____________________________________________________________________________________________________________________________________________________
¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯¯
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Winnica Equus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Winnica Equus. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 maja 2018

Wino+rower || Winnica Equus




          Wreszcie nastała ta chwila! Tygodnie planowania. Miesiące treningów. Trasy rowerowe odbyte w temperaturach znacznie poniżej zera. Setki kilometrów przejechanych po asfalcie, szutrze, a nawet błocie. Lista sprzętu co rusz aktualizowana, a i tak wciąż niedoskonała. Długie godziny spędzone przy telefonie w celu umówienia wszystkich spotkań, jeszcze więcej czasu przy mailach, które nigdy nie uzyskały odpowiedzi.
            I wreszcie ta chwila. Piątkowe popołudnie, zegar wybija godzinę piętnastą, a my już w blokach startowych. Auto zapakowane po samą podsufitkę. Rowery porozkładane na części pierwsze, bo bagażnika do nich się jeszcze nie dorobiłem. Koła rzucone nieco bez ładu i składu na ramy. W każdą szczelinę upchnięte wodoodporne sakwy rowerowe, a w nich namiot, śpiwory, narzędzia i części zapasowe, nieco ubrań na zmianę, kuchnia polowa, prowizoryczna kosmetyczka, prosta apteczka i mnóstwo innych rzeczy potrzebnych podczas tego typu wyjazdów. Wciąż wydaje mi się, że mamy za dużo kilogramów, trzeba będzie zrobić szybką reorganizację zanim ruszymy w trasę, bo przecież po drodze kupi się tu i ówdzie jakieś butelki!
             Tym jednak na razie się nie przejmujemy. Wsiadamy do samochodu, przez godzinę w mękach próbujemy uciec z miasta, ale pech chciał, że musimy przejechać przez cały Poznań, aby trafić na pożądaną trasę. Kierunek Mierzęcin. CZYTAJ WIĘCEJ...



wtorek, 24 października 2017

Korki z polskiego wina | Łukasz Chrostowski | Winnica Equus

Spotkanie z właścicielami Winnicy Equus


           Na materiałach promocyjnych zapowiadających drugą edycję Korków z polskiego wina Łukasz Chrostowski został opisany jako „cichy bohater polskiego winiarstwa”. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem patrząc na jego dotychczasowy dorobek w tej dziedzinie. Niemniej nazywanie go zaledwie cichym bohaterem nie oddaje całości charyzmy i pasji, jaką ten człowiek posiada do produkcji wina (choć nie wiem czy mowa o produkcji w tym wypadku jest zasadna, bowiem wina, które wyszły spod ręki Łukasza to prawdziwe dzieła sztuki).

           Pierwsze kroki w winnicy stawiał w Pałacu Mierzęcin, gdzie wraz z Jowitą Banek pracowali przez kilka lat. On doglądał winorośli i procesu winifikacji, ona poświęcała się ukochanym koniom zajmując się stadniną pałacu. Tej pary pasjonatów z Lubuskiego nie ominęło również spotkanie z ówczesnym guru winiarstwa (pamiętajmy, że jesteśmy we wczesnych latach dwutysięcznych), Romanem Myśliwcem. I choć w dużej mierze dzięki niemu oboje wiedzieli, w którą stronę skierować działania, prawdziwej renomy dorobili się dopiero sprzedając wina pod własnymi etykietami. CZYTAJ WIĘCEJ...