione della Grande Polonia, non potevamo farci a meno degli asparagi! Le tradizioni culinarie tedesche hanno per secoli influenzato il panorama gastronomico delle zone ovest della Polonia, non c’è dunque niente di strano, gli abitanti di Poznań amano gli asparagi. Lo chef tuttavia ha riscoperto il loro gusto mettendoli in salamoia e poi rompendo il gusto un po’ acido con il dolce del cioccolato. Il vino giusto per questo piatto? Certo! Il riesling polacco ha spesso delle note tipiche per quelli tedeschi, pieno di agrumi e con acidità elevata.  Il pinot bianco prodotto da Miłosz anche ce l’ha fatta!

fonte: SPOT.

Tre. Salmone|Acetosa|Pastinaca|Mela. Probabilmente per la maggior parte di Voi i due ingredienti all’interno sono completamente sconosciuti. La cucina presentata dallo chef a SPOT. mette le radici nei secoli remoti. Anche se il salmone è presente sulle nostre tavole relativamente da poco, quel giorno l’abbiamo visto circondato dagli ingredienti estremamente polacchi. L’effetto? Basta una parola: miracolo sul piatto. Accompagnato da un bicchiere del Passage 2015 di Equus (chardonnay, solaris, johanniter) il salmone ha fatto vedere il suo lato più bello.

fonte: SPOT.

Quattro. Foie gras|Uva spina|Sambuco nero|Timo. Si suol dire che una coppia perfetta sia il gewürztraminer d’Alsazia con il foie gras. Si suol anche dire che i polacchi non sono delle oche e il suo idioma possiedono. Perché allora non sfidare il classico foie gras con il gewürztraminer polacco? Ideale in quell’occasione sembrava quello di Hiki. Delicato ma allo stesso tempo molto aromatico, di cui le note dolci accompagnavano il piatto con ogni boccone.

fonte: SPOT.

Cinque. Arrosto|Pane di mais|Senape|Lampone|Levistico. Il meglio arriva alla fine. Un pezzo di carne di manzo color rosa, perfettamente cotto ma non stracotto. Sul piatto una composizione di sapori dolci, salati e acidi. Ci si troverà un vino polacco capace di stare al passo con tale ricchezza? Direi di sì. Tra quelli che mi è piaciuto di più nomino solo uno: Red 2014 di Winnica Sama Valley…


…Winnica Sama Valley, ossia abito a pochi passi da un vigneto!

            Quella strada poco frequentata… la conosco a memoria. L’ho percorsa decine di volte in vita mia. Sale rapidamente per poi girare a sinistra d’improvviso. Le nebbie in quel posto sono sempre più dense. Non importa la stagione dell’anno. Il ruscello chiamato Sama crea un microclima insolito. L’umidità qui è notevolmente più alta rispetto agli altri posti nella zona. Le piccole colline all’intorno bloccano i venti e creano una specie di bacino in cui la temperatura è minimamente più alta. Il terreno fertile che finora serviva alla coltivazione del grano, mais e delle verdure. Mai più! È da qui che parte la rivoluzione enologica della Grande Polonia.


            La prima azienda vitivinicola nella regione, Winnica Sama Valley, ha commercializzato la sua prima annata a dicembre 2015. Il proprietario, Tomasz Kudla, aspettava a lungo quel momento. I risultati hanno però superato le aspettative. I suoi vini hanno conquistato i palati dei buongustai della Grande Polonia e oltre. Presto i migliori ristoranti a Poznań hanno contattato Sama Valley per partecipare a questo incredibile successo enologico.
            I bianchi di Sama Valley si caratterizzano per il corpo robusto. La struttura sembra oleosa, si dilegua lentamente nella bocca lasciando gli aromi della frutta tropicale. Il finale ben accentuato, un po’ piccante oppure amarognolo a seconda dell’annata. I rossi, li potete trovare sia nella versione maturata nei botti di rovere che quella intatta da legno. Quei primi sono pieni di frutta rossa fresca e matura, dominano amarene e frutti di bosco. Anche qui parliamo piuttosto dei vini ben concentrati e di corpo ben strutturato. Nella loro versione maturata si sentono inoltre gli aromi di tostatura, espresso forte forte e cioccolato fondente.
            Ma di nuovo sono costretto a dirlo: il meglio arriva alla fine. Gaga è un vino che ha rubato il mio cuore completamente. Leggero, pieno di lamponi, fragole e mirtilli. Vivace, con un’acidità ben disegnata ma che non domina la composizione. Servito a circa 12˚C sembra una soluzione migliore per quella stagione in cui i giorni non sono ancora freddissimi ma le temperature non sono più estive. Viva la Grande Polonia! Viva Sama Valley!



Vino polacco entra nelle case comuni.

            In giro di pochi anni il panorama enologico polacco ha fatto un grande salto. Si produce di più, ma soprattutto si produce di buona qualità che costantemente migliora. A tutto ciò mancava proprio solo un elemento: la promozione adeguata. Adesso tutto comincia a cambiare (anche se lentamente).
            Qualche settimana fa il vino nostrano ha esordito per la prima volta a livello nazionale. Per la prima volta il vino polacco si vendeva in tutta la Polonia a prezzo abbordabile. La collaborazione del gigante tedesco Lidl con un’azienda vitivinicola di Cracovia ha portato le bottiglie polacche sul tavolo del polacco medio. Finora i prodotti enologici della nostra terra costavano troppo per i portafogli della maggior parte della società e, innanzitutto, erano difficili da trovare per chi era in possesso della conoscenza segreta. Con questo passo Winnica Srebrna Góra ha posto la pietra miliare della commercializzazione del vino polacco.

            Infatti, i nostri vini sono ormai ben visibili nei ristoranti e nelle enoteche. E ci sono anche i luoghi in cui il vino polacco non costituisce un altro mezzo per guadagnare i soldi, bensì viene trattato in maniera diversa. Basta nominare già menzionato sopra SPOT. a Poznań. Quest’anno il ristorante insieme all’azienda vitivinicola Winnice Wzgórz Trzebnickich ha rilasciato una serie delle bottiglie del Riesling 2015 numerate. Dentro troverete il vino di ottima qualità che potrebbe competere con quelli tedeschi. Fresco, leggero con acidità elevata. Pieno di sentori di frutta fresca (mele, albicocche, agrumi) con sfondo floreale. Perfetto per gli ultimi giorni con il sole alto…




środa, 12 października 2016

O polskich winach razy dwa

Polka 2015 Winnica Srebrna Góra || Riesling 2015 Winnice Wzgórz Trzebnickich


To był marketingowy strzał w dziesiątkę. Polskie wino w szerokiej sprzedaży i, co najważniejsze, w przystępnej cenie. Kilka tygodni temu na półkach sieci Lidl wylądowały trzy (a tak naprawdę cztery) polskie wina z krakowskiej Winnicy Srebrna Góra. Chwytliwa nazwa, etykieta w folklorystycznym stylu, cena poniżej magicznej bariery trzydziestu złotych i smaczne, codzienne wino kryjące się za tym wszystkim. Próbowałem jedynie czerwonej Polki z 2015 roku. Praktycznie brak tanin, dość niska kwasowość i owocowy, świeży bukiet. Wino lekkie, łatwe i przyjemne. Żadne fajerwerki, a mimo to butelki z półek zniknęły błyskawicznie (kto nie wierzy niech samemu sprawdzi w pobliskim Lidlu. W czterech odwiedzonych przeze mnie sklepach żadnej z Polek nie uświadczyłem).
Znawcy prawdopodobnie dopatrzą się niedociągnięć. W mojej butelce było wyczuwalne delikatne musowanie, wino smakowało, jakby wciąż potrzebowało co najmniej kilku miesięcy na ułożenie się, a na dodatek brakowało mu w pewnym momencie trochę ciała. Niczemu to nie wadzi, aby podejść doń z pozytywnym nastawieniem. Bo nie o samą Polkę tu chodzi, a o pozycję polskiego wina na rynku. Dotychczas było ono znane podniebieniom jedynie garstce zainteresowanych. Dodatkowo ceny nie zachęcały do kupowania rodzimych butelek w ciemno. Tym razem jednak aż cztery polskie wina w konkurencyjnych cenach trafiły do szerokiego grona klientów. Powiedzmy to wprost, butelki z polskim winem wewnątrz lądowały w koszykach zakupowych przy okazji codziennych sprawunków. Na półkach tuż obok węgierskich czy francuskich klasyków stanęły dumne Polki, konkurujące z nimi nie tylko jakością, ale i ceną.
Obok niewątpliwego sukcesu sprzedażowego, Lidl we współpracy z Winnicą Srebrna Góra osiągnęli jeszcze jeden, ten marketingowy. Może to tylko moje pobożne życzenie, ale twierdzę, że tego typu akcje budują pozycję polskich win na rynku lepiej aniżeli jakakolwiek inna forma reklamy (na razie jedynie rodzimym, ale sytuacja w polskim winiarstwie jest dynamiczna i kto wie, może za kilka lat będziemy mówić o rynkach europejskich). Warto wspomnieć o jeszcze innym ważnym aspekcie: istnieje realna szansa, że konsumenci, którzy dziś sięgnęli po Polkę, jutro chętniej chwycą za droższe, ale jakościowo lepsze wina naszej produkcji.
Naturalną kontynuacją promocji win polskich, jaką zapoczątkowała niemiecka sieć, wydaje się być inicjatywa poznańskiego SPOT. Kilka dni po tym jak spróbowałem Polki, miałem okazję poznać Rieslinga 2015 z Winnic Wzgórz Trzebnickich. SPOT. we współpracy ze wspomnianym dolnośląskim producentem przygotował nie lada gratkę. Od początku września w stolicy Wielkopolski można nabyć butelki z limitowanej (numerowanej) serii wyprodukowanej na specjalne zamówienie poznańskiego lokalu. Jak przyznają autorzy inicjatywy „chodziło nie tylko o wino, z którym mogliby się identyfikować, ale też o szeroko rozumianą promocję win polskich”. Wspomnieć wystarczy, że w Polsce zachodniej mało kto robi tyle dobrego na rzecz rodzimych win, co SPOT. Coroczna otwarta degustacja win i cydrów polskich ściąga rzesze zainteresowanych. Mało tego,  w tym roku impreza zmieniła nieco formę i w budynku starej elektrowni na poznańskiej Wildzie zaprezentowano polskie wina i cydry w towarzystwie dań, za których przygotowanie odpowiadali kucharze pod wodzą Artura Szwackiego.
Wracając do Rieslinga z Trzebnicy. Znamienny jest fakt, że SPOT. na „swoje” wino wybrał vitis viniferę. Dziś wciąż w większości polskich winnic dominują hybrydy (co dobitnie pokazują oparte na mieszańcach Polki z Lidla). Obok promocji polskiego winiarstwa zatem, chodzi również o promocję szlachetnych szczepów winnych, których uprawa w Polsce ma obiecującą przyszłość. Efekty mogą przerosnąć oczekiwania. Pokazuje to chociażby flagowy riesling sygnowany logo SPOT. Złocista barwa, w nosie dominuje świeża papierówka. Po chwili dochodzą doń brzoskwinie i morele. Jest i cytrusowe wykończenie oraz nuty kwiatowe w tle. W ustach czyste, rześkie, z dobrym balansem kwasowość-cukier resztkowy. Kropkę nad „i” stanowi długi finisz zdominowany przez smak rozgryzionej pestki jabłka. Światowy szczep w polskiej odsłonie? Jestem na tak! Lekkość i łatwość picia determinuje to wino do spożywania solo, chociażby jako aperitif. Wyczuwalna kwasowość i finisz z delikatnie zaznaczoną goryczką popychają z kolei tego rieslinga do walki na polu kulinarnym. Nie wierzycie? Spróbujcie sami, w SPOT. dostaniecie to wino na kieliszki, ale gwarantuję Wam, że szybko zdecydujecie się na zakup butelki albo i całego kartonu.
Emocji związanych z polskimi winami w najbliższych latach na pewno nie zabraknie. Przedstawiciele SPOT. deklarują, że inne rodzime winnice zostaną zaproszone do współpracy w ramach kolejnych odsłon projektu. Pozostaje nam czekać umilając sobie ten czas kieliszkiem dobrej polskiej vinifery w rozsądnej cenie.


Nazwa: Polka 2015
Producent: Winnica Srebrna Góra
Miejsce zakupu: Lidl
Cena: 29,99zł
Rodzaj wina: czerwone, wytrawne
Ocena: 



Nazwa: Riesling 2015, but. nr 029
Producent: Winnice Wzgórz Trzebnickich
Miejsce zakupu: SPOT.
Cena: 76zł
Rodzaj wina: białe, wytrawne
Ocena: 



Polka 2015 Winnica Srebrna Góra zakupiłem w sklepie sieci Lidl.
Riesling 2015 Winnice Wzgórz Trzebnickich otrzymałem od SPOT.

wtorek, 14 czerwca 2016

Bo tu chodzi o emocje

Polskie wina i cydry w SPOT. – vol. 3


Z winem jest trochę jak z poezją. Ma wzbudzać emocje. Rzucać na kolana swoją bezpośredniością. Swoim jestestwem nachalnie nagabywać i zmuszać do refleksji. Innymi słowy: nie pozostawiać czytelnika przy kieliszku obojętnym. A ten z kolei powinien dobremu wierszowi lub znakomitej butelce odwdzięczyć się szacunkiem i chwilą zadumy. Zadumy niekoniecznie w fotelu i skupieniu. Może to być zaduma w gronie znajomych podczas sobotniego popołudnia. Ma być to jednak zaduma celująca w rozbrojenie wina na czynniki pierwsze, które z kolei uzmysłowi nam… że nie ma tam nic, a jednak coś jest.
Człowiek szuka kontaktu ze sztuką od zarania dziejów. Nie ma znaczenia czy mówimy o sztuce dobrze zdefiniowanej, określonej, opisanej czy też o tej mniej bezpośredniej, ukrytej pod płaszczykiem codzienności. Bez wytchnienia szukamy tej iskry, która roznieci w nas pożar, tego dreszczyku emocji, tych ciarek na plecach czy wypieków na policzkach. Pragniemy emocji, bo bez nich nasze życie byłoby bezwartościowe. Nie, nie smutne. Wszak smutek to też emocja. Taka sama jak radość, strach, zdziwienie czy… obrzydzenie. Powiedzieć o wierszach Baudelaire’a, że wzbudzają emocje, to tak jak nic nie powiedzieć. Słońce prażące ścierwo czy brzuch pełen zgnilizny piękna zdecydowanie nie symbolizują. A mimo to autorowi nie sposób odmówić rzadko spotykanej wrażliwości i tym samym umiejętności wzbudzania emocji. Umiejętności wywoływania wspomnianych ciarek na plecach, sprawiania, że do ust napływa gorzki smak obrzydzenia…
Najmniej wartościowe wiersze to te, po których przeczytaniu zostajemy tym, kim byliśmy przedtem. To te poezje, które swoją egzystencją (często zasłużenie krótką) nie zmieniają nas, ani egzystencji naszej. I tak też jest z winami. Jak z poezją. Najgorsze są te wina, na temat których rozmawiać nam się nie chce. Których kieliszek, czy to wypełniony po brzegi czy też prawie pusty, nie zachęca refleksji, nie zmusza do dogłębnej analizy smaków i aromatów, która uzmysłowi nam, że magią wina nie są ani przez moment właśnie te aromaty, a coś więcej. Coś czego tam nie ma, a jednak jest.


Wśród 26 polskich win i cydrów, których miałem okazję spróbować podczas degustacji komentowanej w SPOT. 5 czerwca, nie było ani jednego, które pozostawiłoby we mnie bezrefleksyjną pustkę. Winom tym towarzyszyła równie emocjonalna kuchnia. Nie bez przyczyny dobrą poezję powinno się czytać w skupieniu, w odpowiednim otoczeniu, nierzadko przy skrupulatnie dobranym podkładzie muzycznym. Taką rolę podczas „czytania wina” spełnia kuchnia. To co znajdujemy na talerzu powinno łączyć się i przeplatać z tym, co trafia do naszego kieliszka. O zawartość naszych kieliszków tamtej niedzieli zadbali sommelierzy pracujący w SPOT. (Tomasz Kramer oraz Szymon Maksymowicz), a o odpowiednią oprawę kulinarną szef kuchni, Artur Szwacki.

źródło: SPOT.

Strofa pierwsza. Boczek|Pyza|Dymka|Słodko-pikantny dressing. W kieliszkach symfonia barw i smaków, trzy cydry i dwa rosé. Przygotowany w niskiej temperaturze boczek z chrupiącą skórką, przełamany sałatką z dymki najlepiej zaprezentował się z Czarnym Ignacem. Miodowo-owocowy aromat cydru z jednej strony przełamywał tłustość boczku, z drugiej strony idealnie komponował się z jego strukturą. Pomimo, że smaki na talerzu były od siebie bardzo odmienne, Ignac poradził sobie z wszystkimi i stworzył z daniem idealną parę. Równie dobrze spisało się Rosé 2016 wyprodukowane przez winnicę Nad Jarem na bazie szczepów rondo i zweigelt. Początkowo nieco landrynkowy nos ustąpił po chwili miejsca lekkim czerwonym owocom. Przyjemny balans pomiędzy kwasowością, a cukrem odpowiadał podobnemu balansowi na talerzu.

źródło: SPOT.

Strofa druga. Szparagi|Miso|Biała czekolada|Pomidor. Przed nami znów pięć kieliszków. W dwóch z nich wylądowały polskie rieslingi (Saint Vincent 2014 oraz Equus 2015). Obydwa poradziły sobie z marynowanymi szparagami doskonale. Bezpieczne połączenie riesling-szparag znane zza zachodniej granicy sprawdza się równie dobrze na naszym rodzimym gruncie. Cytrusowa kwasowość, rześkość, czasem nuty mineralne dobrze grają z delikatnym smakiem zielonych i białych łodyżek, w tym wypadku podkreślonego białą czekoladą. Zaskakująco dobrze wypadł również Pinot Blanc 2015 z winnicy Miłosz. To delikatne wino nie zagłuszyło dania na talerzu, a wręcz przeciwnie: stworzyło z nim idealną parę. Rozbuchane, kwieciste hibernale solo wypadły znakomicie, na talerzach natomiast znajdywały kompana w słodkawym sosie z białej czekolady.

źródło: SPOT.

Strofa trzecia. Łosoś|Szczaw|Pasternak|Jabłko. Wędzony na zimno, niezwykle delikatny łosoś. Czy istnieje w Polsce wino, które może sprostać takiemu wyzwaniu? Podczas degustacji dostaliśmy odpowiedź jednoznaczną. Kupaż chardonnay, solarisa i johannitera, czyli Passage 2015 z winnicy Equus wydawał się być przedłużeniem dania. Smak pozostawiony w ustach przez łososia niezauważalnie, płynnie przechodził i łączył się ze smakiem wina. Nuty maślane i nieco zielonkawe aromaty chardonnay były naturalnym kompanem łososia. O dziwo ryba ujarzmiła chyba najbardziej, scusate, pojechane wino podczas degustacji. Winnice Wzgórz Trzebnickich pokazały, że można u nas robić wina eksperymentalne, ekstremalnie ciekawe, a przy tym spełniające swoje zadanie przy stole. W żadnym stopniu nie stanowiące jedynie ciekawostki dla poszukiwaczy winnych przygód. Pomarańczowy Pinot Gris z 2014 roku, długo macerowany ze skórkami, miał w sobie nuty skórki pomarańczowej, prażonych orzechów i przypraw korzennych. Zachował przy tym zaskakująco wysoką kwasowość. Z dymnymi aromatami łososia zgrał się perfekcyjnie, nieco gorzej z jabłkiem i delikatnym pasternakiem.

źródło: SPOT.

Strofa czwarta. Foie Gras|Agrest|Czarny bez i jabłko|Tymianek. Foie Gras z alzackim gewürztraminerem to jeden z wielkich klasyków. Takiego połączenia nie zabrakło również podczas degustacji, z jednym wyjątkiem: delikatny, umiarkowanie aromatyczny gewürz pochodził z winnicy Hiki. Największe emocje wzbudziło we mnie jednak inne połączenie: Solaris 2015 z winnicy Jakubów pełen nut rodzynkowych i mocno dojrzałych owoców w nosie oraz z wyraźnym cukrem resztkowym jedynie osłanianym przez delikatną kwasowość na języku nie pozostawił żadnych szans innym zestawieniom.

źródło: SPOT.

Strofa piąta. Rostbef|Chleb kukurydziany|Musztarda|Malina|Lubczyk. Tym razem wokół talerza zagościło aż sześć kieliszków. W zestawieniu nie zabrakło prawie już kultowej 4 Canva z Domu Bliskowice (jedno z win, które stanowi dla mnie kamień milowy w poznawaniu polskiego winiarstwa). W połączeniu z delikatnym rostbefem Czwórka okazała się być jednak zbyt ciężkim zawodnikiem. Zdecydowanie lepiej wypadł tu zweigelt z winnicy Hiki oraz kupaż Magnesia Prestige 2015 wyprodukowany przez winnicę Equus. Obydwa wina były świeże, pełne owocowego, czasem kwiatowego aromatu, który nie zagłuszał, a podkreślał smak dania, które znalazło się na talerzu.
SPOT. po raz kolejny zabrał mnie w podróż przez winiarskie regiony polski. Emocjonalnych uniesień dzięki temu, co znajdowało się w kieliszkach oraz temu, co wylądowało na talerzach, nie brakowało. Podczas degustacji nie było zestawień chybionych, ale co najważniejsze: nie było win chybionych. Nieco odzierając całą degustację z magicznej atmosfery pozwolę sobie podsumować: widać znaczną poprawę w porównaniu do lat poprzednich. Widać wina, które niczym nie odstają od standardów wytyczanych przez sąsiadów z krajów przesiąkniętych tradycją winiarską. I ten fakt niezmiernie cieszy. A radość to też emocja, prawda?

Tekst w wersji włoskiej ukaże się niebawem.
Polskimi winami i cydrami emocjonowałem się na zaproszenie SPOT., za co bardzo dziękuję.
Więcej zdjęć z degustacji znajdziecie w galerii Italianizzato oraz galerii SPOT.


Poniżej przytaczam pełną listę degustowanych win wraz z moimi krótkimi komentarzami:

Cydr Rembowskich Cydr z Wielkopolski – świeży, mocno jabłkowy aromat. Lekko mętnawy cydr stracił trochę bąbelków od poprzedniego roku. Wciąż charakteryzuje się ekstremalną wytrawnością i rześkością. Świetny na aperitif.
Cydr Ignaców Czarny Ignac – opisany w tekście.
Cydr Smykań Grochówka 2015 – objawienie ostatniego roku. Aromaty miodu, jabłek i białych kwiatów. Niezbyt wybijająca się, ale dobrze zaznaczona kwasowość. Dobry solo, dobry przy stole.
Winnica Nad Jarem Rosé 2016 – opisane w tekście.
Winnica Sandomierska Rosé 2015 – barwa ciemniejsza niż standardowego wina różowego. W nosie aromaty kwiatowe (piwonie), na języku całkiem przyjemna i dobrze zaakcentowana, ale nienachlana tanina.
Winnica Saint Vincent Riesling 2014 – średnio ciężkie wino o charakterystycznych dla szczepu aromatach: cytrusy, jabłka. Pomimo wyczuwalnej odrobiny cukru resztkowego wciąż zachowuje rześkość.
Winnica Equus Riesling 2015 – bogaty aromat pełen słodkich nut. Później jabłka i cytrusy. Przyjemna, wyraźna i długo trwająca kwasowość.
Winnica Jakubów Hibernal 2015 – znad kieliszka buchają aromaty czarnego bzu i innych kwiatów. Tło owocowe. Pełen, przyjemny aromat. W ustach pędy zielonej porzeczki. Przyjemny mezalians aromatów egzotycznych i naszych rodzimych.
Winnica Nad Jarem Cuvée 2016 – podobnie jak u powyższego hibernala dużo aromatów kwiatowych z dominacją czarnego bzu. Odciążająca całość cytrusowa końcówka.
Winnica Miłosz Pinot Blanc 2015 – mieszanka nut kamiennych i cytryn. Wino niezbyt ciężkie, ale dające radę nawet bardziej złożonym przeciwnikom na stole dzięki dobrej kwasowości.
Winnica Pałacu Mierzęcin Riesling 2015 – klasyczny riesling, tj.: cytrusy, jabłko, nieco aromatyczności i kwasowość. Jest i trochę cukru resztkowego.
Winnica Equus Passage 2015 – opisane w tekście.
Winnica Saint Vincent Cuvée Słoneczne 2014 – nuty muszkatowe połączone z wciąż nieco zielonymi aromatami.
Winnice Wzgórz Trzebnickich Pinot Gris 2014 – opisane w tekście.
Winnica Miłosz Zweigelt Blanc de Noir 2015 – biały zweigelt (!). Delikatne wino charakteryzujące się aromatami kwiatowymi. Dość niska kwasowość i delikatna struktura.
Winnica Jakubów Solaris 2015 – opisane w tekście.
Winnica Pałacu Mierzęcin Solarsi 2015 – dojrzałe owoce, dużo świeżości i nieco więcej rześkości oraz mniej cukru niż u wyżej wspomnianego solarisa.
Winnica Hiki Gewürztraminer 2015 – opisane w tekście.
Winnica Miłosz Pinot Blanc Solaris 2015 – wino degustowaliśmy nieco przegrzane, przez co na tle towarzyszy z danego setu wypadało słabiej. Powstrzymuję się od oceny w takim wypadku.
Winnica Hiki Riesling 2015 – hit mijającego roku, wino pełne owocu z kwiatowym tłem. Morela, brzoskwinia i oczywiście cytrusy. Pięknie zbalansowany riesling pełen zielonych jabłek w ustach.
Winnica Miłosz Angelus Rosé 2015 – bardzo jasna suknia. Wyczuwalne nuty czerwonej porzeczki i innych lekkich czerwonych owoców.
Winnica Hiki Zweigelt 2015 – słodki, kwiatowy aromat. W ustach dochodzą doń nawet nuty ziemiste połączone z owocami. Dość dużo tanin, wciąż młodzieniaszek, niech poczeka kilka lat.
Winnica Equus Magnesia Prestige 2015 – wino bazujące na aromatach czerwonych owoców (malina, wiśnia, nieco jagód). Jest kwas i tanina na dobrym poziomie, nie ma beczki. Nic więcej nie potrzeba.
Dom Bliskowice 4’13 Canva – jeżyna i czarna porzeczka zanurzone w nutach beczkowych. Piękna tanina i kwasowość. Świetne wino, które sprosta polskiej kuchni nawet w najcięższym wymiarze kary.
Winnica Sama Valley Red 2014 – wino, które dostarczyło mi najwięcej emocji. Znajdująca się o 7-8km od mojego domu winnica (o której wcześniej nigdy nie słyszałem), istniejąca od 6 lat, a produkująca bardzo dobre wina. W Red 2014 jest trochę za dużo beczki, ale wino ma wciąż nieco owocowej świeżości. Da się wyczuć wiśnie, przyprawy, a nawet nikła nutę eukaliptusa. Nieco zbyt krucha struktura.
Winnice Wzgórz Trzebnickich Rondo 2014 – wino dobrze zbalansowane. Zachowany umiar pomiędzy beczką, a owocem.


wtorek, 24 maja 2016

A do szparagów w tym roku…

…Hauller Sylvaner AOC Vin d'Alsace 2013


             I znów nastał ten czas! Tuż obok sezonu na grzyby, sezon szparagowy należy do moich ulubionych okresów w roku. Ponownie na stole zagościły białe i zielone łodygi pod każdą możliwą postacią: gotowane w wodzie i okraszone jedynie bułką tartą lub roztopionym masłem, zapiekane w cieście francuskim, wmieszane w kremowe risotto czy podane w zupie. O ile wybór sposobu przyrządzenia szparagów stanowi dla mnie zawsze nie lada problem, o tyle przed podobny dylematem nie staję jeśli chodzi o sięgnięcie po odpowiednią butelkę wina. Od samego początku mojego winnego hobby hołduję rieslingowi, jako temu, który szparagom sprosta zawsze i wszędzie. Są jednak i tacy, którzy za kieliszek dobrego sylvanera w towarzystwie zielonych łodyżek pod beszamelem oddaliby dużo (jeśli nie wszystko). W tym roku postanowiłem otworzyć się właśnie na tę grupę fanów szparagów.
            Podczas zeszłorocznych wakacji we Francji, przejeżdżając przez Alzację, udało mi się zakupić butelkę sylvanera od lokalnego potentata. Hauller to producent, którego początki sięgają drugiej połowy XVIII wieku. W posiadaniu tej winnicy znajdują się dwa z 51 alzackich Grand Cru. Mi niestety w udziale przypadło wino z nieco mniej renomowanej parceli. Nie miałem jednak obaw co do zakupionej butelki, bowiem próbowany przeze mnie rok wcześniej pinot noir od tego samego producenta pozostawił po sobie szczególnie przyjemne wspomnienia (dużo czerwonych porzeczek, energicznej kwasowości i rześkości).
            Talerz pełen ugotowanych al dente szparagów na stole, czas zasiąść do uczty. Wino miało bardzo jasną, niemalże przezroczystą suknię z zauważalnymi zielonkawymi refleksami. Nos zdominowany przez nuty polno-trawiaste połączone z odrobiną mineralności w tle. Pomimo, że rocznik wcale nie taki młody (w kontekście sylvanera), to aromat wydawał się być wciąż raczej rześki. Na języku znów dużo zieloności: trawa, polne kwiaty i zioła. Nie zabrakło oczywiście kamiennego tła. Kwasowość z początku nieco niemrawa, z czasem pokazała swoje wyraźniejsze oblicze, a wieńczył to nieco goryczkowy finisz. I gdyby tylko smak nie urywał się po krótkiej chwili… Cóż mogę dodać? Wino nieocenione do szparagów w jak najprostszej postaci (tym razem wybór sposobu przyrządzenia okazał się strzałem w dziesiątkę), dobre jako aperitif, poradzi sobie równie dobrze z rybami pieczonymi w soli z ziołami. Co ciekawe, ten sylvaner stworzył interesujące połączenie ze słonawym serem twarogowym na bazie mleka owczego i koziego.

Nazwa: Sylvaner AOC Vin d'Alsace 2013
Producent: Hauller
Miejsce zakupu:
Cena: ok. 7 euro
Rodzaj wina: białe, wytrawne
Ocena: